Rosyjska wojna zmusiła młodych Ukraińców do szybkiego dorastania, stawiając ich przed stratą, niebezpieczeństwem i odpowiedzialnością zamiast beztroskiego młodości. (Albina Kolesnichenko / The Kyiv Independent)
Redakcja: Ten esej pierwotnie ukazał się w pierwszym wydaniu drukowanym The Kyiv Independent zatytułowanym „Siła Wewnętrzna” w lipcu 2025 r. Możesz zamówić kopię w naszym sklepie internetowym.
Żołnierze występujący w tej historii są identyfikowani tylko po imionach z powodów bezpieczeństwa.
W jesieni 2023 r. pamiętam, jak siedziałam w kole z ukraińskimi żołnierzami, których zaczęłam nazywać przyjaciółmi. Na zewnątrz było coraz zimniej, ale resztki węgla z grilla i nieustanny śmiech utrzymywały nas ciepłymi.
Obchodziliśmy urodziny najmłodszego chłopaka w jednostce. Vladyslav, drobnej budowy i blondyn o ciekawskich niebieskich oczach, kończył 20 lat. Siedział na fotelu na werandzie chaty brygady zmechanizowanej nr 93, przekształconej w bazę wojskową na wschodzie zniszczonego wojną Donbasu.
Otoczony swoimi braciami-in-arms, którzy żartowali z niego, że teraz jest „dużym chłopcem”, Vladyslav, czyli Vlad, jak go nazywaliśmy, wyglądał zadowolony. Ale uśmiech z twarzy Vlada szybko zniknął, gdy przypadkowo wspomniał o używaniu telefonu na swojej pozycji. Duży błąd.
„Rozumiesz, że Rosjanie nie znają litości?” powiedział Oleksandr, 51-letni major i dowódca jednostki, w tonie upominającym.
„Jesteś celem, a oni nie pozwolą na błędy,” Oleksandr powiedział Vladowi, strofując go za to, że nie zdawał sobie sprawy, jak łatwo rosyjskie oddziały mogą zlokalizować ukraińskich żołnierzy poprzez sygnały komórkowe.
Reszta wieczoru była w dużej mierze poświęcona wykładom dla Vlada. Z czarnym kotem na kolanach, Vlad spoglądał w dół, jakby zaraz miał się popłakać.
Dla większości miejsc na świecie młodzi ludzie jak Vlad robią błędy, nigdy nie wyobrażając sobie, że mogą kosztować ich życie. Nasze wczesne 20. lat uważane są za błogi czas do codziennego beztroskiego życia, pokonując strome krzywe uczenia się i eksplorując życie, nie martwiąc się o konsekwencje.
Ale na Ukrainie, gdzie trwa pełnoskalowa wojna Rosji od ponad trzech lat, ci, którzy dorastają, często nie mają takiego luksusu. Niewinna młodość wydaje się odległa, a śmierć jest coraz bardziej obecna. Dla mnie, teraz 25-letniej dziennikarki mieszkającej na Ukrainie, relacjonującej i naocznego świadka brutalności wojny z pierwszej ręki i tracącej przyjaciół, pojęcie beztroskiej młodości wydaje się dalekie.
Byłam 21-letnią studentką, dopiero zaczynającą karierę dziennikarską, gdy Rosja rozpoczęła swoją pełnoskalową inwazję na Ukrainę w lutym 2022 roku. Byłam przerażona i nie wiedziałam, co robić.
Mimo że miałam niewiele wiedzy na temat relacjonowania wojny, coś mi mówiło, że muszę relacjonować inwazję Rosji. Czułam, że ważne jest wysyłanie bieżących informacji po angielsku do zachodniego świata, gdy dzieje się tyle rzeczy jednocześnie. Przez pierwszy tydzień inwazji pisałam szybkie wiadomości z grubo-wykładowego korytarza w mieszkaniu kolegi, zrozumiałam po raz pierwszy, jak kojące może być towarzystwo ludzi, gdy wszystko jest tak niepewne.
