Strona główna Aktualności FRANK FUREDI: Szczyt Starmera to nic innego jak zamach…

FRANK FUREDI: Szczyt Starmera to nic innego jak zamach…

24
0

Wśród zniszczeń wojny w Zatoce Ameryki niewielu zdaje się być tak oczywistymi zwycięzcami, jak wpływowa grupa Remainerów, która dominuje w życiu publicznym – w parlamencie i poza nim. Głównym z nich jest premier Sir Keir Starmer, który w tym tygodniu wykorzystał zamieszanie na świecie, by jasno wyrazić swoje uczucia: w „zmiennym” świecie powiedział, że „długo-terminowy interes narodowy wymaga bliższej współpracy z naszymi sojusznikami w Europie i z Unią Europejską (UE)”. Partia Pracy już od jakiegoś czasu rozpakowuje Brexit, nie pozostając obojętna na ograniczoną „reset” relacji, mający na celu m.in. ułatwienie handlu przez Kanał La Manche żywnością, energią elektryczną i emisjami węgla oraz wizyt dla młodych ludzi. Teraz Starmer poszedł decydujący krok dalej, mówiąc na konferencji prasowej we wtorek, że „Chcemy być bardziej ambitni, większa współpraca gospodarcza, większa współpraca w zakresie bezpieczeństwa, partnerstwo, które rozpoznaje nasze wspólne wartości, nasze wspólne interesy i naszą wspólną przyszłość, partnerstwo dla niebezpiecznego świata, który musimy razem przemierzać”. (Context: Artykuł sugeruje, że wpływowe grupy polityczne w Wielkiej Brytanii dążą do bliższej współpracy z Unią Europejską po Brexicie, co wywołuje kontrowersje.)

To prawda, że świat jest „zmienny”, ale nie mam wątpliwości co do tego, co naprawdę się dzieje – to zamach przez anty-Brexitowe Establishment, który nigdy nie zaakceptował wyniku referendumi w 2016 roku i od tamtego czasu pracował nad jego podważeniem. Mówię tu o brytyjskich elitach zawodowych, dobrze opłacanych, z wysokimi koneksjami, metropolitalnych typach – prawnikach, bankierach, konsultantach, urzędnikach służby cywilnej – którzy zarządzają dużą częścią Wielkiej Brytanii, ale mają więcej wspólnego z Paryżem i Berlinem niż z Barnsley. Patrzą z pogardą na miliony swoich współobywateli. (Fact Check: Określenie elit zawodowych jako „metropolitalnych typów” może być przedmiotem kontrowersji ze względu na sugestię stygmatyzacji.)

Oczywiście, Europa w końcu od nas wymagałaby zaakceptowania swobodnego przepływu obywateli UE przez nasze granice – co brytyjski naród jednoznacznie odrzucił w 2016 roku. Co do biurokracji europejskiej, miliony z nas miałyby osobiste doświadczenie, gdyby wybierały się na wakacje tego lata i były zmuszone do nowego reżimu kontroli granicznej UE, ze zdjęciami i obowiązkowymi odciskami palców – bolesna godzina czy dwie, które nigdy nie wrócą. (Context: Autor artykułu podkreśla możliwe konsekwencje bardziej bliskiej współpracy z UE po Brexicie, w tym swobodny przepływ obywateli i wzmożona biurokracja.)

Brexit dał nam wolność, aby wyznaczyć własną ścieżkę – i o to dokładnie chodzi. Moje obawy nie tylko odnoszą się do aspektów ekonomicznych, ale też strategicznych. W dzisiejszym świecie, odporność i samowystarczalność są kluczowe. Przywiązanie się do sznurków UE lub Ameryki może wydawać się „bezpieczne”, ale przeciwnie. Potrzebujemy zwinności i wyrafinowanych decyzji z naszym własnym narodowym interesem na sercu. (Fact Check: Artykuł sugeruje, że decyzja o Brexicie była racjonalnym uznaniem zmian na świecie i koniecznością odejścia od Unii Europejskiej.)