Przestępstwa nienawiści w polskim celowniku rządu; kampania dezinformacyjna „Polexit”
Polski rząd wskazał w tym tygodniu, że poważnie podchodzi do ścigania przestępstw nienawiści. Ministerstwo Sprawiedliwości wprowadza nowe środki mające na celu rozwiązanie problemu, który narastał w ciągu ostatniego roku, desygnowując specjalistyczne jednostki prokuratorskie do zajmowania się sprawami, które zbyt często były wprowadzane w błąd bądź odrzucane. Minister Sprawiedliwości i Prokurator Generalny Waldemar Żurek osobiście wybrał 13 prokuratur na terenie całego kraju, które mają się skupiać wyłącznie na przestępstwach nienawiści – celowe podejście mające na celu wyostrzenie reakcji systemu. Logika jest prosta: „Łatwiej, szybciej i taniej jest przeszkolić około 100 wyznaczonych prokuratorów niż ponad 4000 prokuratorów i aplikantów sądowych z wszystkich prokuratur okręgowych” – zauważyło ministerstwo. W Polsce publiczne szerzenie nienawiści lub obrażanie ludzi ze względu na ich religię, pochodzenie etniczne, narodowość lub rasę jest przestępstwem, za które grozi kara więzienia do trzech lat. Mimo że rocznie przyjmowanych jest około 1500-1700 takich spraw, większość z nich jest po prostu odrzucana. To stwarza problem. „Przypadki, w których organy ścigania mają trudności z rozpatrywaniem przestępstw motywowanych uprzedzeniami – często głośne sprawy, które przyciągają znaczącą uwagę publiczną i mediów – szkodzą reputacji służb prokuratorskich i podtrzymują poczucie bezkarności” – ostrzegło ministerstwo. A zagrożenie rośnie: AI-generowane deepfake’i są teraz wykorzystywane do dezinformacji i manipulacji społecznej. Liczby mówią same za siebie. Od stycznia do lipca 2025 r. policja odnotowała 543 potwierdzone przestępstwa z motywacją na podstawie narodowości, języka i religii – jest to o 159, czyli 41 proc. więcej niż w tym samym okresie w 2024 r. Ukraińcy ponoszą największe skutki tego wzrostu. BIRN poinformowało w listopadzie, że przestępstwa z nienawiści wobec Ukraińców w Polsce podwoiły się między 2023 a 2024 rokiem. Tylko w Warszawie Ukraińcy byli ofiarami w 37 proc. ze wszystkich takich przypadków odnotowanych od stycznia do października 2025 r., co stanowi wysoce niewspółmiernie wysoki wskaźnik. W grudniu Żurek odbył rozmowy z ambasadorem Ukrainy, Wasylem Bodnarem, skupiając się na przeciwdziałaniu mowie nienawiści oraz dezinformacji związanej z Kreml. Obiecał dalsze wsparcie dla obywateli ukraińskich i zapowiedział nowe środki prawne mające na celu ściganie odpowiedzialnych. Organizacje pozarządowe przyjęły tę inicjatywę z zadowoleniem, a Centrum Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRIK) nazwało ją „doskonałym krokiem”.
Tymczasem seria AI-generated materiałów wideo nawołujących Polskę do opuszczenia UE szeroko rozpowszechniła się na polskojęzycznych mediach społecznościowych, nasilając obawy związane z dezinformacją cyfrową. Wideo, udostępnione głównie na TikToku przez teraz usunięte konto „Prawilne_Polki”, przedstawiały przekonująco przedstawione młode kobiety promujące narracje „Polexit” i tematy nacjonalistyczne, skierowane głównie do młodszych użytkowników. Pomimo ich zadbanego wyglądu, specjaliści szybko zidentyfikowali postacie jako twory syntetyczne. Subtelne techniczne wady – w tym nienaturalne ruchy twarzy i niedoskonała synchronizacja warg – wskazywały na użycie generatywnej sztucznej inteligencji, a nie prawdziwych mówców. W jednym z filmików, stworzona przez AI postać powiedziała: „Chcę Polexitu, ponieważ pragnę wolności wyboru, nawet jeśli wiąże się to z wyższym kosztem. Nie pamiętam Polski przed Unią Europejską, ale mam wrażenie, że była bardziej polska.” Polski rząd zareagował z niepokojem, publicznie klasyfikując wideo jako dezinformację. Wiceminister Digitalizacji Dariusz Standerski zwrócił się do Komisji Europejskiej o zbadanie, czy TikTok właściwie zareagował na treść zgodnie z przepisami dotyczącymi usług cyfrowych UE, ostrzegając przed ryzykami dla debaty demokratycznej. Podczas gdy źródło kampanii pozostaje nieudowodnione, urzędnicy i badacze twierdzą, że jej tematyka i rozpowszechnienie przypominają taktyki wcześniej związane z wysiłkami wpływu rosyjskiego. Władze ostrzegają, że zniknięcie jednego konta nie zatrzyma podobnych działań w przyszłości.






