Dave Ricks, CEO firmy Eli Lilly, zabiera głos w Gabinecie Owalnym podczas wydarzenia dotyczącego leków na odchudzanie w Białym Domu w Waszyngtonie, 6 listopada 2025 r. AFP | Getty Images
Eli Lilly sprzeciwia się staraniom Białego Domu o wprowadzenie „najulubieńszej nacji” w zakresie ceny leków do prawa, powiedział dyrektor generalny Dave Ricks w wywiadzie dla CNBC. Lilly jest jednym z ponad dziesięciu producentów leków, którzy podpisali umowy z administracją Trumpa w zeszłym roku, zgadzając się na podobne ceny leków na receptę w USA, jak w innych bogatych krajach. Prezydent Donald Trump od dawna narzekał, że Amerykanie płacą wysokie ceny, aby subsydiować niskie ceny leków w reszcie świata. Przemysł farmaceutyczny sądził, że umowy te załagodzą te obawy i zablokują próby uznania „najulubieńszej nacji” za prawo. Jednak w ostatnich miesiącach Biały Dom naciskał na Kongres, aby ustawowo zakodować elementy umów. Szczegóły tekstu projektu nie zostały ujawnione publicznie, choć administracja stwierdziła, że stara się przekonać firmy farmaceutyczne do poparcia tych działań.
Lilly tego nie popiera, powiedział Ricks. „Kiedy wrzucasz to do procesu kongresowego, to co wchodzi, nie jest tym, co wyjdzie” – powiedział Ricks. „I widzimy wielu ludzi, którzy woleliby obniżyć ceny dzisiaj i nie martwić się o to, czy będziemy miały nowe lekarstwa jutro, nie martwić się o to, czy Ameryka będzie miała rozwinięty przemysł farmaceutyczny i czy będziemy mogli prowadzić badania w tym kraju. I martwię się o te rzeczy, więc nie uważam, że to jest świetny pomysł, i byliśmy dość jasni w rozmowach zarówno z administracją, jak i przywódcami kongresu, na ten temat”.
Ricks powiedział, że uważa, że administracja Trumpa i przywódcy na Kapitolu słuchają obaw firmy, ale dodał, że Lilly użyje „wszystkich narzędzi, jakimi dysponujemy, aby zwalczać złą politykę, którą uważamy za złą”.





