Strona główna Nauka Powrót na czerwoną Marsa

Powrót na czerwoną Marsa

13
0

Marsz był pusty, zanim przybyliśmy. To nie znaczy, że nigdy nic się tam nie działo. Planetę zbudowały, stopiły, wzburzyły i schłodziły, pozostawiając powierzchnię pokrytą ogromnymi cechami geologicznymi: kraterami, kanionami, wulkanami. Ale to wszystko działo się w minerałowym nieświadomości, niemające świadków. Nie było żadnych świadków – poza nami, patrzącymi z planety obok, tylko w ostatnim momencie jej długiej historii. Jesteśmy całą świadomością, jaką Mars kiedykolwiek miał.

Teraz każdy zna historię Marsa w ludzkiej wyobraźni: jak przez wszystkie pokolenia przedhistorii był jednym z głównych świateł na niebie, ze względu na swoją czerwień i zmienne natężenie, oraz sposób, w jaki zatrzymywał się w swoim błądzącym kursie przez gwiazdy, a czasami nawet zmieniał kierunek. Wydawało się, że mówi coś w tym wszystkim. Dlatego może nie dziwi, że wszystkie najstarsze nazwy Marsa brzmią nietypowo na języku – Nirgal, Mangala, Auqakuh, Harmakhis – brzmią jakby były jeszcze starsze niż języki starożytne, w których je znaleźliśmy, jakby były fosylnymi słowami z epoki lodowcowej albo wcześniej. Tak, przez tysiące lat Mars był świętą siłą w sprawach ludzkich; a jego kolor sprawiał, że był niebezpieczną mocą, reprezentującą krew, gniew, wojnę i serce.

Potem pierwsze teleskopy przybliżyły nam spojrzenie, i zobaczyliśmy małą pomarańczową dysk, z białymi biegunami i ciemnymi plamami rozprzestrzeniającymi się i kurczącymi się w miarę mijania długich pór roku. Żadne ulepszenie technologii teleskopu nie dało nam znacznie więcej niż to; ale najlepsze obrazy z Ziemi dały Lowellowi wystarczająco dużo zamazywań, by zainspirować historię, historię, którą wszyscy znamy, o umierającej planecie i heroicznych ludziach, którzy desperacko budowali kanały, by powstrzymać ostateczne śmiertelne zajęcie pustyni.

To była wspaniała historia. Ale potem Mariner i Viking przysłały swoje zdjęcia, i wszystko się zmieniło. Nasza wiedza o Marsie rozrosła się o rzędy wielkości, dosłownie poznaliśmy miliony razy więcej na temat tej planety niż wcześniej. I właśnie tam, przed nami, rozciągał się nowy świat, świat niespodziewany.

Jednakże wydawało się, że to świat bez życia. Ludzie szukali znaków przeszłego czy obecnego życia na Marsie, począwszy od mikrobów, przez skazanych budowniczych kanałów, aż po obcych gości. Jak wiesz, nigdy nie znaleziono dowodów na żadne z tych istnień. I tak opowieści naturalnie rozkwitają, by wypełnić tę lukę, tak jak za czasów Lowella, czy Homera, czy w jaskiniach czy na sawannie – historie o mikrofossylach zniszczonych przez nasze bio-organizmy, o ruinach odkrytych w burzach piaskowych, a następnie na zawsze utraconych, o Wielkim Człowieku i wszystkich jego przygodach, o nieuchwytnych małych czerwonych ludziach, zawsze widzianych tylko kątem oka. I wszystkie te opowieści są opowiadane w próbie nadania życia Marsowi lub ożywienia go. Ponieważ nadal jesteśmy tymi zwierzętami, które przetrwały epokę lodowcową, patrzyły w nocne niebo z zachwytem i opowiadały historie. I Mars nigdy nie przestał być tym, czym był dla nas od samego początku – wielkim znakiem, wielką symboliką, wielką mocą.

I tak tu przybyliśmy. Była potęgą; teraz stała się miejscem.