Strona główna Aktualności Lewica w Europie Środkowej: Błędny zakręt

Lewica w Europie Środkowej: Błędny zakręt

26
0

Powolna dekadencja

Węgierscy socjaliści dominowali w życiu politycznym przez dziesięciolecia, rządząc w latach 1994-1998 oraz 2002-2010. Jednak niosąc piętno swojego postkomunistycznego dziedzictwa, ruszyli w stronę przemiany w nowoczesną i często liberalną europejską lewicę.

„Kiedy węgierska partia lewicowa stała się liberalna, straciła większość swoich wyborców” – twierdzi politolog Balazs Bocskei. „Nie zdołali oni rozpoznać, że węgierskie społeczeństwo nie było jeszcze gotowe na liberalizm w stylu zachodnim”.

Inni podchodzą do tej kwestii bardziej zróżnicowanie. Istvan Hiller, były minister edukacji i kultury, uważa, że socjaliści wykonali rozsądnie dobrą pracę przez te dwie dekady. Widzi on problemy w rozpadzie lewicy od 2011 roku, kiedy były premier Ferenc Gyurcsany opuścił socjalistów i założył własne Demokratyczne Kolektyw.

Od tego momentu, „wyborcy sympatyzujący z lewicą zostali rozrzuć po różnych partach” – mówi Hiller dla BIRN. Uważa on, że co najmniej 20-25 procent Węgrów zagłosowałoby na wiarygodną lewicową alternatywę – gdyby istniała.

Również Bocskei zwraca uwagę na porażkę lewicy w zaproponowaniu spójnej alternatywy. „W miarę jak konkurowali oni w krytyce Orbana, utracili efektywnie swoją całą sieć społeczną” – mówi.

Podobna trajektoria miała miejsce w Polsce. W ciągu większości lat 90. i wczesnych lat 2000., lewica – poprzez postkomunistyczną Sojusz Demokratyczny – była również jednym z centralnych filarów systemu politycznego. Jednak ta dominacja zakończyła się gwałtownie 20 lat temu.

„Polska lewica nigdy nie zdołała się otrząsnąć ze straty, jaką zadał rząd [Leszka] Millera w latach 2001-2005” – powiedział socjolog Jarosław Flis z Uniwersytetu Krakowskiego.

Implozja, zdaniem Flisa, była spowodowana nie głównie ideologią, lecz polityką: skandalami korupcyjnymi, walkami wewnętrznymi i rozpadem organizacyjnym złamały ruch, w schemacie znamiennym dla Europy. Nastąpił długi ciąg przemian – nowe partie, nowi liderzy, krótkotrwałe fale dynamizmu – lecz mało trwałej konsolidacji.

W połowie lat 2010., skutki były widoczne w zachowaniu wyborców. „W pewnym momencie, więcej samookreślających się jako lewicowi wyborców popierało Platformę Obywatelską (PO) niż samą lewicę” – zauważył Flis.

Centrum liberalne Polski stało się w istocie domem politycznym dla znacznej części postępowej elektoratu, dalszej marginalizując lewicę.

Jednak w 2023 roku lewica zdołała powrócić do parlamentu, nawet do rządu, jako junior partner w rządzącej koalicji Donalda Tuska. Centrum ciężkości koalicji, jednakże, jest fundamentalnie liberalne, a nie socjaldemokratyczne, co sprawia trudności w promowaniu agendy socjaldemokratycznej – zauważa Dorota Olko, posłanka z Nowej Lewicy.

„Gdy coś się udaje, staje się sukcesem rządu; a gdy zawodzi, uznawane jest za porażkę lewicy” – mówi Olko.

Ponadto, baza społeczna lewicy pozostaje wąska i silnie zurbanizowana. „Elektorat lewicy skupia się w największych miastach. Jest to, w pewnym sensie, empatyczne patrycjat” – komentuje Flis.

W Czechach, upadek był jeszcze bardziej dramatyczny. Przez całe lata 90. i 2000., Socjaldemokraci Czesi kontrolowali około jednej trzeciej elektoratu, podczas gdy Komunistyczna Partia Czech i Moraw (KSCM) nadal przyciągała, w dwie dekady po aksamitnej rewolucji, między 10 a 20 procent głosujących.

Przesuń się do październikowych wyborów powszechnych zeszłego roku, gdy luźne sojusz wyborczy lewicowych partii, w tym komunistów i socjaldemokratów, nie zdołał osiągnąć nawet 5 procentowego progu potrzebnego do wejścia do parlamentu, co oznaczało upadek „niespotykany w nowożytnej historii kraju,” zauważył Patrik Eichler, szef Akademii Demokratycznej Masaryka.

Czechy podążają za szerokim europejskim trendem spadku lewicy od lat 2010., argumentuje Sean Hanley, profesor z zakresu polityki Europy Środkowej i Wschodniej na University College London, przy czym wiele wzajemnie wzmacniających się czynników sprawia, od wyczerpujących się społeczności robotniczych po lewicowe partie winione za kryzys finansowy z 2008 roku, który miał miejsce podczas i po nim.

Obie partie od dawna borykały się z podziałami wewnętrznymi i walkami o przywództwo, trudnościami finansowymi oraz niezdolnością – lub niechęcią – do przyciągania nowych wyborców poza ich tradycyjnym, starszym, wiejskim elektoratem.

„W Czechach, lewica głównie skupia się na poszukiwaniu nowych sposobów kopania sobie do grobu” – argumentował dziennikarz i komentator Petr Bittner, dodając, że ich głosy były podchwytane przez tych, którzy oferowali im iluzję godności bez faktycznego redistribucji bogactwa.