Sir Paul McCartney’ego nowy, a możliwe że ostatni, album jest słusznie uznawany za arcydzieło. The Boys Of Dungeon Lane to rozszerzone wspomnienie jego młodości w Liverpoolu, a jeden utwór, Days We Left Behind, jest szczególnie poruszający.
Głos Paula jest teraz nieco drżący, mając 84 lata, ale wciąż bardzo przypomina McCartneya. Nie mogę przestać odtwarzać tej piosenki, i za każdym razem zdaje się, że dostaję coś w oku.
Jako ktoś, kto przekroczył swoje siedemdziesiąte urodziny, zaczynam identyfikować się z pragnieniem Paula, by zagłębić się w nostalgię. Kiedy, brutalnie mówiąc, twoja przeszłość jest dłuższa i bardziej barwna niż przyszłość, trudno nie spędzać większości dni w wehikułach czasu.
Moje poszukiwanie duchów przeszłości rozpoczęło się poważnie po śmierci mojej żony, Sue, prawie dekadę temu. Spotkaliśmy się na uniwersytecie w Nottingham, po czym pracowała jako reporterka w Woman’s Hour BBC, zanim stała się pomyślną pisarką tzw. ‘chick-lit’.
Chodziłem po miejscach, które były dla nas szczególnie ważne przez 40 lat wspólnego życia, zarówno by powspominać, jak i by „dotknąć” smutku. Dla mnie to było skuteczne narzędzie do żałoby.
Czy to nasze specjalne miejsce na ulubionej plaży w Devon, czy nasz ulubiony bar w Nowym Jorku, czy restauracja w Londynie, gdzie byliśmy na jej 62. urodziny kilka dni przed zdiagnozowaniem u niej terminalnego raka płuc, powroty były zadziwiająco katarsis.







