Co mogłaby zrobić „Bruksela”
To, co Unia Europejska mogłaby zrobić, zależy od dokładnego tematu. Nowe słowackie przepisy karno-sądowe dotyczące kwestionowania dekretów Beneša, jak bardzo byłyby one niewspółmierne i prawdopodobnie niekonstytucyjne, nie jest kwestią prawa UE, ponieważ mają one charakter krajowy. Tak jak niektóre państwa członkowskie UE zakazują zaprzeczania Holocaustowi lub używania symboli totalitarnych, UE nie ingeruje w takie sprawy. Dlatego to Słowacki Trybunał Konstytucyjny będzie musiał zająć się nowymi przepisami karnymi, które już zostały przed nim postawione przez prokuratora generalnego. Tymczasem grupa węgierskich intelektualistów ze Słowacji wystosowała petycję i zgłosiła się na policję, aby publicznie kwestionować legalność dekretów Beneša, w celu zwrócenia uwagi na absurdalność prawa.
To, co Unia Europejska mogłaby zrobić, to podważyć sam fakt istnienia dekretów Beneša. Dyskryminacja ludzi w kontekście posiadania ziemi wyraźnie narusza jedną z fundamentalnych wolności UE, czyli swobodne przepływy kapitału, szczególnie biorąc pod uwagę, że wielu dotkniętych węgierskich właścicieli ziemskich (dziedziców) jest obecnie wyłącznie obywatelami węgierskimi. Warto tutaj zauważyć, że sama Węgry przegrały pozwy w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) próbując wyłączyć obywateli innych państw członkowskich z posiadania i użytkowania ziemi za pomocą skomplikowanych środków prawnych.
Mając na uwadze jawne naruszenie fundamentalnej wolności przez dyskryminacyjne prawo oparte na zasadzie winy zbiorowej, zdumiewa, jak Słowacja i Czechy mogły przystąpić do UE przy zachowaniu dekretów Beneša w swoim porządku prawnym.
W obliczu manifestacyjnego naruszenia fundamentalnej wolności przez dyskryminujące prawo oparte na zasadzie winy zbiorowej, zdumiewa, jak Słowacja i Czechy mogły przystąpić do UE, a dekrety Beneša nadal istnieją w ich porządku prawnym i nie zapewniono żadnych istotnych gwarancji, że dekrety nie będą stosowane w przyszłości.
Wygląda na to, że Komisja Europejska nie zauważyła, że dekrety ponownie są stosowane i do tej pory nie wszczęła żadnej procedury naruszenia przeciwko Słowacji. Jednakże istnieją dobre polityczne powody dla braku reakcji Komisji Europejskiej, a odpowiedź na pytanie Tarnoka zacytowane na początku tego artykułu, dlaczego Bruksela nie podejmuje kroków wobec stosowania dekretów Beneša przez Słowację.
Komisja Europejska zawsze korzystała z własnej dyskrecji w kwestii wszczęcia postępowania w sprawie naruszeń przez państwo członkowskie, uwzględniając także względy polityczne. Teraz, gdy dwaj „niewłaściwi, złoczyńcy” UE, Orban i Fico, są zaangażowani w polityczną kłótnię, pewnie korzysta to Brukseli, aby trzymać się z dala. Zdecydowanie wygodniejsze (choć niesprawiedliwe wobec Węgrów na Słowacji) jest usiąść i obserwować, jak obie strony walczą. Jednak jest oczywiste, że są niechętni do tego – przynajmniej na razie.







