W 1999 roku siły serbskie przybyły do wioski i kazały kobietom i dzieciom opuścić ją. Dołączyły do długiego szeregu, złożonego głównie z kobiet i dzieci, wypędzonych z pobliskich wiosek. Mężczyźni uzbrojeni powiedzieli kobietom, że ich córki zostaną oszczędzone, jeśli oddadzą swoje złoto, wspomina Arta. Mająca wtedy dziesięć lat, jej prawdziwe nazwisko zostało zatajone, aby ochronić jej tożsamość. Po zabraniu złota Arta powiedziała, że mężczyźni przeszli przez szereg, „wskazując broń, wybierając kobiety, matki – kogokolwiek chcieli”. Gwałty miały miejsce niedaleko Prisztiny, w zajętym budynku szkolnym. „Przesuwali nas z klasy do klasy,” powiedziała Arta. „Słyszałaś wszystko, widziałaś wszystko.” Pamiętała widok plam krwi na korytarzach. „Nawet nie rozumiałam, co się dzieje, byłam dzieckiem. Gdy teraz o tym myślę, będąc sam na sam, wydaje mi się, że mogłabym oszaleć.” Wewnątrz szkoły Arta została zgwałcona wraz ze swoimi siostrami, matką i innymi kobietami z wioski. Na zewnątrz mężczyźni włączyli głośną muzykę, pili alkohol i piekli mięso na grillu.
Dzisiaj Arta jest jedną z niemal 2000 kobiet, które otrzymały rekompensatę od władz Kosowa jako ocalałe po czasie wojennej przemocy seksualnej. Oficjalny status uprawnia kobiety do otrzymywania miesięcznej wypłaty w wysokości 230 euro, co stanowi około trzeciej części średniego miesięcznego dochodu. Pieniądze mają pomóc zrekompensować utrzymujące się skutki psychiczne, fizyczne i ekonomiczne gwałtów. Kobiety mają również prawo do uprzywilejowanego traktowania przy poszukiwaniu pomocy zdrowotnej czy zatrudnienia.
Te korzyści jednak nie zawsze zrównoważą koszty wystąpienia z przodu. W zgodzie z patriarchalnymi, konserwatywnymi zasadami życia na wsi w Kosowie, kobiety, które przetrwały gwałt, stoją przed dalszym zagrożeniem, jakim jest wykluczenie z ich społeczności, jeśli przestępstwo wyjdzie na jaw. W staraniach o oficjalne uznanie muszą pokonać obawy i wewnętrzny wstyd. Arta powiedziała, że zna kobiety, które nie śmiały szukać pomocy ze względu na „otoczenie”. Ona sama także ukrywała swój status przed większością rodziny. Długo po wojnie podsłuchała, jak jej ojciec komentował relacje w telewizji na temat głośnej sprawy nękania seksualnego. „Gdyby to była moja córka,” zauważył, „zabiłbym ją.”
Wojskowe gwałty – przestępstwo prawdopodobnie stare jak sama wojna – są zabronione przez międzynarodowe prawo na mocy Konwencji Genewskich z 1949 roku. W konflikcie zbrojnym czyny seksualne mogą mieć miejsce, ponieważ są one cicho tolerowane przez dowódców, są celowo nakazane lub są przeprowadzane przez indywidualnych żołnierzy działających oportuniztycznie. W zależności od kontekstu, mogą być one klasyfikowane jako zbrodnie wojenne oraz zbrodnie przeciw ludzkości, tortury i akty ludobójcze. W wojnach towarzyszących rozpadowi Jugosławii siły serbskie są szeroko udokumentowane, że użyły gwałtu jako taktyki, w sposób szczególnie znany z miasta bośniackiego Foca. Mężczyźni uzbrojeni przez Belgrad również przeprowadzali masowe napady seksualne w Kosowie, które wtedy było prowincją Serbii, najbardziej dominującym spośród składających się na federację jugosłowiańską republik.
Trudno jest oszacować rzeczywistą skalę tej kampanii przemocy seksualnej. Sprawcy są chronieni przed sądami, podczas gdy ocaleli, ograniczeni przez represyjne normy społeczne, niechętnie wychodzą na jaw. Najczęściej cytowany szacunek, używany przez organizacje praw człowieka, mówi o liczbie około 20 000 zgwałconych kobiet przez siły Belgradu w Kosowie. Jeśli jest to dokładne, sugeruje to, że tylko około jedna na dziesięć ocalonych otrzymała jakąkolwiek rekompensatę.





