Przed wojną w Bośni, kluby takie jak FK Proleter Teslic, szczególnie w miastach przemysłowych, zazwyczaj miały graczy z wszystkich trzech głównych społeczności etnicznych, Serbów, Chorwatów i Muzułmanów (później Bośniaków), a także osoby identyfikujące się jako Jugosłowianie i inne. W socjalistycznej Jugosławii, przynależność etniczna uważana była za mniej ważną i często bagatelizowana w instytucjach publicznych, a sport traktowany był jako wspólna działalność obywatelska.
Gracze byli wybierani ze względu na talent i zaangażowanie w drużynę, a nie ze względu na ich nazwiska czy religię. Teslic, jako miasto przemysłowe z ludnością pracowniczą, odzwierciedlał ten rozwój. FK Proleter cieszył się opinią klubu społecznościowego z dumą obywatelską na poziomie lokalnym.
Wraz z wybuchem wojny w 1992 roku i wzrostem etnonacjonalistycznej polityki w Bośni, a zwłaszcza w Republice Serbskiej (terytorialnej jednostce kontrolowanej przez Serbów), zmieniło się praktycznie wszystko. Instytucje, włącznie z klubami piłkarskimi, zostały zrestrukturyzowane na podstawie przynależności etnicznej. Większość muzułmańskiej i chorwackiej populacji Teslic, w tym gracze piłkarscy, została wykluczona lub zmuszona do opuszczenia miasta. Teslic sam był świadkiem zbrodni wojennych, takich jak czystki etniczne i kampanie zabójstw, a sport nie był wyjątkiem w atmosferze strachu i podziałów.
Nazwa klubu została zmieniona z Proleter na FK Teslic, usuwając jego socjalistyczne, bardziej otwarte dziedzictwo. Dopiero po latach przywrócono starą nazwę. Ta historia nie dotyczy tylko piłki nożnej, ale raczej tego, jak tożsamość, pamięć i polityka kształtują nasze codzienne życie, osobowości i społeczności.
Jednym z moich najgorszych wspomnień sięga wczesnych lat 2000., gdy nasz klub brał udział w tzw. Duńskiej Szkole Piłkarskiej. Był to projekt mający na celu zgromadzenie dzieci do wspólnej gry w grę, której wszyscy mieliśmy być fanami. Pamiętam podróż do pobliskiego miasta Jelah, gdzie spotykały się dzieci z różnych społeczności: Bośniaków, Chorwatów, Serbów i innych.
Zamiast przyjaźni i pojednania, widziałem także gniew, nienawiść i strach. Pamiętam, jak dzieci zaledwie kilkunastoletnie przeklinały się nawzajem z taką ogromną złością i wrogością, składając obraźliwe komentarze na temat religii i tego, co wydarzyło się podczas wojny. W Teslic doszło do incydentów, w których dzieci obrzucały się kamieniami.
Moim najgorszym wspomnieniem było sytuacja, gdy po jednym z meczów chłopiec sprowokował przyjezdnych graczy, biegając wokół nich w koszulce z wizerunkiem Radovana Karadzicia, wojennego prezydenta Republiki Serbskiej, później skazanego za zbrodnie wojenne i ludobójstwo. Dla tego chłopca było to wielką zabawą, ale dla mnie było to traumatyczne. Pamiętam ten moment jak uderzenie prądem, poczucie strachu i bezsilności, które przechodziły przez moje ciało.
To doświadczenie pozostawiło we mnie głęboki ślad. Nauczyło mnie, że polityka nie jest czymś abstrakcyjnym czy tylko o ideach, ale o tym, co dzieje się na naszych ulicach, w naszych szkołach i podczas naszych gier. Żyje w sposób, w jaki nazywamy rzeczy i w jaki traktujemy tych, którzy są „inni”. Nauczyło mnie, jak nienawiść jest przyswajana wcześnie i wpływa na nasz świat społeczny oraz jak wybieramy tworzyć nasze najbliższe otoczenie i miejsca. I także że polityka może dotyczyć życia i śmierci.





