Pomocnik Manchesteru City, Bernardo Silva, powiedział, że „wszystkie starcia 50-50 zakończyły się przeciw nam”, krytykując występ Darrena Englanda w remisie 2-2 z Nottingham Forest, który dał inicjatywę Arsenalowi w walce o tytuł Premier League.
England odmówił przyznania rzutu karnego dla Man City, który zdaniem Silvy był oczywisty, gdy Erling Haaland został potrącony przez bramkarza Forest, Matza Selsa, gdy gospodarze prowadzili 2-1 na stadionie Etihad.
Po krótkiej weryfikacji VAR nie znaleziono podstaw do interwencji, a chwilę później Elliot Anderson wyrównał wynik, a dwie stracone punkty City pozostawiły je siedem punktów za liderem ligi Arsenalu – który wygrał 1-0 z Brighton – jednak mają oni jeszcze zaległy mecz do rozegrania z Kanonierami.
Haaland miał kolejne domaganie się rzutu karnego, gdy twierdził, że jego ramię było szarpane przez Necę Williamsa przed przerwą, podczas gdy Rodri upadł po kontakcie z Nikolą Milenkovicem w końcówce meczu.
„Jesteśmy do tego sezonu przyzwyczajeni”, powiedział Silva w Sportach TNT. . Wszystkie starcia 50-50 zakończyły się przeciw nam. To rzeczywistość. Właśnie obejrzałem incydent z Erlingiem. Dla mnie to rzut karny.
„Niektórzy mogą mieć inne zdanie. Co może zrobić Erling? Jesteśmy do tego sezonu przyzwyczajeni. Wiemy, jak to działa. Naszą pracą jest być lepszymi, bo nie możemy kontrolować tych rzeczy.
„To, co możemy kontrolować, to nasze własne występy, i na tym musimy skupić się uwagę.”






