Strona główna Aktualności Nowe maksymalne ceny stacji benzynowych w Polsce wchodzą w życie

Nowe maksymalne ceny stacji benzynowych w Polsce wchodzą w życie

16
0

Polska wprowadziła maksymalne ceny detaliczne benzyny i oleju napędowego, gdy rząd stara się chronić konsumentów przed wzrostem kosztów paliwa spowodowanym trwającym konfliktem na Bliskim Wschodzie. Sprzedawcy złapani za sprzedaż powyżej limitu mogą ponieść grzywnę do 1 miliona złotych (233 000 euro).

Ograniczenia cenowe są częścią pakietu środków, który obejmuje również tymczasowe obniżki VAT i akcyzy na paliwo, ogłoszone w zeszły czwartek przez rząd, szybko zatwierdzone przez parlament i podpisane na prawo przez prezydenta Karola Nawrockiego w piątek.

„Nikt z nas nie ma wpływu na to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie” – powiedział minister energii Miłosz Motyka, cytowany przez stronę informacyjną Forsal. Jednak „polski rząd zrobi wszystko, aby ulżyć polskim rodzinom w tym momencie kryzysu”.

Nowe limity cenowe – które od dzisiaj są ustalane codziennie przez ministerstwo energii – mają na celu zapewnienie, że obniżki podatkowe trafią do konsumentów, a nie zostaną wchłonięte przez firmy paliwowe. Mają pozostać w mocy do 30 kwietnia.

Poziom limitu jest obliczany za pomocą formuły opartej na średnich cenach hurtowych paliw, podatkach, opłacie paliwowej i stałym marży detalicznym w wysokości 0,3 złotego za litr. Jeśli ogłaszane przed weekendami lub świętami, stawka będzie obowiązywać do następnego dnia roboczego.

Zgodnie z nowymi zasadami, maksymalna cena we wtorek wynosi 6,16 złotego (1,44 euro) za litr benzyny o oktanie 95, 6,76 złotego za litr benzyny o oktanie 98 i 7,60 złotego za litr oleju napędowego.

Motyka twierdzi, że nowe ceny są około 1,2 złotego na litr niższe niż w poniedziałek. Według serwisu agregującego ceny paliw, limity z wtorku są około 0,8-1 złotego na litr, czyli o 11,3-11,7% niższe niż średnio przez siedem dni do poniedziałku.

Oddzielnie, regulacja obniżająca akcyzę na paliwa do najniższego poziomu dopuszczalnego przez Unię Europejską weszła w życie w poniedziałek i pozostanie w mocy do 15 kwietnia. VAT na paliwa został również obniżony z 23% do 8% między 31 marca a 30 kwietnia.

Ministerstwo finansów szacuje, że obniżka akcyzy będzie kosztować budżet około 700 milionów złotych miesięcznie, a obniżka VAT około 900 milionów złotych. Tusk jednak twierdzi, że rząd mógłby rozważyć podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych, jeśli okazałyby się one zbyt duże.

Po ogłoszeniu swoich planów w zeszłym tygodniu, rzecznik Komisji Europejskiej zauważył, że prawo UE nie zezwala na obniżenie VAT na paliwa.

Jednak media Polskie Radio i Wirtualna Polska informują, powołując się na anonimowe źródła UE, że Komisja prawdopodobnie nie podejmie działań przeciwko Polsce, ponieważ rozpoznaje wyjątkowy kontekst obaw dotyczących bezpieczeństwa energetycznego i cen w obliczu obecnej kryzysu.

Największa partia opozycyjna, narodowo-konserwatywna Prawo i Sprawiedliwość (PiS), poparła środki rządu, ale skrytykowała go za zbyt powolne działanie, zauważając, że złożyła własne propozycje obniżki VAT na początku marca.

„To, co mogło się wydarzyć trzy tygodnie temu… dzieje się dzisiaj” – powiedział kandydat PiS na premiera w przyszłorocznych wyborach, Przemysław Czarnek, który nazwał wprowadzenie nowych środków „efektem Czarnka”. „Wywieranie presji na rządzących ma sens. Będziemy to robić dalej”.

Czarnek zaapelował również do rządu o obniżenie VAT na żywność do zera, tak jak zrobił to rząd PiS w 2022 roku, gdy wzrosła inflacja. Jednak minister finansów Andrzej Domański odrzucił ten pomysł, zauważając, że obecnie inflacja wynosi około 3%, podczas gdy trzy lata temu, gdy PiS był u władzy, wynosiła około 16%.