Przedstawiciel prezydenta Ukrainy nie stawił się na posiedzeniu Sądu Najwyższego, gdzie trwa rozpatrywanie pozwu lidera partii Europejska Solidarność Petro Poroszenko w sprawie uchylania dekretu wprowadzającego sankcje przeciwko niemu, poinformowała w poniedziałek strona tej partii politycznej.
Poroszenko uważa, że władze sztucznie opóźniają proces. „Nie mamy złudzeń, że nie wygrają tej sprawy. Ich jedyną wygrywającą strategią jest przeciągnięcie jej na 11 miesięcy” – powiedział.
Polityk podkreśla również, że jest nadal obiektem naruszenia praw wyborczych, nie może otworzyć konta wyborczego, podpisać dokumentów wyborczych i uczestniczyć w wyborach, jeśli takie zostaną zarządzone.
Jak podano, 13 lutego prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisał dekret w sprawie decyzji Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy z 12 lutego 2025 r. „W sprawie stosowania osobistych specjalnych środków gospodarczych i innych ograniczających (sankcje).” Zgodnie z załącznikiem do dokumentu, nałożono sankcje na pięć osób: Poroszenkę, Ihora Kołomojskiego, byłego właściciela banku Finance and Credit Konstantina Żewaga, byłego współwłaściciela PrivatBanku Gennadija Boholiubova i byłego posła Wiktora Miedwiedczuka.
Poroszenko zaskarżył sankcje do Sądu Najwyższego. 17 kwietnia sąd rozpoczął rozpatrywanie powództwa w obecności posłów Ukrainy, a także dyplomatów z misji Unii Europejskiej, przedstawicieli ambasad Niemiec, Polski, Austrii, Szwecji, Litwy i Danii. Przedstawiciele Poroszenki podkreślają, że sankcje zostały nałożone nielegalnie, jako obywatel Ukrainy przebywający w kraju, podczas gdy jedynie Rosja uważa go za „terrorystę.” Nie ma podstaw do nałożenia sankcji zgodnie z prawem.
W grudniu do akt sprawy została dołączona decyzja ETPC z 16 października 2025 r., w której Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje, że osoby objęte sankcjami w Ukrainie nie mają dostatecznej możliwości ochrony swoich praw oraz należytych gwarancji proceduralnych podczas sądowego przeglądu decyzji o nałożeniu sankcji.






