Strona główna Showbiznes Właściciele firm w Kalifornii „pracujący za orzeszki”, ponieważ koszty, rekordowe ceny benzyny...

Właściciele firm w Kalifornii „pracujący za orzeszki”, ponieważ koszty, rekordowe ceny benzyny i przepisy pochłaniają zyski

55
0

W miarę jak rosną koszty pracy i energii w Kalifornii, właściciele małych firm twierdzą, że przepisy dotyczące płacy minimalnej i podatki paliwowe w Złotym Stanie paraliżują ich działalność. Przez 25 lat Mike Georgopoulos – lepiej znany swoim przyjaciołom jako „Mikey G” – budował swoje dziedzictwo w San Diego, otwierając tylko w ostatniej dekadzie 30 restauracji. Jednakże dzisiaj weteran przedsiębiorca twierdzi, że kalifornijskie marzenie jest duszone przez matematyczny problem, który już się nie zgadza.

Z materiałami surowymi drożejącymi gwałtownie i rachunkami za energię zwiększonymi o 24%, Georgopoulos powiedział, że szokujące 2% kosztów jest wyciągane prosto z linii finansowej, zanim cokolwiek ląduje na ruszcie. W branży, gdzie 5% marża zysku jest uważana za sukces, Georgopoulos ostrzega, że właściciele są teraz „uwięzieni” w „zakręconym cyklu” rekordowych cen paliwa i tego, co nazywa drapieżnymi przepisami, które sprawiają, że „pracują za orzeszki” tylko po to, aby utrzymać drzwi otwarte.

„Tworzyliśmy ponad 30 restauracji w ciągu ostatnich 10 lat. Bariera wejścia jest obłędna. Zajmuje lata uzyskanie zezwoleń i uprawnień. To kosztuje wiele pieniędzy, a przedłużone ryzyko jest obecne zanim otrzymasz odpowiednie zezwolenia. Możesz ryzykować pieniądze, a potem nie otrzymać tego, czego potrzebujesz” – powiedział Fox News Digital z nowo otwartej browarni.

„Pracują za orzeszki, ponieważ po prostu nie dają rady, ale są uwięzieni. Nie mogą uciec. Posiadają firmę, mają wynajęty lokal, nie mają innego miejsca, do którego mogliby się udać. Tak więc tkwią w zakręconym cyklu i po drugiej stronie nie ma żadnych zysków” – dodał Georgopoulos. „To szok cenowy, rzeczywiście”.

Rosnące koszty energii i prądu zaczęły wzrastać dla małych firm w Kalifornii w 2022 roku po pandemii, według restauratora, ale rachunki zaczęły rosnąć w tempie dwucyfrowym od czasu nasilenia konfliktu z udziałem Iranu zaledwie miesiąc temu. W tej chwili Georgopoulos „ciągle” dostosowuje ceny na swoich menu, ale przyznaje, że ceny powinny wzrosnąć o 100% w ciągu ostatnich dwóch lat.

“To dość istotne. To dużo i rośnie. Nie spada” – powiedział. „Ale istnieje górny limit tego, na co ludzie są skłonni zapłacić, zanim zdecydują się ugotować to w domu. Musimy ciąć jakiś inny obszar i utrzymać nasze ceny menu konkurencyjne… W Kalifornii nasza praca jest na takim samym poziomie, jak gdziekolwiek w kraju, i nie mamy kredytu dla obsługią – co jest rozczarowujące, żeby powiedzieć delikatnie. Tak więc musimy obniżyć koszty pracy poprzez redukcję personelu, skracanie zmian, co z kolei odbiera doświadczenie gościom… i z tym musimy zmagać się miesiąc po miesiącu”.

„Jasne jest, że przepływy gotówki są wyraźnie dotknięte tym, czego dzisiaj doświadczamy. Nie tylko ceny paliwa, ale także niepewność co do przyszłości dla małych firm. Ale zauważamy, że od kont otrzymywanych do płatności wypłacanych, zauważamy pewne opóźnienia w tych czynnikach. Oznacza to, że presja istnieje i się zwiększa” – powiedział Mo Tehrani, współ-CEO Cardiff, firma pożyczkowa, która sfinansowała ponad 12 miliardów dolarów pożyczek dla małych firm i pomogła nawet Georgopoulosowi, również Fox News Digital.

