Strona główna Aktualności Cyfrowy Rozdroże Ukrainy: Jak Wybór Między USA a UE Określi Naszą Suwerenność...

Cyfrowy Rozdroże Ukrainy: Jak Wybór Między USA a UE Określi Naszą Suwerenność na Dekady

16
0

Maxim Ageyev, CEO De Novo, współzałożyciel Ukraińskiego Stowarzyszenia Suwerenności Cyfrowej (DSUA)

Pod koniec kwietnia uczestniczyłem w konferencji Sovereign Tech Europe 2026 w Brukseli. To, co tam usłyszałem, wymaga analizy nowej strategii UE i jej konsekwencji dla Ukrainy.

Jak zmieniła się agenda międzynarodowych debat

Sovereign Tech Europe 2026 poświęcono wyłącznie cyfrowej suwerenności UE i szerzej – jej suwerenności technologicznej. Konferencja uchwyciła fundamentalną zmianę retoryki europejskich urzędników. Raporty i dyskusje opierały się na kilku kluczowych ideach.

Suwerenność technologiczna stanowi część wyzwania geopolitycznego. Zagrożenia ze strony Stanów Zjednoczonych i Chin nie mogą być dłużej ignorowane.
Nacisk zaczął się przenosić z wysiłków prawnych na konkretne wyniki. Technologie muszą być europejskie – od mikroelektroniki po sztuczną inteligencję.
Cała baza obliczeniowa musi być pod kontrolą firm UE. To fundament suwerenności; bez tego wszystko inne traci sens. Chmury, centra danych i fabryki AI otrzymują szczególną uwagę.
AI jest kluczowym czynnikiem konkurencyjności UE i jej przyszłej agencji strategicznej. Dla Europy wygląda to bardziej jako zagrożenie niż okazja.
Oprogramowanie i ludzie. Pytanie brzmi, jak rywalizować z amerykańskimi platformami i zatrzymać talent technologiczny.
Fragmentacja Europy nie pozostawia realnej szansy na skuteczną konkurencję z amerykańskimi gigantami technologicznymi. Potrzebne jest ponadnarodowe skoncentrowanie kapitału inwestycyjnego, zasobów technologicznych i zdolności zarządzania.
Biurokracja zabija innowację, co jest szczególnie widoczne w AI. Albo Europa zmienia GDPR, albo jej modele LLM pozostaną na papierze.

(Programy prelegentów robią silne wrażenie, dopóki nie przypomni się skali inwestycji: dziesiątki miliardów euro w UE w porównaniu z setkami miliardów dolarów wydawanych rocznie przez grupę amerykańskich gigantów technologicznych. Być może ostatnia gorączka na AI w Ameryce doprowadzi do krachu na rynku i zmniejszenia liczby megaprojektów – już zdarzało się to niejednokrotnie.

W takim przypadku Europa ma szansę uniknąć zamknięcia w wyścigu inwestycyjnym i zamiast tego zbudować infrastrukturę opartą na pragmatycznych potrzebach. Istnieje jednak inne spojrzenie: że świat znajduje się teraz w nadcyklu inwestycyjnym, w którym łączna inwestycja w centra danych i sztuczną inteligencję może osiągnąć wartość 3 bilionów dolarów do 2030 roku.

O technologiach otwartych źródeł i pułapce konsumpcjonizmu

UE stara się stać się graczem w cyfrowej geopolityce i wchodzić w bezpośrednią konkurencję z amerykańskimi dostawcami chmury. Jednak nie dysponuje konkurencyjnymi technologiami chmury na odpowiednim poziomie, co stanowi poważny problem. Aby dogonić Stany Zjednoczone, Bruksela stawia na rozwój swoich własnych platform opartych na otwartych źródłach. Ta strategia daje sporo do przemyślenia.

Ekonomika konsumpcjonizmu opiera się na pragnieniu uzyskania najlepszego produktu za umiarkowaną cenę. Taka mentalność wolnorynkowa – i Ukraina nie jest wyjątkiem – tworzy sprzeczność między oczekiwaniami biznesu a celami państwowymi. Przykładem są chmury: ponad 80% rynku UE kontrolują AWS, Microsoft i Google. Klienci cenią sobie ich funkcjonalność bardziej niż europejskie alternatywy. Sytuację komplikują ogromne inwestycje tych trzech gigantów: wynajmują oni większość nowych centrów danych w UE.

Aby przeciwdziałać Big Tech, Europa musi działać szybko. Nie ma czasu na stopniowe dochodzenie do poziomu Microsoftu, dlatego technologie otwartych źródeł są jedyną realistyczną opcją.

Strategicznym zadaniem UE jest zmiana równowagi sił poprzez agresywny protekcjonizm i finansowanie rozwoju z funduszy podatników.

O AI i końcu liberalnych iluzji

Najbardziej śmiały wyzwanie, z jakim muszą zmierzyć się przywódcy UE, to agresywna ekspansja amerykańskich projektów AI. To zjawisko obejmuje każdą warstwę: od energochłonnych centrów danych i ogromnych mocy obliczeniowych przez bezpośrednią pracę z danymi użytkownika.

W świetle manifestu Palantira, ta równowaga sił wydaje się być otwartym zagrożeniem. Idea „kapitalizmu narodowego”, wypowiedziana przez Alexa Karpa, efektywnie stawia kres dziesięcioleciowemu liberalnemu modelowi globalnych rynków.

