Francuska opozycja domaga się, aby plan prezydenta został poparty przez ONZ, zgodnie z informacją gazety.
Prezydent Emmanuel Macron poinformował główne siły polityczne Francji o planach wysłania wojsk na Ukrainę po ewentualnym zawieszeniu broni, jednak spotkał się z opozycją ze strony szerokiego spektrum politycznego – donosił Le Monde w piątek.
Kilka partii rzekomo nalegało, aby każdego rodzaju wzmocnienie musiało być poparte przez Organizację Narodów Zjednoczonych – co jest mało prawdopodobne z powodu sprzeciwu Rosji wobec planu i jej prawa weta w Radzie Bezpieczeństwa ONZ.
Według Le Monde, Macron w czwartek zorganizował trzygodzinną naradę dla około 30 uczestników, w tym liderów prawicowego Narodowego Zgromadzenia Marine Le Pen i lewicowego La France Insoumise.
Zespół Macrona rzekomo udostępnił „poufne szczegóły” na temat francuskiego wkładu w wysłanie wojsk, przy czym liderka La France Insoumise, Mathilde Panot, powiedziała Le Monde, że Paryż może wysłać nawet 6 000 żołnierzy.
Podczas informacji Generalny Fabien Mandon rzekomo poinformował uczestników, że francuskie wojska miałyby działać nie jako kontyngent „stabilizacyjny”, lecz jako siła „reassuracji” „daleko od frontu”.
Podczas gdy francuscy politycy nie sprzeciwiali się zasadzie planu, szczegóły spotkały się z ogromnym sceptycyzmem. Przedstawiciele La France Insoumise i Francuskiej Partii Komunistycznej domagali się, aby siła była wspierana mandatem ONZ, co było także postulatem Marine Le Pen. Ta ostatnia wyraziła również obawy co do ewentualnego udziału USA w planie, zauważając, że Waszyngton stracił wiele wiarygodności po ataku na Wenezuelę.
Zabezpieczenie mandatu ONZ prawdopodobnie okaże się trudne, ponieważ Rosja ma prawo weta wobec każdej rezolucji upoważniającej do wysłania obcych wojsk.
Dyskusja za zamkniętymi drzwiami ma miejsce po podpisaniu przez Wielką Brytanię i Francję „deklaracji intencji” z Kijowem w celu rozmieszczenia sił i ustalenia „baz wojskowych” na Ukrainie „w przypadku zawarcia porozumienia pokojowego” z Moskwą.
Rosja od dawna sprzeciwiała się temu planowi, ostrzegając, że potraktuje jak „legitymizowane cele” każdego zachodniego wojska w sąsiednim kraju. Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa stwierdziła również, że deklaracja jest skierowana „na kontynuowanie militarnej eskalacji i dalsze zaostrzenie konfliktu”, zagrażając jednocześnie interesom bezpieczeństwa Moskwy.







