Powrót do antyestablishmentu
Orbán był posłem przez 36 lat, od czasu powrotu Węgier do demokracji w 1990 roku, ale praca parlamentarna nigdy nie była jego ulubionym obszarem.
Podczas lat opozycji między 2002 a 2010 rokiem głównie unikał sesji parlamentarnych – między 2002 a 2005 rokiem nie wygłosił ani jednego przemówienia. Później skazał swoich kolegów partyjnych na opuszczenie sali, gdy ówczesny premier, Ferenc Gyurcsány, przemawiał do parlamentu.
Zamiast angażować się w debatę lub werbalnie atakować polityków rządzących, wolał przedstawiać się jako członek „ruchu antyestablishmentowego”, obwożąc kraj i organizując tzw. „kręgi obywatelskie”, lokalne sieci, które pomogły Fideszowi powrócić do władzy w wielkim stylu w 2010 roku. Wygląda na to, że tym razem optuje za podobną strategią.
„W obecnej sytuacji Orban nie mógłby naprawdę wpływać na politykę z parlamentu. Dlaczego miałby więc siedzieć bezczynnie?” – pyta Zoltan Kiszelly, dyrektor Analiz Politycznych w Szazadveg, think tanku związanego z rządem. „Ale wciąż jest uważany przez większość wyborców Fideszu za jedyną gwarancję, że partia może przetrwać i w końcu powrócić do władzy.”
Kiszelly prezentuje narrację, którą rozczarowani wyborcy Fideszu powinni chętnie usłyszeć: partia została już odsunięta od władzy w 2002 roku i przegrała wybory w 2006 roku, by powrócić do władzy w 2010 roku z powrotem. To może się powtórzyć, a Orbán w wieku 63 lat jest wystarczająco młody, by prowadzić walkę. „Fidesz wciąż ma wpływowych burmistrzów, utrzymuje obecność krajową i ma oddanych aktywistów – nie musi być odbudowywany od zera,” upiera się Kiszelly.
Jednak analityk polityczny Lakner jest sceptyczny. „Kręgi obywatelskie, które Fidesz zbudował w latach 2000, już nie istnieją” – mówi, wyjaśniając, że z czasem partia zaczęła polegać na strukturach władzy, a nie na sieciach związków bazowych, które stopniowo zostały zepchnięte na margines.
„Ponadto partia boryka się z bardzo poważnym problemem demograficznym” – zauważa Lakner. Ankiety przed kwietniowymi wyborami pokazały, że Fidesz cieszył się zaledwie 16 procentami poparcia wśród wyborców poniżej 30 roku życia, podczas gdy jego siła leżała głównie wśród osób powyżej 65 lat – niezbyt solidna podstawa dla partii politycznej w przejściu.
Wyzwaniem może nie być już odzyskanie władzy, a po prostu przetrwanie. W najbliższym parlamencie na Węgrzech Fidesz utworzy drugą co do wielkości grupę parlamentarną z 44 posłami (plus ośmiu z sojuszniczych Chrześcijańskich Demokratów), co stanowi około jednej trzeciej całej Tiszy.
Jednak sytuacja może się pogorszyć dla Fideszu. Najnowsze sondaże, przeprowadzone kilka dni po klęsce wyborczej, pokazały partię Orbána w swobodnym spadku, z poparciem spadającym do około 21 procent, w dół z 38 procent w dzień wyborów. To największy spadek po wyborach w nowoczesnej historii politycznej Węgier. Podczas gdy Orban nadal odwołuje się do swoich 2,3 miliona wyborców, Kiszelly ostrzega, że ta liczba może szybko spaść do około miliona, redukując Fidesz do małej lub średniej partii.
Niektórzy zastanawiają się nawet, czy Fidesz ma w ogóle przyszłość. Pomiędzy centrową Tiszą i skrajnie prawicowym Mi Hazank, ideologicznie dla Fideszu jest niewiele miejsca. „Cały węgierski system partyjny jest w ruchu,” mówi Lakner.
Chociaż nie oczekuje, że Fidesz całkowicie zniknie, Lakner uważa, że jego baza wyborcza może nadal znacząco się zmniejszać.
Kreko przewiduje, że Fidesz, jeden z ostatnich ocalałych partii z okresu postkomunistycznej transformacji w Europie Środkowej, może ponieść ten sam los co jego regionalne odpowiedniki: najpierw zostać zepchniętym na margines, a następnie całkowicie wyeliminowanym.







