Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, Siergiej Szojgu, oświadczył, że Rosja „będzie się bronić” w odpowiedzi na ataki dronów ze strony Ukrainy. Według wersji Moskwy, te drony mogą być umieszczone na terytorium Finlandii i państw bałtyckich – informuje TASS.
To wszystko w kontekście obaw dotyczących potencjalnej operacji przeciw Estonii, gdyż niedawno przeprowadzone śledztwo wykazało istnienie kont na mediach społecznościowych, które promują ideę „Republiki Ludowej Narwy”, separatystycznego projektu mającego na celu oderwanie części północno-wschodniej Estonii graniczącej z Rosją.
Szojgu przedstawił dwie możliwe interpretacje pochodzenia dronów: albo obrona powietrzna Rosji jest nieefektywna, albo przylegające kraje są rzekomo wykorzystywane do ataków.
Która z tych wersji jest najbardziej prawdopodobna? Nie zdradził. Jednakże takie oświadczenia można interpretować jako groźby.
Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji podkreślił, że jeśli drugi scenariusz jest prawdziwy, to stosuje się Artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych, który gwarantuje prawa państw do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony w przypadku ataku zbrojnego.
W 2025 roku ukraińscy, europejscy i liderzy NATO ostrzegli, że Rosja może przygotowywać się do ataku na Europę już w 2027 roku. Kraje bałtyckie są najprawdopodobniejszym celem na tej drodze.
„Szeroko stosowana zasada międzynarodowych prawa, jaką jest Artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych o inherentnym prawie do samoobrony w przypadku ataku zbrojnego, wchodzi w życie” – powiedział Szojgu.
W 2025 roku szef Służby Wywiadu Zagranicznego Rosji, Siergiej Naryszkin, oskarżył NATO o eskalację działalności wojskowej w pobliżu granic Rosji. Ostrzegł, że Polska i państwa bałtyckie będą pierwsze cierpieć w przypadku wojny między Moskwą a Sojuszem.
Twierdził, że Polska i kraje bałtyckie wykazują szczególną agresywność. Jako przykład podał domniemaną planowaną instalację około dwóch milionów min przeciwpancernych wzdłuż granic z Białorusią i obwodem kaliningradzkim Rosji.





