Strona główna Aktualności Polska w 2026 r.: Gospodarka na skrzydłach, polityka na miałkiego.

Polska w 2026 r.: Gospodarka na skrzydłach, polityka na miałkiego.

192
0

Życie z wrogiem

W polityce wewnętrznej nadchodzący rok będzie kształtowany przez dwa nakładające się siły: współżycie jako układ polityczny oraz przyszłoroczne wybory parlamentarne jako horyzont rządzący.

Współżycie między rządem pod przewodnictwem Platformy Obywatelskiej a prezydentem związanym z Prawem i Sprawiedliwością (PiS) nie jest nowe. Tym razem jednak okazuje się być bardziej konfrontacyjne. Prezydent Karol Nawrocki niezwykle asertywnie korzysta z prawa weta: w zaledwie pięć miesięcy zawetował więcej ustaw niż jego poprzednik zrobił przez dekadę.

Ale weta to tylko część tego. Nawrocki zablokował również awanse wojskowe, odmówił nominacji ambasadorskich i zahamował nominacje sędziowskie. Polska do dzisiaj nie ma ambasadora w Waszyngtonie. To powoduje realne luki w funkcjonowaniu państwa.

Jednocześnie oś polaryzacji politycznej się przesuwa. Przez lata polityka polska koncentrowała się wokół Donalda Tuska kontra Jarosław Kaczyński. W 2026 roku główne rywalizacje coraz bardziej toczą się między Tuskiem a Nawrockim. Zmiana ta odpowiada obu panom. Nawrocki umacnia się jako dominująca postać na prawicy, podczas gdy Tusk korzysta z nowego adwersarza, który pomaga umocnić jego własny obóz centrowy.

Nawrocki zakończył 2025 rok jako najwyżej oceniany polityk w Polsce, prawdopodobnie typowy wyskok miesiąc po objęciu urzędu. Otwarcie związał się z radykalnym skrzydłem zachodniego konserwatyzmu, dążąc do wyjścia poza blokowanie ustaw i uzyskania roli lidera politycznego przyszłej większości prawicowej. Ambicja ta ma znaczenie w kontekście 2027 roku, gdy koalicja rządząca między PiS a skrajną prawicą nie jest już odległym scenariuszem.

Tusk wydaje się energiczny po odnowionej konfrontacji. Jego rząd – szeroka i często niestabilna koalicja liberalnych, centrowych i lewicowych – odzyskał część dawnej dynamiki. Ostatnie sondaże wskazują, że Platforma Obywatelska i jej sojusznicy oscylują w zakresie od niskiego do średniego 30 procent, wyprzedzając PiS utknięty w wysokich 20 procentach. Analitycy przypisują to głównie odmrożeniu funduszy UE, względnej stabilności rządu oraz dalszej fragmentacji na prawicy.

Jednak matematyka 2027 roku pozostaje bezwzględna. Wyzwaniem dla obozu liberalnego nie będzie tylko pokonanie PiS. Podczas gdy Platforma Obywatelska umacnia swoją pozycję, skrajna prawica równolegle rośnie. Ten obszar teraz należy do dwóch oddzielnych formacji populistycznych – obie mające w nazwie Konfederację, co jest mylące – które razem przyciągają bardziej radykalnych wyborców. Pod koniec 2025 roku łączne poparcie dla PiS i obu partii Konfederacji – Konfederacji i Konfederacji Korony Polskiej (KPP) – było wystarczające, na papierze, aby sformować większość rządzącą.

Paradoksalnie kampania prezydencka wzmocniła skrajną prawicę bardziej niż sam PiS. Podczas gdy PiS zachowuje głębokość organizacyjną i starszą bazę, traci na rzecz młodszych wyborców, zwłaszcza mężczyzn przyciągniętych do Konfederacji ze względu na mieszankę libertarianizmu gospodarczego, sprzeciwu kulturowego i postawy antyestablishmentowej. Jeśli PiS nie odnowi swojego przyciągania, ryzykuje wejście w 2027 rok jako największa partia prawicy – ale zależną od Konfederacji jako partnera koalicyjnego, pomimo wielokrotnych deklaracji ze strony tej ostatniej, że takie współpracy nigdy nie będzie.

Wzrost frakcji KPP Grzegorza Brauna zasługuje na szczególną uwagę. Braun, którego marka polityczna miesza jawne antysemityzm z prorosyjskim ujęciem i antyestablishmentową dramaturgią, kiedyś był postacią marginalną. Teraz jego partia notuje dwucyfrowe poparcie. Czy to jest trwały przesunięcie czy tymczasowy protest stanie się jaśniejsze w 2026 roku.

Co oznaczałby dalszy skok na prawo? Prawdopodobnie przekładałby się to mniej na natychmiastową zmianę polityki niż na zbrutalizowanie języka politycznego: ostrzejszy eurosceptycyzm, surowsza retoryka w sprawie migracji i kultury oraz ciągłe kwestionowanie liberalnych norm demokratycznych. Mówienie o opuszczeniu UE pozostaje głównie retoryczne, ale sondaże pokazują rosnącą otwartość na ten pomysł.

Prawdziwym pytaniem na 2026 rok jest czy siły liberalne i pro-demokratyczne Polski mogą wyjść poza obronny sposób postępowania i wypracować przekonujący projekt polityczny własny – zanim trwala kampania pochłonie to, co pozostało z rządzącego środka.