Strona główna Aktualności Zabijanie ukraińskich artystów to stoletnia tradycja Rosji.

Zabijanie ukraińskich artystów to stoletnia tradycja Rosji.

24
0

Ludzie w ukraińskich tradycyjnych strojach („vyshyvanka”) biorą udział w ceremonii pogrzebowej sanitariuszki Iryny 'Cheka’ Tsybukh z ochotniczego batalionu Hospitaliers na placu Niezależności w Kijowie, na Ukrainie, 2 czerwca 2024 r. Tsybukh zostawiła instrukcje pogrzebowe, w których zawarte było noszenie vyshyvanka, zapalenie ogniska oraz śpiewanie ukraińskich piosenek. (Roman Pilipey /AFP via Getty Images)

22 maja 1979 roku tysiące osób zgromadziły się we Lwowie, aby pożegnać Volodymyra Ivasyuka, jedną z najbardziej wpływowych postaci we współczesnej ukraińskiej muzyce.

Tydzień wcześniej kompozytor zaginął w tajemniczych okolicznościach, zanim znaleziono go martwego w lesie koło Lwowa, w tym, co władze sowieckie określiły jako samobójstwo. Jednak dla Ukraińców śmierć Ivasyuka stała się nieodłączna od szerszego mechanizmu sowieckiej represji, która miała na celu uciszenie ukraińskiej kultury i tożsamości.

Jego pogrzeb przekształcił się w rzadki i potężny publiczny akt oporu przeciwko reżimowi sowieckiemu, który, jak twierdzą wielu, był odpowiedzialny za morderstwo Ivasyuka.

Urodziłem się w 1988 roku w Czerkasach, dziewięć lat po zabójstwie Ivasyuka przez KGB. Tak, wiem, że ten fakt nigdy nie został udowodniony w sądzie, ale w okresie okupacji sowieckiej udowodnienie takich przestępstw było niemożliwe.

W 2022 roku udzieliłem wywiadu dla The New York Times na temat życia, geniuszu i tajemniczego „zaginięcia” kompozytora. Pokazałem im jego płyty winylowe i otwarcie powiedziałem, że wówczas KGB eliminowało artystów, którzy stawali się niedogodni dla reżimu. The New York Times opublikował to w dokładnie taki sposób. Po raz pierwszy międzynarodowe czasopismo napisało o śmierci Ivasyuka w tych kategoriach.

Piosenki Volodymyra Ivasyuka utrzymywały moją wiarę w ludzkość podczas pierwszych dni lutego 2022 roku, kiedy schowałem się w piwnicy najbliższej kawiarni z ponad czterdziestoma mieszkańcami Kijowa. Padały rosyjskie rakiety, a absurdalność sytuacji sprawiła, że zaczęliśmy śpiewać. Zaczęliśmy wspólnie śpiewać ukraińskie piosenki.

„Pisnya Bude Pomizh Nas” – Piosenka Będzie Między Nami – stała się moim osobistym hymnem.

Od tego czasu grałem tę piosenkę na międzynarodowych wydarzeniach, na festiwalach, w radiu KEXP i w niezliczonych miejscach daleko od Ukrainy. Chciałem, aby świat poznał historię tego kompozytora. Ale obok tego pragnienia poczułem inny emocjonujący mnie dotąd: wściekłość. Fizyczną wściekłość.

Widziałem, jak globalny porządek nas zawiódł. Jak międzynarodowe instytucje nas zawiódły. Zrozumiałem z przerażającą jasnością, że nikt nie uratuje nas oprócz nas samych. I że nikt nie będzie opowiadał naszych historii oprócz nas.

I wtedy zaczęło mnie dręczyć inne pytanie: Co by było, gdyby Ivasyuk był na moich kasetach z dzieciństwa? Kim byłbym, gdybym dorastał znając jego historię od samego początku?

Mimo ogromnej popularności, tak wiele twórczości Ivasyuka nigdy nie doszło do mnie w pełni tego, co stworzył. Oczywiście znałem jego najbardziej znaną piosenkę, Czerwona Ruta, która od dziesięcioleci spontanicznie łączyła tłumy ukraińskie w śpiew podczas protestów, meczów piłkarskich, celebracji i różnego rodzaju zgromadzeń publicznych. Ale jego historia nie była szeroko opowiadana, a tak wiele jego muzyki pozostało nieosiągalne dla mnie w dzieciństwie.

