Od samego początku sezonu Arsenal miał dwie duże znaki zapytania – a w sobotę, gra zespołu w akcjach otwartych i mentalność w wielkich momentach zostały wystawione na ostrzał w porażce z Bournemouth, która otworzyła rywalizację o tytuł mistrza Premier League.
Fani Arsenalu gorąco bronili atutów ofensywnych swojego zespołu, ciesząc się z doskonałego zagrożenia z akcji stałych.
Tymczasem Mikel Arteta starał się pozbyć blizn po wcześniejszych nieudanych próbach walki o tytuł mistrza Premier League, sugerując nawet, że porażka w finale Pucharu Carabao z Man City na Wembley zeszłego miesiąca będzie ich pobudzała do sukcesu.
Jednak w nerwowej, pełnej niepokoju grze przeciwko Bournemouth, słabe strony Arsenalu zostały ujawnione.
Po ostatnim gwizdku domownicy wysłali buczenie, co pokazało, że byli bardzo zdenerwowani.
Zwycięstwo w Lidze Mistrzów w środku tygodnia przeciwko Sportingowi miało uspokoić Arsenal po porażce w finale pucharu i wyeliminowaniu z Pucharu FA przez Southampton. Jednak stojący na czele Premier League zespół znów był pełen niepewności od pierwszego gwizdka, grając przeciwko pewnie grającej drużynie Bournemouth, która od 12 meczów nie przegrała.
„Dzisiaj zrobiliśmy wiele dziwnych rzeczy” – powiedział potem Mikel Arteta.
David Raya prawie dwukrotnie podał piłkę prosto do piłkarzy Bournemouth w drugiej połowie, podsumowując namyślenie, które ogarnęło pretendenta do tytułu. To także odzwierciedlało złą i nieskuteczną grę Arsenalu.
Ich wynik 0,19 oczekiwanych goli z akcji otwartych był drugim najniższym wynikiem w historii w meczu Premier League.
To poważny problem, który będzie trudny do rozwiązania w końcowych tygodniach tego sezonu.
Z graczy kreujących grę kapitan Martin Odegaard zabrakło ze względu na kontuzję w sobotę. Kai Havertz był niewidoczny. Eberechi Eze pojawił się w drugiej połowie jako część potrójnej zmiany przed godziną meczu, ale miał niewielki wpływ.
Fakt, że 16-letni Max Dowman był częścią tej ogromnej zmiany, był wymowny.
To odzwierciedla ogromny talent i szybki awans nastolatka, ale także niedobór zasobów, z którymi Arteta musi pracować na posiadanie, zwracając się w decydujących momentach do niedoświadczonego Dowmana.
Arsenal musi teraz pokazać charakter w odpowiedzi.
Ich przewaga w ćwierćfinale Ligi Mistrzów nad Sportingiem jest ciasna; jednobramkowe prowadzenie musi przekształcić się w awans do półfinału, gdy będą z powrotem na Emirates w środę.
Następnie czeka ich pojedynek z Pepem Guardiolą na Etihad. To najcięższe sprawdzian, z jakim Arsenal mógłby się zmierzyć pod względem podejścia.
Arsenal przegrał trzy z ostatnich czterech meczów po przegraniu trzech z pierwszych 49 w tym sezonie. Chwieje się w złym momencie – i to bardzo poważnie.
„Zbierz swoją kolację” – żartował Arteta przed tym meczem, nawiązując do kultowego, głośnego przemówienia Johna Sittona w Leyton Orient w połowie lat 90.
Teraz jego zawodnicy muszą pokazać głód walki, który mają przed sobą. W innym wypadku wszystko może im umknąć…







