Strona główna Nauka Nasz werdykt nt. Anny Bot: Ta powieść o seks-robocie podzieliła opinie.

Nasz werdykt nt. Anny Bot: Ta powieść o seks-robocie podzieliła opinie.

8
0

Ważne zasady:
– NIE tłumacz lub nie usuwaj tagów HTML.
– Przetłumacz tylko widoczny tekst między tagami.
– Zachowaj dokładne i neutralne znaczenie.
– Zwróć tylko przetłumaczoną treść.
– NIE dodawaj wyjaśnień, notatek ani dodatkowego tekstu.
– Dodaj krótkie notatki dotyczące kontekstu i faktów w nawiasach w języku polskim, jeśli jest to odpowiednie.

TREŚĆ:
New Scientist Book Club przeszedł od czytania klasyki science fiction w grudniu – Iain M. Banksa Gracza gier – do nagrodzonej nagrodą sci-fi w styczniu: Robot Annie autorstwa Sierry Greer, która zdobyła nagrodę im. Arthura C. Clarke’a w 2025 roku.

Muszę przyznać, że byłam zaniepokojona, ogłaszając to moim współczytelnikom. Robot Annie to historia robota seksualnego, należącego do kontrolującego i agresywnego mężczyzny. W miejscach jest bardzo mroczna, zawiera wiele scen erotycznych, więc chciałam upewnić się, że wszyscy zrozumieliście, co was czeka przed rozpoczęciem czytania. Na przykład scena w szafie, nieco później w książce, była bardzo niepokojąca.

Okazało się, że moje czujności były uzasadnione. Kilku z was zauważyło w naszej grupie na Facebooku, że odłożyliście książkę po rozpoczęciu czytania lub zdecydowaliście się ją przemilczeć – temat był po prostu zbyt trudny. Jednak wielu z was wytrwało – i myślę, że to mogła być jedna z książek, która wzbudziła najwięcej dyskusji (i niezgody!) wśród członków.

Najpierw usłyszmy pozytywne opinie – które zdecydowanie mnie obejmują. Przeczytałam tę książkę nie chcąc, aby stała się tzw. „robopornografią”, i uważam, że Greer dobrze balansowała na tej granicy. Było to coś, co pytałam ją w naszym wywiadzie, i była jasna, że nie chciała, aby jej opowieść była postrzegana jako erotyk. Dla mnie odniosła sukces – uważam, że wszystkie sceny erotyczne były bardzo niewygodne do czytania. To, co podobało mi się w tej książce, to sposób, w jaki zmusiła mnie do zastanowienia się, co oznacza być człowiekiem i być wolnym. Czy Annie jest bardziej lub mniej ludzka niż mniej zdolne boty, których poznaje, takie jak Delta? Jaki przyszłości czeka ją? Nadal rozważam tę książkę, co jest wyznacznikiem dobrej lektury dla mnie.

Laura Akers również „bardzo to lubiła, zwłaszcza perspektywę słuchania, jak ludzie rozmawiają o Annie przed nią, jakby nie miała uczuć na temat tego, co mówią”. Uważała to za świetną metaforę „pre-feministycznego wyzysku kobiet”, pisze na Facebooku, dodając, że „doceniła również, że główny akt, który Annie postrzegała jako czysto seksualne nadużycie, był czymś, czego człowiek nie mógł doświadczyć, co pozwala nam myśleć o tym bardziej refleksyjnie.”

Annie Arnott była trochę niepewna, kiedy rozpoczynała powieść – i miała podobne wątpliwości co ja co do sposobu, w jaki Greer będzie pisać sceny erotyczne w książce. „Na początku było trudno,” pisze. „To, co mi pozostało, to prawdziwy szacunek. Teraz mamy ważne dzieło – prawdopodobnie na równi z Żółta tapeta – w gronie dzieł kobiecych. Bez mrugnięcia okiem daje nam doświadczenie dziewczyny, które jest znajome dla większości z nas. To ciągłe obliczanie stopnia złości jej mężczyzny. Idealne. To zakończenie – przejmująco pełne nadziei i smutne.”

Przedyskutujmy zakończenie – które ponownie podzieliło opinię – usłyszymy teraz od regularnego czytelnika, Alana Perretta, który miał trudności z ukończeniem Robota Annie. „Doświadczenia Annie są tak okropne, że nie chciałem kontynuować, chociaż cieszę się, że dotarłem do końca,” pisze.

Podobnie jak wielu, Alan zwraca uwagę, że jest to portret związku opartego na przemocy, ale dodaje przemyślaną uwagę w swojej krytyce właściciela Anny, Douga, człowieka „zdolnego do niewiarygodnej i trwałej okrucieństwa”, jak to określa Alan. „Ciekawe jest to, że Doug nigdy nie jest kwestionowany pod kątem swojej ludzkości – a mimo to nie jest naprawdę pełnoprawnym człowiekiem przynajmniej w kwestii jego charakteru. Natomiast Annie nigdy nie jest uznawana za człowieka, ale ukazuje więcej ludzkości – albo przynajmniej braku okrucieństwa – niż robi to Doug,” pisze. „Czy zatem można powiedzieć, że człowieczeństwo to tylko posiadanie serca, płuc, kończyn w odpowiedniej konfiguracji i tak dalej?”

Dla Alana w tej historii jest „kilka technicznych dziur fabularnych” – „Dlaczego Annie musi jeździć na rowerze stacjonarnym, żeby być w formie, skoro wydaje się, że działa na baterię?” zastanawia się – ale ostatecznie pozostał (podobnie jak ja) z wieloma wielkimi pytaniami do przemyślenia. „Cieszę się, że przeszedłem przez to i gratulacje dla klubu książki NS za sugerowanie czegoś, co tak wiele osób uznałoby za niewygodne.”

Inni byli mniej pod wrażeniem. Jennifer Bertrand nie dała się skusić na Annie jako postać: „autorka nigdy nie pozwalała nam zapomnieć, że nie była człowiekiem, więc nie identyfikowałam się z nią tak bardzo, jak mogłabym. Kilka razy pomyślałam, że przynajmniej Doug nie traktuje innej rzeczywistej osoby tak.