Strona główna Aktualności List z Londynu: Morowe powietrze Keira Starmera

List z Londynu: Morowe powietrze Keira Starmera

13
0

Strzeżcie się Id środy” to powszechne wyrażenie tutaj, zaczerpnięte z sztuki Szekspira, Juliusz Cezar. Oznacza – uwaga! Zagłada może czyhać za rogiem. Niestety, nasz własny Juliusz Cezar, Keir Starmer, nie będzie musiał czekać do marca na zagładę. Miał jej pod dostatkiem w styczniu i czeka go więcej w lutym. Wątpię, czy myśli aż tak daleko, jak do marca.

Jego doniosłe zwycięstwo wyborcze dawno zapomniane, teraz wygląda osaczony, swoim chwiejącym się tronem z oczami zazdrosnego prowincjonalnego watażki, mianowicie burmistrza Manchesteru. Jego oceny w gruzach, gospodarka na etapie stagnacji – a nadchodzące uzupełniające wybory zagrażają jego Partii Pracy kolejnym upokorzeniem.

Ale Keir wie, co robić, gdy wrogowie krążą – wsiąść na samolot i pozować w męskim stylu jak najdalej od Zjednoczonego Królestwa. Ostatnie wizyty zabierały go do Ameryki, Davos, Ukrainy i ostatnio do Chin. „Nigdy tutaj Keir” stał się jego nowym przezwiskiem, odnoszącym się do niezwykłych 38 zagranicznych wizyt w zaledwie 18 miesięcy urzędowania – aż pięć tylko w USA.