Podwyżki cen paliw wywołują spory polityczne na Słowacji i Węgrzech
W miarę reakcji globalnych rynków naftowych na eskalację napięć na Bliskim Wschodzie, oczekiwany wzrost cen paliw na Słowacji szybko przekształcił się w spór polityczny. Analitycy ostrzegali w zeszłym tygodniu, że ceny benzyny i oleju napędowego na Słowacji mogą wkrótce wzrosnąć po tym, jak ropa Brent wzrosła z około 71 do niemal 85 dolarów za baryłkę po wspólnych atakach USA i Izraela na Iran. Eksperci szacują, że ceny na stacjach mogą wzrosnąć o 2-7 eurocentów za litr, a niektóre prognozy sugerują wzrosty nawet do 10 centów w ciągu kilku dni. Skok cen odzwierciedla nie tylko obawy o dostawy, ale także obawy dotyczące bezpieczeństwa szlaków żeglugowych przez Zatokę Perską, kluczowy korytarz tranzytu ropy. Składki ubezpieczeniowe dla tankowców operujących w regionie podobno wzrosły o 25-50 procent, dodając koszty, które zwykle przechodzą na konsumentów. Dodatkowe naciski pochodzą z planowych prac konserwacyjnych w europejskich rafineriach. Na Słowacji rafineria Slovnaft w Bratysławie już pracuje z ograniczoną zdolnością po zawieszeniu działalności olejociągu Drużba wcześniej w tym roku, gdy rosyjski dron uszkodził odcinek na Ukrainie. Nawet przed ostatnim wzrostem, paliwo na Słowacji było już jednym z najdroższych w regionie. Sprawa trafiła na arenę polityczną na początku tego tygodnia, gdy lider opozycji Michal Šimečka oskarżył premiera Roberta Fico o brak reakcji na wzrost cen paliw. Šimečka opublikował wideo, na którym tankuje samochód na stacji, gdzie Fico wcześniej krytykował poprzedni rząd za podobne wzrosty cen. Wymiana zdań się nasiliła w mediach społecznościowych, gdzie Fico opublikował obraz przedstawiający swojego przeciwnika w kaftaniku bezpieczeństwa. Fico nie zaproponował bezpośrednich środków obniżających ceny paliwa. Zamiast tego obwiniał Ukrainę za opóźnienia przy naprawie olejociągu Drużba. Analitycy zwracają jednak uwagę, że nadal obowiązujące na Słowacji uzależnienie od rosyjskiej ropy historycznie nie skutkowało tańszym paliwem dla konsumentów. Partie opozycyjne sugerowały obniżkę akcyzy na paliwo, chociaż rząd odrzucił redukcję podatków, gdy dąży do konsolidacji fiskalnej. Fico zamiast tego sugerował, że Słowacja może zablokować zaplanowany przez UE 90 miliardów euro kredyt dla Ukrainy, jeśli nie zostaną przywrócone przepływy rosyjskiej ropy. W środę rząd sygnalizował, że podejmie w dużej mierze bierną postawę. Fico stwierdził, że państwo polegnie na Slovnafcie w celu monitorowania cen paliw i oceny sytuacji w przyszłym tygodniu. Jego zadeklarowanym celem jest utrzymanie cen paliw na Słowacji niższych niż w Austrii i porównywalnych z cenami w sąsiednich krajach.
Więcej bezpośrednich działań w sprawie rosłych cen paliw podjęto na Węgrzech, gdzie rząd zdecydował się ograniczyć ceny benzyny do595forintów (1,53 euro) i oleju napędowego do615 forintów za litr. Ograniczone ceny mogą być stosowane wyłącznie przez obywateli węgierskich prowadzących samochody z węgierskimi tablicami rejestracyjnymi. Stacje paliw wyświetlają ceny rynkowe, podczas gdy rabaty są stosowane przy kasie. „W wyniku wojny irańskiej i blokady ukraińskiej naftowej, fala wzrostu światowych cen ropy dotarła również na Węgry. Ceny paliwa zaczęły rosnąć w całej Europie” – powiedział w filmie na Facebooku premier Viktor Orbán. Lider opozycji Peter Magyar wezwał kilka dni wcześniej do ponownego ograniczenia cen paliw do 480 forintów. Rząd nie zaryzykuje znacznego wzrostu cen paliw przed wyborami, ale sytuacja może się pogorszyć po nich. Ostatnim razem, kiedy Węgry wprowadziły ograniczone ceny, było po pandemii Covid, w listopadzie 2021 roku, gdy paliwo było ustalone na poziomie 480 forintów, co spowodowało poważne zakłócenia w dostawie. Stałe ceny pozostały w mocy do końca 2022 roku, a ceny wzrosły po zniesieniu limitu. Stałe ceny doprowadziły również do bankructwa mniejszych niezależnych stacji benzynowych i zagrażały bezpieczeństwu dostaw. Ekspert ds. energii Attila Holoda ostrzegł, że „węgierski rząd nie może dokonać cudu, gdyż nie jesteśmy niezależni od globalnych cen ropy naftowej”. Ostrzegł także przed możliwymi konsekwencjami ograniczenia cen: stałe ceny mogą tymczasowo złagodzić presję na konsumentów, ale importerzy ropy nie będą dostarczać Węgrom za obniżone ceny. Gabor Egri, prezes Węgierskiego Stowarzyszenia Niezależnych Stacji Benzynowych, powiedział, że sytuacja wymaga powściągliwości ze strony kierowców. „Musimy przestać jeździć dla przyjemności, aby karetki i wozy strażackie mogły również zatankować. Teraz pytanie nie brzmi, ile kosztuje paliwo, ale ile długo będzie dostępne” – powiedział Egri.





