Strona główna Nauka Dlaczego Czerwona Marsa Kim Stanleya Robinsona jest nadal klasykiem po 34 latach

Dlaczego Czerwona Marsa Kim Stanleya Robinsona jest nadal klasykiem po 34 latach

13
0

2026 to czas przełomu: ludzkość stawia pierwsze kroki w kierunku kolonizacji Marsa.

Później w tym roku sondy ESCAPADE NASA będą latać na powierzchnię Czerwonej Planety, wykorzystując jej bliskość ziemi i torując drogę dla lotów załogowych w przyszłości.

Osadnicy mogą kiedyś zbudować kilka samozasilających miast, zmieniając jałową powierzchnię Marsa i umożliwiając ludziom kwitnienie z dala od Ziemi. Będzie to wygodny skutek uboczny przedłużający żywotność zbiorowej ludzkiej świadomości.

To scenariusz, który zaproponowali zarówno Elon Musk (który w 2024 roku opublikował swoje plany dotyczące lądowania na Marsie w ciągu dwóch lat – chociaż jego firma SpaceX od tego czasu skupiła się na księżycu), jak i jednej z najbardziej uznanych powieści science fiction z ostatniego wieku: „Czerwony Mars” z 1992 roku autorstwa Kim Stanleya Robinsona.

Umiejscowiona w fikcyjnym 2026 roku książka nie polega na konflikcie z obcymi ani nieprawdopodobnych technologiach dla jej akcji. Skupia się natomiast na walkach wewnętrznych, jakie mają miejsce pomiędzy ludźmi, którzy uważają, że inteligentne życie jest święte i powinno się rozprzestrzeniać, a tymi, którzy uważają, że układ słoneczny powinien pozostać w dużej mierze nietknięty.

Jeśli chodzi o dokładne wyobrażenie przyszłości, autor Robinson zrobił kilka trafnych wyborów. Według jego powieści, Ziemia w 2026 roku będzie zdominowana przez „tranzytnarodów”, wszechmocne korporacje, które rządzą każdym aspektem działalności człowieka. Organizacja Narodów Zjednoczonych zostaje zepchnięta na drugi plan: „Nie mogła osiągnąć sukcesu wobec ich pragnień i prawdopodobnie nigdy nie spróbuje, ponieważ to ich narzędzie”, pisze Robinson.

Jego wizja ma wspólne cechy z wcześniejszą przewidywaniem dokonaną przez zdobywcę Pulitzerowej Nagrody w dziedzinie literatury popularnonaukowej, Davida Dietza. Kiedy w 1926 roku został zapytany o opisanie 2026 roku, Dietz wyobraził sobie rozległą i szybką nadmierną uprawę zasobów, ostrzegając, że „Konkurencja będzie zaciekła, ceny wyższe, a luksusy mniej dostępne”.

Robinson użył „Czerwonego Marsa”, aby pokazać, jak przyszli ludzie eksploatują środowisko naturalne, jak również siebie nawzajem. Zmiany klimatyczne są przedstawiane jako jedno z motywujących ludzkość powodów porzucenia Ziemi, przy czym centralna postać Ann Clayborne postrzega Marsa jako świeży start – nie tylko jako kolejny zasób do wyczerpania. „Nie można po prostu wymazać trzy miliardów lat starej powierzchni planety”, zauważa, gdy grupa lądująca omawia terraformowanie.

Inny osadnik, Frank Chalmers, wspomina śmierć raf koralowych na Ziemi i paniczne próby nawożenia Oceanu Antarktycznego. Jego opisy mają podobieństwa do dzisiejszych proponowanych „megaprojektów klimatycznych”, takich jak stabilizacja lodowców czy zieleń Półwyspu Synaj.

„Czerwony Mars” kontynuuje trend widoczny w starszej literaturze spekulatywnej, jak np. „Czasu Maszyny” H.G. Wellsa z 1895 roku, poprzez swoje przedstawienie podzielonej populacji. „Stu” wysłanych na Czerwoną Planetę są w konflikcie co do najlepszego sposobu zagospodarowania swojej nowej ojczyzny, temat ten jest dalej rozwijany w dwóch kolejnych książkach: „Zielonym Marsie” i „Błękitnym Marsie”. Ann wyraża zaniepokojenie nad tym, że dostosowanie marsjańskiego powietrza do oddychania może zaszkodzić ewentualnemu niewyodrębnionemu życiu: „To nienaukowe i co gorsza, to niemoralne,” zauważa ona.

Jej bardzo ludzkie podejście do fantastycznego problemu jest jednym z powodów, dla których „Czerwony Mars” jest dzisiaj wysoko ceniony. Książka zdobyła zarówno Nagrodę Nebuli, jak i Brytyjskiego Stowarzyszenia Fantastyki Naukowej, a zapowiedziano różne adaptacje telewizyjne, które nigdy do końca się nie zmaterializowały (reżyser „Terminatora” i „Titanica”, James Cameron był przy sterach jednej, zanim zaczął pracować nad swoją serią „Avatar”).

Pozycja prequela „Czerwony Mars” – również zatytułowanego „Zielony Mars” – została nawet umieszczona na płycie CD umieszczonej na pokładzie lądownika Phoenix NASA w drodze na Czerwoną Planetę w 2006 roku, co bardzo ucieszyło samego Robinsona.

Autor dokonał dalszych przemyśleń na temat przyszłości w swojej twórczości poza trylogią Marsową. Ostrzegł także przed niebezpieczeństwami autorytarnych polityk, jak również dążenia do używania technologii w sposób wykluczający.

W 2012 roku opublikował „2312”, powieść, która wyimaginowała przegrzanej Ziemi, katastroficzny wzrost poziomu morza i zignorowanie naszej epoki jako „Wachlowanie”, w odniesieniu do wolnej reakcji ludzkości na obecną kryzys klimatyczny.

W tym samym roku wystąpił na konferencji Humanity+ w San Francisco, odnosząc się do podekscytowania wokół wykorzystania pionierskich technologii, takich jak sztuczna inteligencja, do pokonania naszych problemów. „Może musi być [to] Wszystkie Osoby Plus” – powiedział, sugerując, że napięcie między posiadającymi a biednymi stanowi kolejne potencjalne wyzwanie – znacznie bliższe domowi niż naszemu sąsiadowi na odległość 225 milionów kilometrów.

Klub Książki New Scientist obecnie czyta „Czerwony Mars” Kim Stanleya Robinsona. Zapisz się i czytaj razem z nami tutaj.