Utrzymaj nasze wiadomości wolne od reklam i płatnych treści, dokonując dotacji w celu wsparcia naszej pracy!
Notatki z Polski są prowadzone przez niewielki zespół redakcyjny i publikowane przez niezależną, non-profitową fundację finansowaną ze środków przekazywanych przez naszych czytelników. Nie moglibyśmy robić tego, co robimy, bez Państwa wsparcia.
Dawne konsulat rosyjski w Gdańsku, który Polska nakazała zamknąć w grudniu, ale który Rosja nadal nie oddała, został odcięty od dostaw prądu i ogrzewania.
Moskwa twierdzi, że ma prawo do tej posesji, pozostawiła tam także jednego pracownika. Jednak władze lokalne odrzucają to twierdzenie i starają się odzyskać kontrolę nad budynkiem.
Radiostacja Gdańsk najpierw zgłosiła w czwartek rano, że dostawy prądu i ogrzewania do dawnego konsulatu zostały odcięte. Później w ciągu dnia rzecznik MSZ Polski, Maciej Wewiór, potwierdził tę informację w codziennej Gazecie Wyborczej.
Gazeta podała, że decyzję podjęły dwa publiczne dostawcy energii – Energa i GPEC, ponieważ mimo kontynuowania okupowania budynku, Rosjanie odmawiają płacenia rachunków za media, zaległości gromadzą się od kilku miesięcy.
Ostatniego listopada polskie MSZ wydało polecenie zamknięcia konsulatu w Gdańsku w odpowiedzi na sabotaż torów w Polsce dokonany przez osoby działające w interesie Rosji. Polska wcześniej także zamknęła dwa inne konsulaty Rosji w kraju z podobnych powodów.
W grudniu Rosja ewakuowała swoich dyplomatów z Gdańska, ale odmówiła przekazania samego budynku, twierdząc że ma prawo do tej własności na podstawie umowy zawartej krótko po II wojnie światowej. Powiedziała, że pozostawi jednego pracownika w celu „zapewnienia nienaruszalności” budynku.
Władze Gdańska określają stanowisko Rosji jako „niezrozumiałe”, mówiąc że dostępne dokumenty nie potwierdzają rosyjskich roszczeń. Według ksiąg wieczystych budynek należy do polskiego skarbu państwa.
Gazeta Wyborcza podaje, że po zamknięciu konsulatu, władze lokalne próbowały przejąć kontrolę nad budynkiem, jednak zostały pozbawione dostępu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wysłało list do władz Gdańska, oświadczając, że budynek jest własnością Rosji.
„Zdecydowanie zalecamy gorącym głowom w Polsce, wydających się być u kresu wybuchu, by ostrożnie rozważyły wszystkie potencjalne konsekwencje, jeśli ktokolwiek spróbuje sięgnąć po rosyjską własność” – powiedziała w grudniu rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, cytowana przez agencję informacyjną TASS.
W odpowiedzi wiceburmistrz Gdańska, Emilia Lodzińska, oświadczyła, że miasto wytoczy proces prawny w celu odzyskania budynku. W styczniu ministerstwo spraw zagranicznych złożyło wniosek do prokuratora o wszczęcie postępowania w celu wydania nieruchomości, podaje Gazeta Wyborcza.
Jednak „może minąć kilka lat”, zanim wydane zostanie ostateczne orzeczenie w sprawie roszczeń – powiedział prawnik Maciej Urbański miejscowej gazecie Dziennik Bałtycki.
Oddzielnie, władze lokalne w Gdańsku w zeszłym roku wszczęły postępowanie egzekucyjne w celu wykonania orzeczenia sądu z marca 2025 roku, które nakazało Rosji zapłacenie długów za korzystanie z budynku. Pracują także z MSZ nad asserting te roszczenia.
Gdańsk szacuje, że niezapłacone przez Rosję opłaty za korzystanie z budynku w latach 2013-2023 wynoszą około 5,5 miliona złotych (1,3 miliona euro), a odsetki dodają kolejne 3 miliony złotych. Moskwa twierdzi, że nie musi płacić, ponieważ ma prawo korzystać z budynku za darmo.
Crédit photo principale : Piotr Wittman/gdansk.pl





