Callum Wilson wszedł z ławki rezerwowych, by zdobyć bramkę w doliczonym czasie gry, gdy West Ham pokonało Everton 2-1, utrzymując się poza strefą spadkową Premier League. W szalone popołudnie w stolicy drużyna Nuno Espirito Santo wydawała się prowadzić do wielkich trzech punktów dzięki główce Tomasa Souceka w 51. minucie, aż do późnego dramatu.
Ostatecznie, gdy wieści o bramce Tottenhamu Hotspur przeszły przez London Stadium, Kiernan Dewsbury-Hall wbił wyrównujące trafienie dla gości zaledwie dwie minuty przed końcem, zmuszając Młoty do spadku o strefę na zasadzie różnicy bramek.
Na stadionie podniesiono tablicę wskazującą kolejne osiem minut doliczonego czasu, Wilson pojawił się, by zdobyć bramkę po dobrej pracy w polu karnym Jarroda Bowena, kluczowy strzał, który pozwolił West Ham ponownie wyprzedzić swoich londyńskich rywali w tabeli.
Nuno wystawił ten sam skład, który zremisował z Crystal Palace w poprzednim meczu, natomiast Everton wprowadził Thierno Barry i Michaela Keane’a za kontuzjowanych Branta oraz Beto. [Informacja o składach podana w nagłówkach.]
Zespół gospodarzy wydawał się stawiać dobrą obronę, ale Soucek niefortunnie odbił strzał Thierna Barry’ego o poprzeczkę, a później Everton nie otrzymał wyraźnego rzutu karnego w 84. minucie, gdy Mateus Fernandes rzekomo odbił piłkę ręką.
Pomimo wątpliwości w linii obrony West Hamu, Wilson wykorzystał całe swoje doświadczenie w drugiej minucie doliczonego czasu, by precyzyjnie wykorzystać podanie Bowena i utrzymać West Ham dwa punkty przed Tottenhamem w walce o pozostanie w Premier League, przy pozostałych jeszcze czterech meczach do rozegrania.