Chodzi o kontrolę nad cyfrowym wymiarem naszego świata. Europa nie chce utracić tej kontroli.

Co robi UE?

Przez wiele lat UE polegała na surowym regulowaniu obecności amerykańskich firm na europejskim rynku. Bardziej podoba mi się określenie „cywilizacja papierowa”. Faktycznie, ramy regulacyjne UE mogłyby służyć za wzór dla każdego biurokraty na świecie. Ale efekt nie był oczekiwany. Ścisłe wymagania dotyczące ochrony danych i działania różnych dostawców usług cyfrowych uderzyły w własne firmy Europy. Okazało się, że mają one mniejsze zasoby na spełnienie wymogów związanych z zgodnością niż hiperodrzutowce.

To są środki, na które apeluje Europa.

Zmiana procedur zamówień publicznych. Slogan „pierwszy UE” staje się klasycznym narzędziem: środki z budżetu UE powinny trafiać do Europejczyków, ograniczając konkurentów amerykańskich.
Duża lista zamówień dla europejskich operatorów. Państwo tworzy popyt – na przykład chmury dla Komisji Europejskiej, przy inwestycji UE w wysokości 180 milionów euro w suwerenną chmurę – w celu przyspieszenia rynku własnych operatorów do konkurencyjnej prędkości i ustalenia własnych reguł gry.
Stałe finansowanie obiecujących obszarów rozwoju: oprogramowania otwartego źródła, własnych LLMów i fabryk AI.

Niemcy przejmują inicjatywę. Systematycznie tworzą infrastrukturę dla pełnego przejścia na oprogramowanie otwartych źródeł: jedno centrum rozwoju, wsparcie, szkolenia i dedykowane fundusze.

Widoczne jest wyraźne zapotrzebowanie na regionalną segmentację rynków cyfrowych. Francja stanowi dobry przykład. Zobaczymy, co z tego wyniknie.

Ukraińska wersja suwerenności cyfrowej, czyli dlaczego za pięć lat możemy stać się „obcy” dla Europy

Sytuacja na Ukrainie jest podobna do europejskiej, ale z domieszką krajowego smaku. Historycznie nigdy nie mieliśmy długoterminowych strategii: naszą zasadą było „wziąć więcej, rzucić dalej i iść dalej aż do następnego zakrętu”. Jednak popyt na digitalizację suwerenną rośnie. W tym sensie Ukraina to Europa – tylko biedniejsza, w stanie wojny i skorodowana przez korupcję.

Jesteśmy na strategicznym rozdrożu dla naszego cyfrowego rozwoju w najbliższej przyszłości.

Składowa cyfrowa zwiększa swoją udział i wagę w pakiecie krajowych zdolności i zagrożeń Ukrainy. Obecnie Ukraina jest krytycznie zależna od amerykańskiego oprogramowania i sprzętu. Systemy IT naszych Sił Zbrojnych są w dużej mierze finansowane przez kraje NATO, a większość tych pieniędzy wraca do gigantów technologicznych: AWS, Microsoft, Google i Palantir. Rząd i kraj są zmuszone manewrować między brakiem środków a ryzykami dominacji amerykańskich usług na rynku – usług, konkretnie, a nie technologii. Niestety, współpraca z UE w kwestii autonomii cyfrowej nie jest nawet wśród dziesięciu najważniejszych priorytetów państwa.

Ukraina musi walczyć o przynajmniej częściową produkcję własnych usług końcowych. Budowanie naszych własnych usług na bazie amerykańskich technologii jest już lepsze niż po prostu konsumowanie gotowego produktu, oddawanie całej dodatkowej wartości i wpadanie w zupełną zależność. Musimy stworzyć nasze własne „fabryki cyfrowe”, aby zapewnić kontrolę nad danymi w kraju.

Jeśli Ukraina i UE nadal będą poruszać się w wybranych kierunkach, to za kilka lat obie strony będą coraz mniej siebie rozumieć.

Niezgodność między stosami technologicznymi i ustawodawstwem sprawi, że staną się dla siebie obce. Oto punkt zwrotny: jak znaleźć równowagę między Stanami Zjednoczonymi a Europą. Niestety, krajowa strategia WinWin 2030 nie daje odpowiedzi. Technologie cyfrowe nie są już po prostu biznesem. AI – i nie tylko AI – uczyniły je ważną częścią geopolityki.

Bez jasno określonej deklaracji intencji i publicznie ogłoszonej strategii w dziedzinie suwerenności cyfrowej Ukraina będzie się marnować. Jeśli wybierzemy ścieżkę obok Stanów Zjednoczonych, płacimy za ich usługi i zapominamy o wszelkich złudzeniach dotyczących naszej własnej wyjątkowości. Jeśli dążymy w kierunku Europy, musimy zsynchronizować naszą politykę z kierunkiem podróży UE.

W kraju istnieją pieniądze inwestycyjne i gotowość do ich inwestowania, ale brakuje podstaw do dialogu z rządem. DSUA już zaproponowało koncepcję Narodowego Systemu Odpornego Przetwarzania Danych. Jesteśmy gotowi działać, ale czekamy na choćby najmniejszy sygnał ruchu ze strony państwa. Dzisiaj nie czuję szczególnej entuzjazmu co do naszej przyszłości. Bardzo bym chciał się mylić.