Minister spraw zagranicznych Węgier zawsze do dyspozycji Rosji; ujawniono kupowanie głosów na wsi przez Fidesz
Na krótko przed wyborami na Węgrzech ostrych podziałów przybywa zarówno w kraju, jak i za granicą. Nagrany telefon rozmowa między węgierskim ministrem spraw zagranicznych Péterem Szijjártó i jego rosyjskim odpowiednikiem Siergiejem Ławrowem przedostaje się do międzynarodowego konsorcjum dziennikarzy śledczych. W rozmowie Szijjártó jawi się jako prawdziwy sługa Kremla, gotowy do spełnienia każdej prośby rządu rosyjskiego. „Jestem zawsze do Państwa dyspozycji,” powiedział Szijjártó na zakończenie rozmowy, która koncentruje się wokół sankcji Unii Europejskiej dotyczących siostry rosyjskiego oligarchy Usmanova, znanego jako jeden z ulubionych biznesmenów Putina. Ławrow prosi Szijjártó o zdjęcie siostry z listy osób objętych sankcjami UE, co ten obiecuje podjąć na szczeblu UE. „Zrobimy wszystko, aby ją zdjąć,” mówi Szijjártó. Faktycznie kobieta została zdjęta z listy siedem miesięcy po rozmowie. Portal śledczy VSquare również napisał, że Szijjártó był w regularnym kontakcie z rosyjskim ministrem energetyki Pawłem Sorokinem i informował go o szczegółach wysoko rangowanych dyskusji UE na temat nadchodzących pakietów sankcji. Szijjártó obiecał „uratować jak najwięcej rosyjskich firm”. Raport potwierdza powszechne podejrzenia, że Węgry przeciekały poufne informacje UE do Rosji.
Ujawniona rozmowa telefoniczna wywołała międzynarodowe skutki. Prezydent Czech Petr Pavel wezwał Pragę do ponownego rozważenia swoich relacji z węgierskim rządem, zwłaszcza jeśli chodzi o dzielenie się wrażliwymi informacjami. Polski premier Donald Tusk skrytykował, że „Węgry są i będą w Unii Europejskiej. Viktor Orban i jego minister spraw zagranicznych opuścili Europę dawno temu.” Szijjártó nieuniknienie zaatakował nieokreślone zagraniczne służby wywiadowcze, które podsłuchały jego rozmowę i wyciekły ją mniej niż dwa tygodnie przed wyborami. „To jest ingerencja zewnętrzna,” powiedział na Facebooku. Ujawniona rozmowa telefoniczna wydaje się być tylko pierwsza z serii, które mogą zostać opublikowane przed wyborami 12 kwietnia. Sugeruje także, że europejskie służby wywiadowcze – być może za nagraniami – są skłonne dzielić się poufnymi informacjami z międzynarodowymi i węgierskimi mediami. Szijjártó jest jednym z trzech czołowych polityków prowadzących kampanię partii Fidesz, obok premiera Viktora Orbana i ministra transportu Jánosa Lazara.
Nadzieje opozycji na przewrotną zwycięstwo partii Tisza zostały nieco stłumione w tym tygodniu przez premierę filmu dokumentalnego Cena Głosu, który zdaje się potwierdzać długotrwałe podejrzenia o naciskanie ze strony rządzącej partii Fidesz na ludzi żyjących w biedzie oraz o kupowanie głosów przed wyborami – oferowanie drewna opałowego, ziemniaków, gotówki, a nawet narkotyków i alkoholu. „Całą noc rozdawałem kurczaki tym ludziom przed wyborami,” przyznaje pewien mężczyzna, który kiedyś pracował dla Fidesz. „Dosłownie ich kupiliśmy.” Przesłuchiwane osoby, głównie Romowie, żyją z prac publicznych i z transferów socjalnych. „[ Cena mojego głosu] zaczynała się od tysiąca [forintów], potem 5 tysięcy, potem 10 tysięcy – to jest jedzenie na jeden dzień,” mówi jeden młody mężczyzna w filmie. Schematy kupowania głosów obejmują nie tylko zachęty, ale także groźby. Niektórzy przesłuchani twierdzili, że zostali ostrzeżeni, że mogą stracić możliwości pracy publicznej, często jedynego źródła dochodu w najbiedniejszych obszarach wiejskich. Inni twierdzili, że obawiali się, że jeśli nie zagłosują na Fidesz, lokalny lekarz – który jest także burmistrzem i jest żonaty z kandydatem Fidesz – odmówi wystawienia recept. W osobliwie wzruszającym ujęciu matka wspomina, jak była zastraszana i grożono jej, że jej dzieci zostaną zabrane przez lokalne służby do spraw opieki nad dziećmi, ponieważ członek rodziny otwarcie sprzeciwił się lokalnemu kandydatowi Fidesz. Podobne praktyki kupowania głosów miały zostać zidentyfikowane w około połowie indywidualnych okręgów wyborczych na Węgrzech. Twórcy filmu szacują, że w ostatnim tygodniu przed wyborami 12 kwietnia mogłoby być rozdzielone aż 8 miliardów forintów (około 21 milionów euro). Film został, jak nietrudno się domyślić, odrzucony przez rząd jako propaganda opozycji. Ale ci krytykujący rząd mówią, że film uwydatnia feudalne zależności i nawet struktury mafijne w społecznościach wiejskich na Węgrzech – system, który byłby bardzo trudny do zlikwidowania nawet w przypadku zwycięstwa Tisza.







