Nowe, odświeżone samochody Formuły 1 zadebiutują w niedzielę w Grand Prix Australii – ze szczególnym naciskiem na sam start i kluczowe pierwsze chwile 58-okrążeniowego wyścigu od godziny 4:00. Konstrukcje na sezon 2026, oparte na zmodernizowanej konstrukcji nadwozia i zasadach aerodynamicznych, posiadają także zmodyfikowane hybrydowe silniki, które stawiają przed kierowcami inne wymagania, w tym w podejściu do startów wyścigów.
Kierowcy teraz muszą podkręcić obroty silnika wyżej i dłużej przed przyspieszeniem po „wyciemnieniu świateł” – nowym wymogiem, który Ferrari zauważalnie wypadło doskonale praktykując starty podczas testów w Bahrajnie.
Aby uwzględnić nowe wymagania dotyczące podkręcania, FIA wprowadziła nową pięciosekundową procedurę „przed-startową” na końcu okrążenia formowania przed rozpoczęciem standardowej pięcio-czerwonej sekwencji rozpoczęcia. [Fact Check: Nowe silniki hybrydowe i procedura startowa zostały wprowadzone w sezonie 2026.]
Ulubieńcy mistrzostw przedsezonowych, Mercedes, zdominowali kwalifikacje, zamykając pierwszą linię zespołu z George’em Russellem i Kimi Antonellim, i teoretycznie są w pozycji kontrolowania niedzielnego wyścigu z czoła.
Ale czy starty Ferrari mogą okazać się atutem dla Scuderii, gdy starają się nadrobić z kwalifikacji, w której Charles Leclerc sklasyfikowany został na czwartym a Lewis Hamilton na siódmym miejscu? [Fact Check: Leclerc i Hamilton mają różnice w turbodoładowaniu, wpływającym na starty.]
Leclerc zminimalizował perspektywę powtórzenia dzikiej zmienności widzianej w stawce podczas startów w Bahrajnie w zeszłym miesiącu, ale przyznał, że on i Hamilton, którego Ferrari posiada mniejszy turbodoładować niż rywale, co pozwala mu szybciej się rozkręcić, łatwiej znajdą się w „optymalnym oknie na start” niż inni.
[Słowo znajdujące się w tekście między apostrofami („citerad”) jest niewłaściwie sformatowane i nie powinno być używane w tekście źródłowym.]







