Strona główna Nauka Tim Winton: „Czasami myślę, że używamy słowa dystopia jak opiat

Tim Winton: „Czasami myślę, że używamy słowa dystopia jak opiat

12
0

Moi dziadkowie urodzili się pod koniec XIX wieku, w epoce koni i wozów. Moi rodzice dorastali w epoce masowej produkcji maszyn. A ja byłem dzieckiem epoki kosmicznej.
Mimo prób wojennych i ducha zagłady nuklearnej, w tej dyspensacji obserwowano stały wzrost dobrobytu, bezpieczeństwa i mobilności. Dla mojej rodziny było to doświadczenie wyzwolenia i poprawy, trajektoria potwierdzająca wiarę w postęp ludzki. Dla każdego kolejnego pokolenia perspektywy się poprawiały. Życie się poprawiało.
Cóż, ta ścieżka poprawy zatrzymała się z moimi dziećmi. Można by to nazwać końcem marzenia. Ale w rzeczywistości jest to śmierć zbiorowej iluzji.
Świat, w którym się urodziłem, nie jest tym, który przekazuję moim wnukom. Warunki bezpieczeństwa, które odziedziczyłem, nie zostaną im przyznane. To jest najbardziej przerażający fakt mojego życia.
Przyczyny tej straszliwej redukcji perspektyw są dobrze znane. Świat zaczął chorować ze względu na sposób, w jaki generowaliśmy energię napędzającą cały ten dobrobyt i poprawę. Łuk postępu, który kiedyś chwaliliśmy, ukrywał spodnią stronę zniszczenia, ucisku i kradzieży. Cały ten sukces został osiągnięty kosztem spalonej Ziemi.
Świat jest już o 1,5°C cieplejszy niż w momencie urodzenia moich dziadków. W obecnych ustawieniach zmierzamy do podwojenia tego poziomu ogrzewania. Świat tak gorący jak nasz, jest już chaotyczny i głęboko wymagający dla ekosystemów i stworzeń, które od nich zależą. Planeta z podwójnym naszym poziomem ogrzewania to koszmar, którego powinniśmy unikać za wszelką cenę. Ponieważ oznacza to, że niektóre części globu będą niemal nie do zamieszkania. Wielu milionów ludzi umrze. Miliardy będą żyć w warunkach nędzy.
Niektórzy z nich będą moimi potomkami. To jest dla mnie tarapat. Pomysł, że moje bezpieczeństwo i mobilność mogły zostać nabyte za cenę ich cierpienia. To mnie frustruje. „Juice” to mój rodzinny koszmar.
Teraz mogą istnieć miejsca na naszej planecie, gdzie rzeczywistość naszego palącego świata wciąż może być pomijana lub uchylana. Australia nie jest jednym z nich.
W północno-zachodniej Australii, gdzie mieszkam, klimat stał się już ekstremalny. Wczoraj było 50°C. Ze względu na zwiększoną intensywność burz, domy są praktycznie nieubezpieczalne.
Gdy ludzie pytają mnie, dlaczego tak późno w karierze opublikowałem powieść dystopijną, muszę stonować swoją odpowiedź i ukryć swoje podrażnienie. Chcą wiedzieć, dlaczego zmieniłem kurs, dlaczego nagle zmieniłem gatunek. Cóż, rzecz w tym, że nie. To, co się zmieniło, to nie moje pisanie – to świat wokół mnie. Rzeczywiste pytanie brzmi, w tym momencie historii, jak mogę nie pisać w ten sposób? Jakim artystą byłbym, gdybym ignorował warunki życia wokół mnie?
Czy „Juice” to powieść dystopijna? Możesz tak to nazwać, jeśli chcesz. Ale to zakłada, że jest w niej coś fantastycznego lub nadzwyczajnego. Ja tego nie widzę w ten sposób. Zwłaszcza z milionami ludzi żyjącymi w obecnie dystopijnych warunkach. Na całym świecie ludzie głodują, uciekają przed konfliktami i skrajnościami klimatycznymi. W prawie każdym przypadku, koszmar, z którym mają do czynienia, to spuścizna kapitalizmu kopalnianego. Czasem mam wrażenie, że używamy słowa dystopia jako środka uspokojenia. Służy jako środek zmiękczający, narzędzie dystansu. I nie sądzę, że na to nas stać.
„Juice” rozgrywa się p…

[„Juice” to powieść napisana przez Tima Wintona, która ukazała się w lutym 2026 roku i została wybrana jako lektura Klubu Książki New Scientist. Możesz kupić egzemplarz tutaj i zapisać się, aby czytać razem z nami tutaj.]