Po ponad roku ubiegłym U.S. Prezydent Donald Trump nazywający premierów kraju „gubernatorem”, król Karol potwierdził swoją rolę jako głowa państwa Kanady w swoich uwagach wygłoszonych we wtorek wieczorem w Białym Domu. W swoim przemówieniu podczas oficjalnego bankietu państwowego zorganizowanego na jego cześć, Karol delikatnie podszedł do prezydenta, w jednym momencie zwracając się niejawnie do skłonności Trumpa do sugerowania, że Kanada mogłaby stać się 51. stanem.
„W ciągu kilku tygodni Stany Zjednoczone i Kanada będą jednymi z tych, które powitać będą świat jako gospodarze Mistrzostw Świata FIFA,” powiedział Charles, patrząc na Trumpa. „Tak więc, w pewnym sensie, Panie Prezydencie, jako głowy państwa, jesteśmy wspólnymi gospodarzami.”
Charles także z humorem przewyższył prezydenta, zauważając, że Trump prowadzi tylko jeden kraj biorący udział w turnieju piłki nożnej.
„Mogę jedynie powiedzieć, jako głowa państwa pięciu rywalizujących krajów, będę śledził mecze uważnie i z wielkim entuzjazmem. Przecież zawsze preferujemy korzystne szanse,” powiedział Charles.
W swoich uwagach Charles odniósł się także do Wojny o 1812 rok i Wojny Siedmioletniej – przypomnienia, że Stany Zjednoczone nie zawsze były najbardziej dominującą siłą.
[Kontekst: Charles użył wyraźnych uwag do Trumpa, by podkreślić rolę Kanady jako niezależnego państwa.]
[Fakt sprawdzany: Czy Charles jest wyrazicielem niezależności Kanady?]