Nawet nie postrzegałam siebie jako pełnoprawnego dziennikarza przed inwazją, ale był we mnie uczucie, które zmuszało mnie do kontynuowania relacjonowania wydarzeń tak szybko, jak to możliwe. Czułam, jak reporter wewnątrz mnie zaczynał się ujawniać.
W końcu zdałam sobie sprawę, że musiałam być bliżej wojny, aby zrozumieć, co dzieje się na miejscu. Pamiętam, jak bałam się, jak zareaguję na dźwięk ostrzału – coś, czego bałem się w dzieciństwie, oglądając filmy wojenne – zastanawiając się, czy będę w stanie zachować spokój, nie wpadając w panikę. Zaskakująco, byłam bardzo spokojna, jakbym słyszała to całe moje życie.
Z każdą podróżą zbliżałem się do linii frontu. Z czasem stało się trudniej pracować swobodnie i szybko ze względu na liczne nowe ograniczenia, co oznaczało, że musiałem stać się bardziej zorganizowany i planować wycieczki dokładnie.
Szczerze mówiąc, moje planowanie było bardzo słabe w moich pierwszych kilku podróżach na Donbas w 2023 roku. Nie wiedząc, jak dostać się na front, poszłam do stacji benzynowej w jednym z miast na linii frontu w obwodzie donieckim, żeby zapytać o możliwość przenocowania.
Zostałam odrzucona wiele razy. Dopiero gdy wracałam do hotelu po zakupie wielu torebek chipsów, stary żołnierz zgodził się przygarnąć mnie na kilka dni. To zamieniło się w tydzień, a skończyło się napisaniem mojego pierwszego artykułu o żołnierzach i jak się czuli na tym etapie wojny.
Miałam poważne trudności z zadawaniem pytań na początku. Ledwo znałam jakiekolwiek terminy wojskowe, nawet po angielsku, którym się wychowałam, ale rozmowy były prowadzone po rosyjsku i ukraińsku – moimi trzecim i czwartym językiem. Nie miałam również pojęcia, jak funkcjonują wojny i różne systemy broni. Na szczęście ukraińscy żołnierze z 24. Brygady Zmechanizowanej, broniący wówczas miastaTozeck, byli bardzo mili i cierpliwi podczas wywiadów przeprowadzanych w ich bazach niedaleko linii frontu.
Uczyłam się, jak poruszać się po strefie wojny, przesyłając artykuł za artykułem z Donbasu. Oczywiście było to nadal bardzo niebezpieczne, bo zwykły błąd może łatwo kosztować życie, na przykład pozostanie w hotelu. Rosja często kieruje się przeciwko hotelom w strefie na linii frontu, nawet tym, w których nie mieszkają żołnierze. Jeden hotel w Pokrovsku, w którym spędzałam dużo czasu podczas wyjazdów reporterskich, został trafiony rosyjską rakietą w sierpniu 2023 roku, gdy wracałam do Kijowa. Wojna nie zna litości, i czasem przeraża, jak wiele zależy od szczęścia.
Jedną z rzeczy, z którymi miałam największe trudności, było zrozumienie, że żołnierze często mają bardzo ograniczony widok na pole bitwy. Opowiadają ci przerażające świadectwa, ale często trudno je zweryfikować. To normalne, że w każdej wojnie żołnierze zgłaszają problemy dotyczące swoich jednostek lub swojego sektora linii frontu, ale nie zawsze odzwierciedlają one ogólną sytuację. Trudno jest to zapamiętać, kiedy żołnierze opowiadają ci różne historie w najbardziej emocjonalny sposób, czasami ze łzami i histerią.
