Podczas testów Formuły 1 zawsze istnieje tajemnica, która zespołów faktycznie posiada najszybszy bolid, ale przedsezonowe zadanie z 2026 roku kształtuje się jako jedno z najbardziej mylących i złożonych w historii tego sportu.
Przeszło dwie trzecie rozszerzonego harmonogramu testów, wszelkie myśli o całkowitym przetasowaniu ustalonego porządku zostały rozwiane, ale kto jest najszybszy spośród „wielkiej czwórki” pozostaje dla debaty.
W kolejności zakończenia zeszłorocznego Mistrzostwa Konstruktorów, McLaren, Mercedes, Red Bull i Ferrari, wszyscy twierdzą, że nie są najszybsi i że przynajmniej jeden z pozostałych jest szybszy.
Z lat ubiegłych może byłoby łatwiej dla neutralnych obserwatorów przerobić, kto mówi prawdę, ale wprowadzenie zarówno nowych podwozi, jak i jednostek napędowych jako część radykalnych nowych przepisów na sezon 2026 oznacza wiele niewiadomych.
Wypowiadając się w ostatnich fazach piątkowych działań na torze, Ted Kravitz z Sky Sports F1 porównał sytuację do gry w „miejsce przekazywania paczki”, ale dlaczego jest to tak skomplikowane?
Kto zrobił wrażenie w Bahrajnie?
Patrząc wyłącznie na liczby, Mercedes ustanowił najszybsze czasy tygodnia – oba na piątek – gdy Kimi Antonelli osiągnął czas 1:33.669, co zapewniło mu przewagę o kilka dziesiętnych nad kolegą z zespołu George’em Russellem.
Następnie na liście czasów była Ferrari, pół sekundy do tyłu od Antonelliego, z Lewisem Hamiltonem i Charlesem Leclerciem oddzielonymi mniej niż dziesięć dziesiętnych. Następnie pojawiły się McLareny Oscara Piastriego i Lando Norrisa kilka dziesiętnych dalej, a tuż za nimi Max Verstappen z Red Bulla.
Jeśli chodzi o przejechane dystanse, McLaren ze swoją liczbą 422 okrążeń wyprzedził Ferrari o zaledwie jedno okrążenie, Red Bull zakończył z 343 okrążeniami po przerwaniu ich w czwartek rano z powodu wycieku hydraulicznego, podczas gdy Mercedes ograniczył się do 282 okrążeń z powodu kilku różnych problemów.
Chociaż duża liczba okrążeń jest wskaźnikiem dobrej niezawodności, co jest kluczowe, to czasy okrążeń wciąż trzeba traktować z rezerwą na tym etapie, ponieważ zespoły są mało prawdopodobne, że odkryją swoją pełną prędkość teraz.
Być może najbardziej niezawodnym wskaźnikiem wydajności w tym momencie są symulacje wyścigowe, a to właśnie w tym obszarze wykazała się Ferrari. Po wprowadzeniu udoskonaleń do SF-26 w czwartek, Leclerc i Hamilton osiągnęli stabilnie szybkie czasy w sesjach wieczornych w ostatnie dwa dni.
Czy Mercedes gra na złość w związku z dyskusją o silniku?
Co roku testy przedsezonowe odbywają się z zastrzeżeniem, że wszystko może nie być takie, jak się wydaje, zespoły potencjalnie chcąc ukryć swoją prawdziwą wydajność do pierwszej sesji kwalifikacyjnej sezonu, która w tym roku odbywa się na Grand Prix Australii od 6 do 8 marca.
Jednakże Mercedes potencjalnie ma więcej motywacji niż zwykle do nieudostępniania swojej pełnej wydajności na tym etapie, czyli „grania na złość”, jak to jest znane w padoku.
Największym tematem dyskusji przedsezonowych jest spór dotyczący nowych jednostek napędowych, skupiający się na ograniczeniach stosunku sprężania w środku sugeruje, że Mercedes i Red Bull mogą znaleźć sposób na dostarczenie wyższego limitu niż to, który teoretycznie został nałożony przez nowe przepisy.
Mercedes i Red Bull początkowo zlekceważyły sugestie, że przepisy mogą ulec zmianie, ale przed testami w Bahrajnie stało się jasne, że ten drugi dołączył do pozostałych trzech producentów silników w lobbowaniu do FIA o „wyrównanie szans”.
Szef Mercedesa, Toto Wolff, wychodził z pięścią na swoim zespole podczas prezentacji ekipy w dniu 2 lutego, sugerując, że rywale powinni „dobyć się do porządku”, ale w Bahrajnie w tym tygodniu przyjął znacznie bardziej pokojowe podejście, wydając się akceptować, że zmiana przepisów stała się realną możliwością.
Lobbowanie ze strony producentów silników rywalizujących z Mercedsem przybrało na sile dzięki bezbłędnemu występowi Srebrnych Strzał na pokazie w Barcelonie pod koniec stycznia, gdzie większość uważała ich za wyraźną przewagę nad resztą stawki.
Z planowanym na przyszły tydzień spotkaniem Komisji F1, na którym mogłaby zapaść decyzja, niektórzy teoretyzują, że nie w interesie Mercedesa leżało pozostawanie wyraźnym liderem na pierwszym teście w Bahrajnie.
Przynajmniej częściowo z tego powodu twierdzenia Mercedesa, że Red Bull jest znacznie szybszy od nich, są traktowane z nieufnością.
Charakterystycznie bezpośredni w swoim zdaniu był czterokrotny mistrz świata Verstappen, który powiedział: „Oczywiście starają się skupić uwagę na nas, ponieważ na środę przejechaliśmy wiele okrążeń. Ale trzeba patrzeć na to z obu stron. Po prostu poczekajcie na Melbourne i zobaczcie, jak szybko nagle pojedziemy na wszystkich prostych.”
Podzielął podobne zdanie Leclerc, mówiąc w rozmowie z Sky Sports F1: „Myślę, że zobaczyliśmy kilka rzeczy na silniku Mercedesa, które są bardzo imponujące i nie pokazują nic z tego. I kiedy mówię nic, mówię o całej masie.”
A co z przewagą w użyciu Red Bulla?
Podczas gdy naoczny świadek poza Meredesem zdaje się zgadzać, że pewna wydajność pozostaje w tyle, oczywiście odgrywają się także polity






