Francuska obietnica przekazania Ukrainie jej pierwszych myśliwców Rafale sprawi, że Kijów będzie operował jedną z najbardziej zróżnicowanych flot myśliwców bojowych na świecie – osiem różnych typów zbudowanych w czterech krajach – informuje RFE/RL. Analitycy twierdzą, że Ukraina świadomie decyduje się na tę złożoność – most wojenny, który ma zamiar rozebrać, gdy tylko znikną samoloty radzieckie.
Ukraina rozpoczęła pełnoskalową wojnę z radzieckimi samolotami, które dziedziczyła, i przez lata przeobrażała je podczas ostrzału, polegając na sprzęcie, którym sojusznicy zechcą się podzielić. Każdy nowy samolot wpisuje się teraz w kampanię powietrzną sięgającą coraz głębiej w rosyjskie niebo.
Zgodnie z liczbami RFE/RL, dostawy pozostawią Ukrainę latającą na ośmiu typach myśliwców bojowych z czterech krajów: radzieckich MiG-29 i Su-27, starszych Su-24 i Su-25, oraz czterech myśliwcach zachodnich – amerykańskich F-16, francuskich Mirage 2000 i Rafale, oraz szwedzkich Gripenów. Prawie żadne inne siły powietrzne nie dysponują tak szerokim asortymentem.
Christoph Bergs, analityk lotnictwa w Royal United Services Institute, powiedział RFE/RL, że fragmentacja jest kosztem przejściowym, a nie stałym projektem. Kijów chce całkowicie zastąpić swoją flotę radziecką, a małe partie Gripenów i Rafale, które przybywają w tym dziesięcioleciu, najpierw pokryją „okres przejściowy, prawdopodobnie przyspieszony treningu i integracji taktycznej.”
Radzieckie samoloty, które wciąż stanowią trzon floty bojowej Ukrainy, stały się obciążeniem po tym, jak Rosja zająć Krym w 2014 roku i przerwała dostawy części zamiennych. Z każdym rokiem utrzymania lotów stają się coraz trudniejsze do konserwacji i coraz bardziej ryzykowne. Kijów nie może czekać na masowe dostawy jednego typu zachodniego podczas ataków Rosji, więc przyjmuje to, co sojusznicy prześlą, kiedy tylko to zrobią.
Flota stała się mozaiką – zgodnie z wojennymi obliczeniami, a nie projektem. F-16 pojawiły się jako pierwsze, ponieważ Stany Zjednoczone i ich europejscy operatorzy miały je w dużej liczbie i części do ich utrzymania. Mirages przyszły, ponieważ Francja miała kilka sztuk do oddania. Gripeny nadchodzą, ponieważ Szwecja zadeklarowała aż 150, a Rafale, ponieważ Kijów chce 100. Każda umowa miała sens sama w sobie, razem dają Ukrainie obciążenie szkoleniowe i konserwacyjne, którego żaden planista pokoju by nie wziął na siebie.
Mieszanka przynosi Ukrainie dwie korzyści. Wzmacnia siłę powietrzną bojową szybciej, ponieważ Kijów akceptuje każdy dostępny model zamiast czekać na pojedynczy znormalizowany typ. I rozprzestrzenia ryzyko, więc żadne odcięcie się od dostaw czy polityczna zmiana decyzji nie uziemia całej siły. Gdy Waszyngton wahał się co do uzbrojenia F-16 i zasad zaangażowania, inne samoloty nadal latały.





