Wynajem poszukiwany
Michal Vaščka z Instytutu Polityki Bratysława zauważa, że sprawianie kłopotów w Brukseli jest sposobem na zabezpieczenie pomocy UE w rozwiązaniu tych problemów. „Strategia Fica zbiega się z udokumentowanymi wzorcami państw członkowskich mających na celu wydobycie korzyści finansowych, regulacyjnych i politycznych” – argumentuje.
Innymi słowy, tak jak miało to miejsce w przypadku zeszłorocznego weta wobec pakietu sankcji UE, Fico liczy, że za pośrednictwem walki o Drużbę zdobędzie ustępstwa w zakresie cen energii, pomocy państwa lub przepisów klimatycznych.
Jednocześnie Fico może twierdzić przed swoimi zwolennikami, że walczy przeciwko regulacjom UE, które przyczyniają się do ich trudności. „Musimy zapomnieć o zielonej bzdurze, która hamuje nasz przemysł i gospodarkę” – powiedział słowacki premier niedawno w radiu publicznym, powtarzając często tę samą wiadomość.
Vaščka uważa, że jest to kolejny podstęp. Pomimo twierdzeń Fica o tym, że UE staje się autorytarną siłą naruszającą suwerenność narodową, „kluczowe instrumenty w zakresie cen energii, opodatkowania i rekompensaty dla gospodarstw domowych pozostają głównie pod kontrolą krajową”.
Bijąc się z Brukselą i wyrażając poparcie dla rosyjskich narracji, nawet jeśli nie jest to otwarcie deklarowane, oferuje to bardziej fundamentalne korzyści polityczne, twierdzą analitycy.
„W Słowacji istnieje wielu wyborców, którzy pozytywnie postrzegają Rosję” – zauważa Stefanik. „Ten segment tendencjonalnie postrzega liberalną demokrację jako zagrożenie dla tożsamości narodowej, wierzy w teorie spiskowe i krytycznie odnosi się do UE”.
„Wszystko, co Fico robi w polityce zagranicznej, ma na celu dotarcie do jego elektoratu: około 30 procent Słowaków, którzy są antysystemowi” – upiera się Alexander Duleba z Stowarzyszenia Polityki Zagranicznej Słowacji. „Aby utrzymać się u władzy, podporządkował on interesy zagraniczne Słowacji tej walce. Musi być postrzegany jako w konflikcie z UE, z Żelenskim”.
Na jeszcze bardziej podstawowym poziomie analitycy sugerują, że słowacki premier, będąc świadomym, że jego nominalnie lewicowa partia Smer traci na popularności, stara się wzmocnić swój kapitał polityczny przed nadchodzącymi wyborami w Słowacji zaplanowanymi na przyszły rok.
„Fico uważnie obserwuje wybory węgierskie i poparcie, jakiego Orban otrzymuje zarówno od Rosji, jak i Stanów Zjednoczonych” – kontynuuje Duleba. „Bardzo prawdopodobne jest, że jeśli Orban wygra, przyszłoroczne wybory w Słowacji podążą za podobnym modelem. Jeśli Orban przegra, Fico wie, że spotka go ten sam los”.
Stefanik widzi podobny scenariusz. „Można spekulować” – mówi – „że Fico liczy, iż Moskwa pomoże mu wpłynąć na wynik głosowania w przyszłym roku”.
To nie byłoby pierwszy raz. Śledztwa ujawniły, że długoletni minister spraw zagranicznych Orbana, Peter Szijjarto, pomógł zorganizować ważną wizytę w Moskwie dla Petera Pellegriniego, protegowanego Fica i obecnie prezydenta Słowacji, w celu zwiększenia jego szans przed wyborami parlamentarnymi w 2020 roku.
W słowackich kręgach opozycji spekuluje się także o bardziej trywialnych i bezpośrednich korzyściach dla 61-letniego premiera; mianowicie o tym, że ma on osobiste interesy finansowe w firmach związanych z importem rosyjskiej energii.
Ponownie biuro rządowe nie odpowiedziało na prośbę o skomentowanie tych zarzutów, które pozostają niepotwierdzone.



