Grzegorz Braun, lider partii skrajnej prawicy, której popularność w sondażach ostatnio rośnie, ogłosił, że chce, aby mężczyzna oskarżony o szpiegostwo na rzecz Rosji był jednym z kandydatów wyborczych do parlamentu. Podczas niedawnego spotkania w Szczecinie Braun pojawił się na scenie obok Mateusza Piskorskiego, byłego posła, który jest oskarżony przez polskich prokuratorów o szpiegostwo na rzecz Rosji i Chin.
Podczas wydarzenia Braun zadeklarował, że to jego „marzenie”, aby ludzie tacy jak Piskorski startowali jako kandydaci parlamentarni jego partii Konfederacja Korony Polskiej (KKP) w nadchodzących wyborach zaplanowanych na przyszły rok, donosi portal informacyjno-analityczny OKO.press. Braun przyznał, że „proces sądowy Piskorskiego wciąż trwa”. Ale powiedział, że byłby „dumny, aby przedstawić takich kandydatów na kolejną kadencję parlamentu”. Braun sam zeszłego miesiąca stanął przed sądem za szereg przestępstw, w tym za atak w 2023 roku na żydowskie święto religijne w parlamencie.
Braun, członek Parlamentu Europejskiego, zdobył w zeszłym roku popularność dzięki kampanii prezydenckiej związanej z antysemicką, antyukraińską i anty-LGBT retoryką. Zaskakująco zajął czwarte miejsce w wyborach, uzyskując 6,3% głosów, a jego partia obecnie osiąga średnio około 8% poparcia w sondażach. Jednak obciążony został także oskarżeniami o sympatie wobec Rosji, a rzecznik rządu Adam Szłapka powiedział we wtorek, że nominowanie Piskorskiego na kandydata pokazuje, że „Braun przestał nawet próbować ukrywać swoje powiązania z Rosją”.
Piskorski, który w latach 2005-2007 był posłem reprezentującym populistyczną partię Samoobrona, jest znany ze swoich przychylnych poglądów wobec Rosji. Co jest bardzo nietypowe w Polsce, gdzie wrogość wobec Rosji jest niemal uniwersalna wśród ogółu społeczeństwa i partii politycznych.
W 2014 roku Piskorski pełnił funkcję przewodniczącego grupy „niezależnych” obserwatorów, którzy mieli nadzorować referendum Rosji w sprawie aneksji Ukrainy. Po głosowaniu Piskorski stwierdził, że referendum odbyło się „zgodnie z prawem” i nie było „naruszeń ogólnie przyjętych standardów”. Krytykował też tych, którzy jedynie „powtarzają argumenty jednej strony tego konfliktu i używają stereotypów takich jak 'złymi Rosjanami'”. Obwiniał Zachód za działania Włodzimierza Putina wobec Ukrainy, którą określił mianem „państwa upadłego”.
W 2015 roku, podczas tworzenia nowej partii w Polsce pod nazwą Zmiana, Piskorski powiedział rosyjskiemu portalowi Sputnik, że celem jest „odbudowanie relacji z Rosją”, aby obie kraje „ponownie stały się partnerami”. Założył także think tank, który został oskarżony o otrzymywanie rosyjskich pieniędzy.
W maju 2016 roku Piskorski został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i oskarżony o szpiegostwo na rzecz rosyjskich i chińskich służb specjalnych. Dwa lata później został postawiony przed sąd. W kwietniu 2019 roku rozpoczął się proces. Niemal siedem lat później nie wydano jeszcze wyroku. Ponieważ proces jest tajny, nie wiadomo, na jakim etapie się znajduje ani jakie dowody zostały przedstawione, informuje OKO.press.
W międzyczasie, w maju 2019 roku, po trzymiesięcznym tymczasowym aresztowaniu, Piskorski został zwolniony za kaucją w wysokości 200 000 złotych (47 500 euro), ale został objęty zakazem opuszczania kraju. Od tego czasu regularnie pojawiał się jako komentator w rosyjskich i białoruskich mediach powiązanych ze stanem.
W ubiegłym roku kolejny były członek partii Zmiana Piskorskiego, wymieniony tylko jako Janusz N. ze względu na polskie prawo ochrony danych osobowych, został postawiony przez polskich prokuratorów przed sądami pod zarzutami szpiegostwa na rzecz Rosji.
Braun sam był od dawna oskarżany o sympatie wobec i powiązania z Rosją. W 2019 roku czołowa polska gazeta codzienna „Gazeta Wyborcza” opublikowała zdjęcia Brauna w Moskwie z poprzedniego roku, podczas spotkania z Leonidem Swiridowem, rosyjskim dziennikarzem wydalonym z Polski w 2015 roku pod zarzutem szpiegostwa.
We wrześniu zeszłego roku, po naruszeniu polskiego przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony, Braun twierdził, że incydent był sfałszowany jako część spisku, w którym uczestniczył własny rząd Polski, mający wciągnąć kraj do wojny na Ukrainie.
W listopadzie Braun i inni politycy KKP napisali list do ministra spraw zagranicznych Rosji, Siergieja Ławrowa, wzywając do „normalizacji stosunków polsko-rosyjskich”. OKO.press zauważa, że podczas swojej ostatniej działalności politycznej Braun „otwarcie współpracuje z pro-rosyjskimi postaciami”.
Do roku temu Braun i jego KKP byli częścią Konfederacji, skrajnie prawicowego sojuszu zasiadającego w polskim parlamencie. Jednak został wyrzucony po ogłoszeniu kandydatury prezydenckiej, pomimo tego, że Konfederacja mianowała innego lidera, Sławomira Mentzena, na swojego kandydata.