Ile muzyki miałaby dzisiaj Ukraina, gdyby Rosja nie uciszyła go na zawsze, a potem spróbowała zatrzeć i przepisać jego historię?

W nowoczesnej wojnie Rosji przeciwko Ukrainie metody pozostają dokładnie takie same: niszczyć artystów, którzy niosą tożsamość ukraińską poprzez słowa, muzykę, pamięć i działania. Dlatego, kiedy rozmawiamy o kulturze ukraińskiej, musimy zrozumieć, że jest to coś, co dosłownie ochraniamy naszymi ciałami – z konkretnymi imionami i życiami.

Jednym z tych imion było Iryna „Cheka” Tsybukh – współpracowniczka Dziennika Wojennego, aktywistka społeczna, sanitariuszka Hospitaller i moja przyjaciółka. Została zabita 29 maja 2024 roku, koło obwodu charkowskiego, trzy dni przed swoimi 26. urodzinami. Iryna zmieniła kulturę pamięci na Ukrainie. W swoim testamencie prosiła, aby ludzie śpiewali ukraińskie piosenki na jej pogrzebie. Pracowała nieustannie nad ideą pamięci – nad tym, jak czcimy poległych.

Teraz każdego ranka o godzinie 9:00, ludzie na całym terenie Ukrainy zatrzymują się na minutę ciszy, aby uczcić zabitych przez Rosję.

„Gdy mnie zapytają, czym jest wojna, odpowiem bez wahania: to imiona” – napisał Maksym „Dali” Kryvtsov, ukraiński poeta i żołnierz zabity 7 stycznia 2024 roku w wieku 33 lat.

Lub Volodymyr Vakulenko, ukraiński poeta i autor książek dla dzieci porwany podczas rosyjskiej okupacji regionu Izium w 2022 roku. Jego dziennik został później znaleziony zakopany pod drzewem wiśni w jego ogrodzie przez pisarkę Viktoriię Amelinę. Viktoriia Amelina została również zabita przez Rosję w lipcu 2023 roku.

Istnieje tysiące takich historii. Każda zasługuje na swój własny artykuł. Każda zasługuje na swoją minutę ciszy o godzinie 9:00.

Przed ukończeniem 30 lat Ivasyuk napisał ponad sto niezwykłych ukraińskich piosenek. Jaką by dzisiaj była Ukraina, gdyby mu pozwolono swobodnie tworzyć dalej? Słuchając jego muzyki teraz jako dorosły, słyszę, jak głęboko jego piosenki dotyczą samej pamięci.

2 czerwca 2024 roku, „Pisnya Bude Pomizh Nas” („Piosenka Będzie Między Nami”) została śpiewana na placu Niezależności w Kijowie podczas ceremonii pożegnalnej dla Iryny Tsybukh. Piosenka była częścią listy dziesięciu utworów, które Iryna poprosiła, aby zostały zaśpiewane po jej śmierci.

30 maja tego roku jej rodzina i przyjaciele zorganizują Cheka Fest 2.0 we Lwowie – festiwal pamięci poświęcony jej życiu. A muzyka Volodymyra Ivasyuka także tam będzie. Jestem pewien.

Kim jesteśmy bez pamięci? Kim bylibyśmy dzisiaj, gdyby Volodymyr Ivasyuk mógł żyć i tworzyć swobodnie?

Proponuję, abyśmy pamiętali również o Volodymyrze Ivasyuku w tej niekończącej się liście Ukraińców zabitych przez Rosję. Gdybyśmy tylko mieli wystarczająco dużo czasu, aby wszystkich ich pamiętać. O godzinie 9:00. Codziennie. Aż do końca.

„Opadną żółte liście i znowu zaczną rosnąć zielone,
i w piosence zawsze pozostaniesz obok mnie.”

Uwaga redakcyjna: Opinie wyrażone w sekcji felietonów są osobiste autorów i nie mają na celu odzwierciedlenia poglądów Kyiv Independent.