Kolejną rzeczą, którą próbowałam się nauczyć, było zaakceptowanie faktu, że nie można opowiedzieć historii każdego żołnierza. Twoim zadaniem jest wybranie najmocniejszych zdań i świadectw od kilku konkretnych żołnierzy, a nie wchodzenie w historię każdego z nich. Celem jest sprawienie, aby raporty były jak najbardziej zwięzłe i przekonujące. Jak kiedyś powiedział mój redaktor, „Robisz przysługę chłopakom, kondensując swój raport i starannie dobierając cytaty.”
Wojna obudziła młodzież na Ukrainie zbyt wcześnie na rzeczywistość świata.
Najtrudniejszą częścią wielotygodniowych podróży na Donbas były dni po powrocie do domu do Kijowa. Przechodzi się od żołnierzy, zwykle po 45. roku życia, zdumionych przerażającymi stratami, jakie poniosła ich jednostka w niemal absurdalnie krótkim czasie, do widoku pulsującego życia w stolicy, zatłoczonej młodymi ludźmi. Może to być bardzo niekomfortowe – a nawet alienujące – widzieć otwierające się nowe kawiarnie i bary, tętniące życiem miejsca rozrywki nawet w dni powszednie. Często skarżyłam się na to z pasją znajomym, zostawiając ich zmartwionych, że stałam się zbyt emocjonalnie związana.
To w lecie 2024 r., rok i pół po rozpoczęciu podróży na linię frontu, zdałam sobie sprawę z ważności posiadania życia poza relacjonowaniem wojny. Przerwałam wizyty w zrujnowanym wojną wschodzie, do którego zaczęłam mieć zbyt duży sentyment, i spróbowałam zacząć nowe życie w Kijowie.
Nie było łatwo. Chociaż dorastałam w Kijowie, po moich podróżach na wschód czułam się nieswojo w mieście. Ale kajakarstwo, wspinaczka po wzgórzach i wypadki na weekendy pomogły. Zacząłem cieszyć się planowaniem spotkań z przyjaciółmi. To było coś, czego nigdy nie miałam szansy robić, kiedy co miesiąc jeździłam na Donbas. Uświadomiło mi to, że jeśli chcę kontynuować relacjonowanie wojny, muszę priorytetyzować dbanie o siebie. Dla tego muszę zbudować barierę między siebie a żołnierzami, których przesłuchuję – i nie pozwolić sobie zbyt mocno zbliżyć się psychicznie do linii frontu. To trudna praca, bo ciągle słyszysz najbardziej przerażające historie wojenne od swoich żołnierskich źródeł, ale nie możesz pozwolić sobie, aby to cię osobiście dotknęło.
Ale przyszedł też wieść o śmierci młodego Vlada. Został zabity razem z dwoma innymi chłopcami na pozycji koło Bakhmut po bezpośrednim uderzeniu rosyjskim. Jego koledzy powiedzieli mi, że do potwierdzenia śmierci zostały odnalezione tylko części jego ciała dla testów DNA. Czułam się niezmiernie winna, że byłam w Kijowie i uczestniczyłam w festiwalu muzycznym tamtego dnia. Nienawidziłam tego, jakie to było niesprawiedliwe.
To wszystko jest bardzo przerażające, zwłaszcza gdy uświadamiam sobie, że ani Vlad, ani chłopcy, którzy strofowali go tamtego dnia w 2023 roku, są żywi.
Chłopak na zawsze pozostanie lat 20. Nigdy nie otrzymam więcej postów na Instagramie z ciekawostkami o Japonii (skąd pochodzę) od Vlada, który zawsze fascynował się wszystkim i miał pasję do gotowania.
Czasem czujesz tylko bezsilność. Wojna obudziła młodzież na Ukrainie zbyt wcześnie na rzeczywistość świata. Ale sądzę, że to sprawi, że ta młoda generacja będzie przygotowana na nadchodzące niespokojne czasy. Nowe pokolenie, które zdaje sobie sprawę z kruchości pokoju i ceny demokracji.
Generacja, która jest zdolna cieszyć się każdym momentem, bo nie ma czasu do stracenia.