„Szczególnie w Kalifornii mamy prawdopodobnie najwyższe ceny paliw w całym kraju i to bezpośrednio wpływa na małe marże, na których operuje sektor transportowy. To ma natychmiastowy wpływ” – kontynuował CEO. „Dystrybutor paliwa oczywiście wpływa na to, jak ludzie zatrudniają, jak kierują dostawami, opłaty dodatkowe, ustalanie cen swoich produktów, wszystkie te rzeczy są dotknięte”.

(Obszar: Kalifornia jest obecnie znotowana jako trudne środowisko dla przedsiębiorców; zarówno w wynikach raportu WalletHub, jak i analizie Public Policy Institute of California)

Oprócz bólu przy dystrybutorze, niedawne dane z WalletHub sugerują presję, jaką od dawna odczuwali właściciele firm w Kalifornii. Analiza ponad 1300 małych miast wykazała, że Kalifornia jest domem dla najtrudniejszych środowisk dla przedsiębiorców, z kolejnymi 10 miejsce zajmowanymi wyłącznie przez miejsca w Kalifornii, takie jak Pacifica, Danville, Castro Valley i Saratoga.

(Obszar: Wyniki analiz pokazują, że prywatna baza pracodawców w stanie wzrosła o 52% od 2005 roku)

(Ważne: Małe firmy w Kalifornii borykają się z problemami związanych z cenami, ale ogólne przetrwanie gospodarki Stanów Zjednoczonych zależy od „osób, które rozwiązują problemy” zaatakowanych obecnie w Kalifornii.)

Kiedy dane sugerują ponury obraz przyszłości dla kalifornijskich firm z mainstreamu, Tehrani uważa, że przetrwanie gospodarki Stanów Zjednoczonych zależy od samych „rozwiązujących problemy” obecnie duszonych w Złotym Stanie. Dla niego obecny kryzys to przymusowy powrót do korzeni innowacyjności przedsiębiorczości.

(Malownicza dzielnica San Diego o nazwie Little Italy była pełna życia, z wieloma małymi przedsiębiorstwami i gośćmi wokół, co pokazują zdjęcia Getty Images)

„Małe firmy są odpornym sektorem. Stanowią w zdecydowanej większości najbardziej odporny sektor, a prawdopodobnie to one są powodem, dla którego amerykańska gospodarka jest tak silna. Polega na tym, aby małe firmy odniosły sukces. Na żadnym innym miejscu na Ziemi nie istnieje środowisko małych firm takie, jak w Stanach Zjednoczonych” – powiedział Tehrani. „Mając to na uwadze, te wyzwania wymagają, aby właściciele firm wrócili do swoich korzeni. Są innowatorami. Są budowniczymi. Są elastyczni i są rozwiązywaczami problemów. I to jest naprawdę to, co jest wymagane, aby przezwyciężyć te wyzwania. Więc choć są ceny benzyny na poziomie 8 dolarów za galon, jestem pewien, że małe firmy znajdą sposoby na rozwiązanie tych problemów”.

Mimo „szoku cenowego” dotyczącego rachunku za energię słoneczną i emigracji pracowników, Georgopoulos jeszcze nie rezygnuje.

„Kalifornia dała mi wszystko. Pracowałem na to, nie przyszło to łatwo. Więc nadal wierzę, że możemy to ogarnąć. Właśnie kupiliśmy nową lokalną firmę o nazwie Ballast Point, którą pozostajemy w San Diego. Byłoby o wiele tańsze przenieść ją poza stan. Skorzystalibyśmy z istotnych zysków z tego. Ale pozostaniemy i zdecydujemy się przetrwać, będziemy trzymać Ballast Point tutaj, i uda się nam ogarnąć to. Będziemy mówili, kiedy tylko będziemy mogli i spróbujemy uzyskać odrobinę ulgi tam, gdzie to możliwe. I mam nadzieję, że kiedyś, w niedalekiej przyszłości, sytuacja zmieni się na naszą korzyść”.