Teraz wiemy, co się dzieje, gdy prezenterzy telewizyjni decydują się na prowadzenie międzynarodowej wojny. Zarówno Donald Trump, były prowadzący programu The Apprentice, jak i jego sekretarz obrony, były prezenter Fox News Pete Hegseth, są obsesyjni o efekty wizualne – nie strategię.
Uratowanie dwóch amerykańskich pilotów wojskowych, zestrzelonych nad Iranem i pozostawionych w głęboko wrogiem terytorium, jest znakomitym sukcesem dla armii USA, który dotrzymuje obietnicy „nie zostawienia nikogo za sobą”.
Operacja mogłaby być zwieńczeniem sukcesu dla Białego Domu, gdyby istniała autentyczna wola zakończenia wojny. Ale ten sukces wydaje się mieć przeciwny skutek. Pod wrażeniem adrenalinowo naładowanego materiału z eksplozji i walk ogniowych, Trump podwoił swoje groźby.
Po ostrzeżeniu w sobotę, że Iran ma „48 godzin przed tym, jak piekło zstąpi na nich” jeśli Cieśnina Hormuź nie zostanie ponownie otwarta, Trump wczoraj wydał niezwykłą wiadomość tryskającą przekleństwami, grożąc zniszczeniem elektrowni i mostów: „Nie będzie niczego podobnego!!! Otwórzcie tę janą Cieśninę, wy szaleńcze s****y, albo będziesz żyć w piekle – WYSTARCZY PATRZEĆ!”.
Później powiedział reporterowi: „Jeśli nie zrobią porozumienia szybko, to rozważam wysadzenie wszystkiego w powietrze i przejęcie ropy”.
Co zrobi Iran w następnej kolejności? Natychmiastowym celem reżimu jest przetrwanie amerykańskiego ataku, co ułatwia coraz większe przychody z eksportu ropy do przyjaznych państw, takich jak Chiny.
Poza utrzymaniem się przy władzy, Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) jest gotowy zemścić się na swoich wrogach w każdy możliwy sposób. Teraz ich przeciwnikami są nie tylko Izrael, ale także państwa Zatoki, które udzieliły stonowanego wsparcia Stanom Zjednoczonym, takie jak Arabia Saudyjska, Kuwejt i Zjednoczone Emiraty Arabskie.
Podczas gdy Trump celuje w transportowe połączenia i generatory mocy Iranu, Irańczycy prawdopodobnie będą kontynuować ataki na ważną infrastrukturę w Zatoce: lotniska, rafinerie ropy, elektrownie desalacyjne itp. Większość tych urządzeń jest wysoko specjalizowana i zajmie lata na ich odbudowę.
Mimo groźb Trumpa, wielu analityków uważa, że Iran ma wciąż ponad połowę swojego arsenału rakietowego. I w miarę wybijania systemów obrony powietrznej i stacji radarowych w Zatoce, poważne uszkodzenia zostaną wyrządzone podstawowym mechanizmom, które umożliwiają życie milionom mieszkańców Bliskiego Wschodu.
Pozbawieni elektryczności, klimatyzacji i wody, mogłoby zginąć wiele tysięcy ludzi tego lata. Łatwo wyobrazić sobie scenariusz, w którym wybuchnie kryzys uchodźczy, który przewyższy masową emigrację podczas wojny domowej w Syrii sprzed dekady.
Tymczasem siły irańskie mogą wykorzystać sytuację, by próbować rozwijać nowe głowice nuklearne. W wyniku obecnego szturmu bomb wiercących bunkry i precyzyjnych rakiet, Rosja ogłosiła wycofanie swoich 200 inżynierów z elektrowni jądrowej w Bushehr na południu Iranu.
Elektrownia jądrowa będzie teraz obsługiwana przez irański personel, którzy przejmą paliwo radioaktywne.
