Prezydent Karol Nawrocki wzywa Polskę do poszukiwania odstraszacza jądrowego, mówiąc, że jest to konieczne w obliczu „agresywnej, imperialnej Rosji”.
Rozmawiając w niedzielę z Polsatem News, Nawrocki został zapytany o komentarze niemieckiego kanclerza Friedricha Merza na trwającej Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, gdzie ujawnił, że rozpoczął „tajne rozmowy z prezydentem Francji [Emmanuelem Macronem] w sprawie europejskiego odstraszania jądrowego”.
„Niezmiernie popieram przystąpienie Polski do projektu nuklearnego”, odpowiedział Nawrocki, mówiąc, że pomoże to „wzmocnić bezpieczeństwo Polski”.
Pod presją, czy powinno to oznaczać tzw. „dzielenie się bronią jądrową” z innymi sojusznikami lub rozwijanie własnego programu przez Polskę, Nawrocki odpowiedział jedynie, że „droga do polskiego potencjału nuklearnego, przy pełnym poszanowaniu wszystkich międzynarodowych regulacji, jest drogą, którą powinniśmy podążać”.
„Musimy zacząć działać w tym kierunku, aby rozpocząć pracę” – kontynuował prezydent. „Jesteśmy krajem tuż przy granicy konfliktu zbrojnego [na Ukrainie]. Jasne jest, jaka jest postawa agresywnej, imperialnej Rosji wobec Polski.”
Stosunki między Warszawą a Moskwą były ostatnio szczególnie napięte. Pracownicy działający na rzecz Rosji przeprowadzili kampanię tzw. „działań hybrydowych” wobec Polski, włączając w to sabotaż, cyberataki i dezinformację.
Tymczasem Kreml regularnie oskarża władze polskie o wrogi, „rusofobiczny” stosunek. Badanie opinii opublikowane w zeszłym miesiącu pokazało, że 62% Rosjan postrzega Polskę jako „wroga”, co stanowi najwyższy wynik (obok Litwy) spośród wszystkich krajów uwzględnionych w badaniu.
Pomysł utworzenia jakiejś formy odstraszacza jądrowego pojawiał się okresowo w Polsce od pełnoskalowego najazdu Rosji na Ukrainę w 2022 roku. W tym roku poprzednik Nawrockiego, Andrzej Duda, powiedział, że Polska jest otwarta na goszczenie broni jądrowej i omówiła ten pomysł z USA.





