Strona główna Nauka Czy Michael Pollan może rozwiązać problem świadomości w swojej nowej książce?

Czy Michael Pollan może rozwiązać problem świadomości w swojej nowej książce?

14
0

W dziedzinie nauki znalezienie odpowiedzi na to pytanie jest jednym z najbardziej zaskakujących wyzwań. Można by oczekiwać, że znajomość intymna z tym zagadnieniem da nam przewagę w zrozumieniu jego działania, ale okazało się, że bardziej przeszkadza niż pomaga. Nauka ceni obiektywizm. Jak więc można obiektywnie badać coś, co jest także narzędziem, którego używasz do badania?

To zagadka stanowi trzon najnowszej książki Michaela Pollana, „Świat się ukazuje: Podróż w głąb świadomości”. Poprzednie prace Pollana, takie jak „Dylemat allzwarzy” i „Jak zmienić swoje myślenie”, wpłynęły znacząco na branżę żywnościową i dobrostan zwierząt w systemie żywnościowym USA, a także przyczyniły się do renesansu badań nad substancjami psychodelicznymi. Takie prace silnie wpłynęły na autora tego artykułu jako młodego dorosłego, kierując go w stronę dziennikarstwa naukowego. Dlatego z niecierpliwością oczekiwałem jego podejścia do świadomości.

Pollan podchodzi do tematu z autentyczną ciekawością. Raczej siada, niż bije się, z tzw. trudnym problemem świadomości: jak i dlaczego ludzie i inne organizmy mają subiektywne doświadczenia. To, co uzyskujemy na końcu, bardzo przypomina samą świadomość: fascynujące, ale czasem zawiłe.

Pollan pracował nad tą książką przez pięć lat, eksplorując świadomość w obszarach tak różnorodnych jak sztuczna inteligencja, biologia roślin, literatura wiktoriańska i filozofia buddyjska, aby wymienić tylko kilka. Biorąc pod uwagę, jak obszerna jest ta dziedzina, a jak niewiele o niej wiadomo, układanie tych wątków w spójną narrację musiało być wyzwaniem. Ale Pollan starał się jak mógł – i w dużej mierze mu się udało, układając swoją książkę w cztery rozdziały, z których każdy reprezentuje coraz bardziej złożony wymiar świadomości.

Pierwszy z nich, zmysłowość, bazuje na doświadczeniu Pollana z magicznymi grzybami. Pod wpływem substancji w swoim ogrodzie czuł pewność, że otaczające go rośliny są zmysłowe. Później rozmawiał z liczonymi badaczami badającymi tę kwestię. Niektóre z odkryć są niezwykłe, takie jak zdolność korzeni do nawigacji po labiryntach. Pollan nie jest pewny, czy przypisywać roślinom świadomość (przynajmniej jeszcze nie). Bardziej komfortowo uważa je za zmysłowe, co określa jako krok poniżej świadomości.

Kolejny rozdział zmienia się w uczucia i emocje. Mogę go opisać jako interesujący, chociaż niepokojący, przystanek w naszym badaniu świadomości. Spotkamy się z serią naukowców próbujących napełnić maszyny świadomością, w tym jednego badacza, który zaprogramował komputer, aby szukał jedzenia, wody i odpoczynku w cyfrowym krajobrazie. Ideą jest to, że te podstawowe potrzeby mogą ostatecznie doprowadzić do powstania świadomości – twierdzenie, które mnie zaniepokoiło. Czy świadomość naprawdę może być sprowadzona do skutku głodu? Trudno mi było to zaakceptować. Być może to moje pragnienie odrobiny magii, o czym Pollan zwraca uwagę, że wielu naukowców mogłoby traktować jako słabość w obliczu obiektywizmu. Niemniej jednak nie mogę się pozbyć przekonania, że świadomość, czyli świadomość bycia żywym, jest znacznie bardziej imponująca i bogatsza niż algorytm komputerowy. W tym momencie obawiałem się, jak przebrnąć przez pozostałe 150 stron.

Kolejne dwie sekcje, dotyczące myśli i samoświadomości, w dużej mierze odsuwają się od naukowców (ku mojej uldze). Zamiast tego polegają na filozofach, pisarzach i artystach, którzy, jak zauważa Pollan, rozważali pytania o świadomość znacznie dłużej niż badacze naukowi. Bada, jak metafory porównujące umysł do maszyn ograniczyły myślenie nad trudnym problemem, prowadząc nas do przypuszczenia, że świadomość wynika z jakiegoś układu materii, zazwyczaj sieci neuronów. Ale te materialistyczne podejścia czasem upraszczają bogactwo i złożoność świadomości, w przeciwieństwie do humanistyki.

To tylko jedna z przyczyn, dla których Pollan ostatecznie dochodzi do wniosku, że materialistyczne podejście do świadomości natrafiło na ścianę. Chociaż nie każdy w tej dziedzinie będzie gotów z niego zrezygnować, uważa, że ​​umożliwia nam to eksplorację idei, które w innym przypadku zostałyby odrzucone – między innymi możliwość, że świadomość nie wywodzi się z mózgu ani ciała, ale jest wpleciona w tkankę rzeczywistości, jak grawitacja, pomysł, który po prostu zasieje, zamiast rozwijać go dalej.

Pod koniec swojej podróży Pollan przyznaje, że teraz wie mniej o świadomości niż na początku, co przeżylem po przeczytaniu książki. Ale, jak mówi do niego wiodący badacz świadomości Christof Koch, jest to w pewien sposób postęp. „Czasami to nieświadomość otwiera nam możliwości, które wiedza, próba wiedzy lub przekonanie, że już wiemy, zostaje zamknięta” –pisze Pollan. Może więc bardziej owocne byłoby traktowanie świadomości jako praktyki, pełne zaangażowanie w chwilę obecną, niż zagadki do rozwiązania – wniosek, z którym nie mogę się bardziej zgodzić.