Cykl energetyczny w generatorze jądrowym produkuje mały nadmiar plutonu, który mógłby zostać wykorzystany do uzbrojenia głowicy wojennej. Poprzedni władcą Iranu, ajatollah Ali Chamenei, był zdecydowanie przeciwny rozwojowi takich broni, wydając fatwy lub edykty, które określały apokaliptyczne urządzenia jako „haram”, czyli zakazane w prawie islamskim.
Ale został zabity w ataku USA, a władza formalnie przeszła na jego syna, ajatollaha Mojtabę Chameneiego – który być może przyjmie inne stanowisko.
Dla Zachodu, ciężkie konsekwencje zaczynają już być odczuwalne. W Australii setki stacji benzynowych zostały wyczerpane. W Włoszech rozpoczęto limitowanie paliw lotniczych, z groźbą drastycznego ograniczenia krótkodystansowych lotów z wielu lotnisk.
W miarę jak ceny paliw rosną, podróżowanie za granicę może stać się nieopłacalnie drogie dla wielu osób w Wielkiej Brytanii. Rynek „wakacji w miejscu” prawdopodobnie rozkwitnie.
Wczoraj Trump przedłużył swoje 48-godzinne ultimatum do wtorku. Nikt naprawdę nie może wiedzieć, co się stanie, dopóki czas nie nadejdzie, być może nawet sam Prezydent.
Jedną z opcji jest odcięcie przepływu gotówki Iranu przez przejęcie kontroli nad jego głównym punktem eksportu ropy, wyspą Kharg na północ od Cieśniny.
Ameryka ma już wojsko i okręty na miejscu, aby to zrobić. Ale straty będą wysokie. Ze zbliżającymi się wyborami pośrednimi Trump może obawiać się wysokiej liczby ofiar.
Zamiast tego, mógłby zaostrzyć bombardowanie na lądzie, bombardując Teheran i inne miasta, likwidując ich stacje pompujące i sieci elektryczne. Ale w związku ze zmniejszającym się zapasem precyzyjnych rakiet uderzeniowych mógłby musieć sięgnąć po „głupie bomby”, nieuchronnie powodując znacznie większe straty wśród cywilów.
Choćby zmarło wiele niewinnych Irańczyków, mało prawdopodobne jest, że Trump kiedykolwiek stanie przed zarzutami wojennymi. USA są stałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, mających moc weta na nakazy aresztowania.
Ale mimo to może stanąć wprost przed bezpośrednim wyzwaniem ze strony swojego własnego rządu. Senatorowie zarówno stron Republikańskiej, jak i Demokratycznej są oburzeni jego wulgarną wojowniczością i obrażaniem sojuszników, takich jak Wielka Brytania.
Jego ostatni wybuch zakończył się szyderstwem „Chwała Alli” – rzekomym szyderstwem z islamu, które rozwścieczy sojuszników z Bliskiego Wschodu, takich jak Arabia Saudyjska.
Niektórzy znaczący przedstawiciele USA mówią poważnie, że wydaje się być niezrównoważony.
Prowadzenie wojny stanowi ogromne obciążenie dla każdego. Niektórzy radzą sobie z wyzwaniem, pokazując spokojne zdeterminowanie. Inni tracą równowagę, gdy ich odpowiedzialności stają się nie do zniesienia ciężkie. Trump i Hegseth ostatnio obaj zaatakowali pytania prasowe sugerujące, że nie radzą sobie z ich zadaniami.
Konstytucja USA przewiduje, na wypadek, gdyby prezydent nie był w stanie prawidłowo wykonywać swoich obowiązków, 25. poprawkę, która umożliwia gabinetowi zagłosowanie na usunięcie prezydenta.
Jeśli do tego dojdzie, chaotyczna wojna Trumpa o narzucenie „zmiany reżimu” może zrealizować swój cel – nie w Iranie, ale w Stanach Zjednoczonych. Jego 250. urodziny zbliżają się, czy Stany Zjednoczone stawią czoła upokarzającemu katastrofalnemu zdarzeniu?
Mark Almond jest dyrektorem Instytutu Badań nad Kryzysami w Oksfordzie







