Polska podpisała umowę na nowy system antydronowy, który ma być pierwszy w swoim rodzaju w Europie. Sieć ma chronić wschodnie granice Polski, gdzie we wrześniu zeszłego roku około 20 rosyjskich dronów wtargnęło na terytorium Polski w bezprecedensowym incydencie.
„Tworzymy bezprecedensowy, najnowocześniejszy system” – oświadczył premier Donald Tusk podczas dzisiejszej ceremonii podpisania. „Nie ma dziś w Europie innego przykładu takiego zintegrowanego, inteligentnego systemu antydronowego”.
Zauważył, że tłem dla jego rozwoju był „koszmar” wtargnięcia rosyjskich dronów. Podczas gdy niektóre z nich zostały zestrzelone drogimi rakietami powietrze-powietrze, inne nie zostały zatrzymane przed uderzeniem w terytorium Polski.
Nowy system antydronowy, znany jako SAN, zapewni „skuteczniejszy, bardziej opłacalny i inteligentny” sposób obrony przed takimi zagrożeniami – stwierdził Tusk.
SAN będzie dostarczany przez konsorcjum polskiej państwowej firmy zbrojeniowej Polska Grupa Zbrojeniowa, prywatną polską firmę Advanced Protection Systems oraz norweską Kongsberg Defence & Aerospace. Będzie składał się z szeregu połączonych systemów do wykrywania i niszczenia bezzałogowych statków powietrznych.
„Mówimy o 18 bateriach antydronowych, 52 drużynach ogniowych, 18 drużynach dowodzenia i 703 pojazdach” – powiedział minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. „Wszystko to oznacza, że będziemy niezwykle skuteczni w odpieraniu zagrożeń z kierunku wschodniego”.
SAN ma stanowić czwartą warstwę obrony powietrznej Polski, obok trzech istniejących programów: WISŁA, oferującego obronę średniego zasięgu; NAREW, działającego na krótkim zasięgu; oraz PILICA+, działającego na bardzo krótkim zasięgu.
Koszt najnowszej umowy nie został określony, ale Kosiniak-Kamysz ogłosił, że wyniesie „kilka miliardów złotych”. Gazeta Wyborcza, czołowa gazeta, podaje kwotę jako 15 miliardów złotych (3,6 miliarda euro) i informuje, że dostawy są zaplanowane na 2027 rok.
Środki pochodzić będą częściowo z instrumentu SAFE Unii Europejskiej, który udziela unijnych pożyczek, aby pomóc państwom członkowskim zwiększyć wydatki na obronę.
Polska została wskazana jako największy pojedynczy beneficjent funduszy SAFE, z prawie 44 miliardami euro z łącznej puli 150 miliardów euro. Wcześniej w tym tygodniu Komisja Europejska zatwierdziła wniosek Polski o środki, a decyzja ma otrzymać ostateczne zatwierdzenie od Rady UE w lutym.
„Polska ponosi odpowiedzialność, koszty i organizację ochrony granic polskich, europejskich i NATO, ale nie możemy i nie będziemy pozostawieni sami” – powiedział dzisiaj Tusk.
„Program SAN to tego przykład. Zasoby, które zostaną użyte do budowy tego programu, obejmują europejskie środki, niespotykane dotąd pod względem skali i łatwości pozyskania”.
Tusk wyraził również radość z faktu, że Polska będzie współpracowała z partnerem norweskim w ramach projektu, na skutek wczorajszej informacji, że Norwegia będzie kupować rakiety artyleryjskie produkowane w Polsce.
„Nie tylko doceniamy niezwykłą kompetencję naszych norweskich partnerów, ale jest to również część nowej architektury bezpieczeństwa, którą Polska zapoczątkowała niemal dwa lata temu” – powiedział premier Polski, którego rząd dążył do bliższych więzi obronnych i energetycznych z państwami bałtyckimi i nordyckimi.
Jednak dzisiejsze ogłoszenie spotkało się z krytyką ze strony Mariusza Błaszczaka, byłego ministra obrony w polskim rządzie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) i obecnie lidera klubu parlamentarnego PiS, największej partii opozycyjnej.
„Mimo że umowa jest prezentowana jako sukces dla polskiego przemysłu obronnego, jej głównymi beneficjentami są zagraniczne podmioty oferujące rozwiązania konkurujące z tymi produkowanymi w Polsce” – napisał Błaszczak w mediach społecznościowych.
„Obecne kierownictwo ministerstwa [obrony] początkowo całkowicie zignorowało zagrożenie ze strony rosyjskich dronów naruszających przestrzeń powietrzną Polski. Musiała miała miejsce niemal tragedia, by zaczęli cokolwiek robić. Jednak pochopnie przygotowany program opierał się na rozwiązaniach zagranicznych.”
Wicepremier i minister obrony narodowej Cezary Tomczyk później ogłosił, że 60% kosztów SAN – które potwierdził na poziomie 15 miliardów złotych – zostanie wydane w polskim przemyśle obronnym.







