Strona główna Aktualności Obawy rosną w związku z monitorowaniem wyborów i integralnością na Węgrzech

Obawy rosną w związku z monitorowaniem wyborów i integralnością na Węgrzech

47
0

Zmieniony krajobraz?

Eksperci wypowiadający się dla BIRN wyrazili obawy dotyczące podniesionych kwestii w „Cena głosu”, ale zaproponowali różne oceny ich znaczenia. Dla Zsofi Banuty – której organizacja Unhack Democracy wcześniej opublikowała badania pokrywające się z dokumentem – pojawiają się pytania dotyczące skuteczności konwencjonalnego monitoringu wyborczego przez międzynarodowych obserwatorów samych w sobie. „Kwestie kupowania głosów i zastraszania zostały jedynie pobieżnie wspomniane w raporcie OBWE-ODIHR dotyczącym wyborów węgierskich z 2022 roku” – zauważa.

Według Banuty, brak wystarczającej wrażliwości na lokalny kontekst ze strony międzynarodowych obserwatorów oznacza, że „znaczenie pewnych cech w obrazie – w tym przypadku kupowanie głosów i zastraszanie – jest znacznie niedoszacowane.” W rezultacie „wysłanie dużej grupy obserwatorów ryzykuje stanie się bardziej sygnałem politycznym niż praktyczną miarą” – argumentuje.

Z kolei wolny analityk polityczny Zoltan Ranschburg kwestionuje, jak daleko nieprawidłowości mają znaczenie w szerszym kontekście. „Fidesz ma gigantyczne przewagi jeśli chodzi o zasoby finansowe i ludzkie, zasięg medialny oraz bezwzględne wykorzystanie maszyn państwowych,” zauważa.

Ostatni aspekt dotyczy nie tylko stronniczego kierowania państwowymi nadajnikami, ale także „wykorzystywania list mailingowych publicznej administracji do rozpowszechniania komunikatów wyborczych.” Według Ranschburga, „to nie są potencjalne ryzyka, ale fakty, i oczywiście mają ogromny wpływ na wybory.”

W tym samym czasie, nawet biorąc pod uwagę dużą operację jak ta przedstawiona w „Cena głosu”, zastanawia się, jak daleko mogłaby być skuteczna w świetle okoliczności kwietniowych wyborów. „Bardzo prawdopodobne jest, że tegoroczne wybory będą miały rekordową frekwencję, prawdopodobnie w okolicach 80 proc.” – argumentuje. Dlatego „czyste liczby zmniejszą skutki kupowania głosów.”

Gabor Toka, politolog i starszy pracownik badawczy w Archiwum Społeczeństwa Otwartego Blinken Uniwersytetu CEU w Budapeszcie, również kwestionuje skuteczność operacji kupowania głosów przez Fidesz, z pewnością w tym roku.

Jak sądzi Toka, ćwiczenia związane z osobistym zastraszaniem i kupowaniem głosów w poprzednich latach „miały niepewny, ale prawdopodobnie bardzo niewielki wpływ na wyniki wyborów.” W tym roku, przyznaje, „wysiłek jest prawdopodobnie większy”, ale biorąc pod uwagę skalę poparcia dla opozycyjnej partii Tisza, skuteczność jakiejkolwiek ukrytej operacji Fideszu może być zagrożona.

„Pośrednicy są znacznie mniej pewni, że nielegalne działania nie będą badane i karane,” twierdzi.