Sponsorowany
Notes from Poland jest prowadzone przez mały zespół redakcyjny i publikowane przez niezależną, non-profitową fundację, której finansowanie pochodzi z datków naszych czytelników. Nie moglibyśmy robić tego, co robimy, bez Państwa wsparcia.
Polscy rządzący wprowadzili projekt ustawy, który miałby wprowadzić nowy „podatek cyfrowy” do swojej agendy legislacyjnej. Minister ds. spraw cyfrowych, którego resort dotychczas pracował nad tymi przepisami, twierdzi, że doprowadzi on do tego, że firmy Big Tech zapłacą swoją uczciwą daninę podatkową i wygenerują znaczące przychody dla polskiego państwa.
Jednakże propozycja ta stoi przed niepewną przyszłością. Musi wciąż zostać zatwierdzona przez rząd i parlament, ale nawet wtedy może zostać zawetowana przez sprzymierzonego z opozycją prezydenta Karola Nawrockiego, który jest sojusznikiem Donalda Trumpa. Administracja USA stanowczo sprzeciwia się takim podatkom na amerykańskie firmy technologiczne.
W poniedziałek minister ds. spraw cyfrowych Krzysztof Gawkowski ogłosił, że projekt ustawy o podatku od usług cyfrowych został dodany do agendy legislacyjnej rządu.
Zgodnie z projektem wprowadzony zostanie 3% podatek od przychodów z pewnych usług cyfrowych w Polsce, takich jak reklama online, interfejsy umożliwiające użytkownikom interakcję, na przykład poprzez wiadomości i komentarze, a także sprzedaż danych użytkowników do celów marketingowych.
Podatek ten miałby obowiązywać tylko firmy generujące roczne globalne przychody przekraczające 1 mld euro (4,3 mld złotych) oraz dochód w Polsce przekraczający 25 mln złotych, niezależnie od ich siedziby podatkowej lub lokalizacji siedziby. W praktyce oznacza to głównie duże korporacje technologiczne z USA i Chin.
Firmy, które głównie publikują własne oryginalne treści online, takie jak strony informacyjne, byłyby zwolnione. Ustawa wyłącza również usługi finansowe oraz sprzedaż towarów lub usług oferowanych bezpośrednio przez dostawców, a nie za pośrednictwem pośredników.
Gawkowski twierdzi, że zaproponowane środki, podobne do podatku od usług cyfrowych wprowadzonego we Francji w 2019 r., stworzą „równe warunki gry” i przyniosą „miliardy złotych” dodatkowych rocznych dochodów podatkowych dla państwa.
„Globale koncerny często płacą mniej podatków niż firmy lokalne; czas to skończyć”, oświadczył, dodając, że dodatkowe dochody zostaną zainwestowane w obszary takie jak sztuczna inteligencja i cyberbezpieczeństwo.
Gawkowski jest wiodącą postacią w partii Lewica, która jest mniejszym partnerem w rządzącej koalicji w Polsce. Jego propozycja nadal wymaga zatwierdzenia przez cały rząd, który obejmuje spektrum od lewicy do centrumprawicy.
Kolejna partia koalicyjna, centrowa Polska 2050, wyraziła poparcie, a jej liderka Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, pełniąca funkcję ministra ds. funduszy i polityki regionalnej, nazwała podatek cyfrowy „bardzo dobrym rozwiązaniem”, donosi Polska Agencja Prasowa (PAP).
Inne partia koalicyjna Konfederacja wyraziła wcześniej w tym roku poparcie dla podatku. Wicepremier Michał Wróblewski powiedział w programie WP, że „Uchwalonego podatku cyfrowego w tej kadencji nie będzie” z powodu sprzeciwu Ministerstwa Finansów.
Jednakże, pozostaje jeszcze do zobaczenia, jakie stanowisko zajmie reszta koalicji, a w szczególności dominująca partia Koalicja Obywatelska (KO) premiera Donalda Tuska.
W ubiegłym roku minister finansów KO Andrzej Domański powiedział w programie TVN, że istnieje „bardzo niska szansa”, że podatek cyfrowy zostanie wprowadzony, ponieważ nawet jeśli rząd i jego większość parlamentarna go zatwierdzą, projekt prawdopodobnie zostanie zawetowany przez prezydenta.
Podczas swojej kampanii prezydenckiej w ubiegłym roku Nawrocki zobowiązał się sprzeciwić wszystkim nowym podatkom. Jednak po objęciu urzędu zrobił wyjątek od tej obietnicy, podpisując ustawę o nowym podatku od banków. Wyjaśnił to stwierdzając, że większość banków to duże zagraniczne podmioty, które generują duże zyski w Polsce.
Jednak Nawrocki jest bliskim sojusznikiem Trumpa, którego administracja stanowczo sprzeciwiała się podatkom na amerykańskie firmy technologiczne. W marcu ubiegłego roku przyszły ambasador USA w Polsce, Tom Rose, skrytykował proponowany przez Polskę podatek cyfrowy, nazywając go „niezbyt mądrym” i ostrzegając, że „prezydent Trump odpowie w podobny sposób”.
Ostatnio pojawiły się sprzeczne sygnały z nacjonalistycznej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), głównej partii opozycyjnej w Polsce, z którą zazwyczaj identyfikuje się Nawrocki.
W ubiegłym roku poseł PiS i były minister ds. spraw cyfrowych Janusz Cieszyński wyraził poparcie dla podatku. „Wszystkie firmy w Polsce powinny płacić uczciwe podatki, a wiemy, że te gigantyczne firmy technologiczne po prostu nie płacą tych podatków w Polsce” – powiedział Polskiemu Radiu.
Jednakże Piotr Müller, eurodeputowany PiS i były rzecznik rządu, powiedział Newserii, że każdy krok musi „uwzględniać nasze interesy transatlantyckie”, ponieważ może zostać „spotkany symetryczną odpowiedzią z USA” i nawet zagrażać bezpieczeństwu Polski, biorąc pod uwagę zaangażowanie USA w ochronę wschodniego skrzydła NATO.
Jeden z liderów skrajnie prawicowej partii Konfederacja, Sławomir Mentzen, wyraził wcześniej w tym roku poparcie dla podatku, mówiąc Radiu Zet, że jest „uczciwy” i krytykując „Amerykanów [którzy] chcieliby, by Polską rządzili politycy, którzy prowadzą politykę wobec USA na kolanach”.
Notes from Poland jest prowadzone przez mały zespół redakcyjny i publikowane przez niezależną, non-profitową fundację, której finansowanie pochodzi z datków naszych czytelników. Nie moglibyśmy robić tego, co robimy, bez Państwa wsparcia.
Main image credit: William Hook/Unsplash
Olivier Sorgho jest starszym redaktorem w Notes from Poland, zajmującym się polityką, biznesem i społeczeństwem. Wcześniej pracował dla Reuters.





