‘Manipulacja instytucją obserwacji wyborów’
Zgodnie z serbskim prawem, władze wyborcze upoważniają obserwatorów zagranicznych na podstawie opinii ministerstwa spraw zagranicznych. Jeśli AFPI nie stało za wnioskiem Flanigana o obserwację, powinien on zostać odrzucony.
„Nadzór leży więc gdzieś wzdłuż tego łańcucha, i sposób, w jaki to się stało, z pewnością powinien być zbadany” – powiedział Ilić. „Mało wątpliwości, że nawet jeśli nie wszystko poszło zgodnie z planem, przywołanie amerykańskich obserwatorów było motywowane próbą zlegitymizowania autorytarnych wyborów”.
Ministerstwo spraw zagranicznych nie odpowiedziało na prośbę o komentarz; Państwowa Komisja Wyborcza powiedziała jedynie, że odpowiedzialność za rejestrację zagranicznych obserwatorów wyborów lokalnych leży na komitetach wyborczych na poziomie lokalnym.
Obok AFPI, trzy inne amerykańskie organizacje były zarejestrowane w celu obserwowania wyborów lokalnych, wszystkie należące do ruchu Make America Great Again, czyli MAGA – Młoda Narodowa Federacja Republikanów, Międzynarodowa Organizacja dla Rodziny i Republikanie dla Narodowego Odrodzenia. Wszyscy mieli tłumaczy z CZDS.
Ilić powiedział, że obecność tych organizacji „jest częścią szerszej manipulacji instytucją obserwacji wyborów, która dotychczas była ograniczona do obserwatorów krajowych, i prawdopodobnie będzie kontynuowana w przyszłych wyborach”.
Dwóch obserwatorów – Jake Hoffman z Narodowej Federacji Młodych Republikanów i Jay Patel z Republikanów dla Narodowego Odrodzenia – zostali już nazwani „fałszywymi obserwatorami” przez Europejską Platformę dla Wyborów Demokratycznych, EPDE, po ich pozytywnych ocenach wyborów w Gruzji w zeszłym roku.
Brian Brown przybył jako obserwator w imieniu Międzynarodowej Organizacji dla Rodziny, IOF, która jest znana z promowania tzw. 'wartości tradycyjnych’. W filmie z Sevojno, miasta na zachodzie Serbii, Brown powiedział, że Stany Zjednoczone mogą wiele się nauczyć od Serbii o bezpieczeństwie wyborów.
Jedynym zmartwieniem, jakie miał, była obecność aktywistów opozycji w pobliżu lokalu wyborczego, mówiąc, że niektórzy wyborcy mogą się „czuć zastraszani”. Osobiście nie widział przemocy, ale gdzie indziej napięcia eksplodowały.
Wbrew ocenie Browna, Jan Braathu, przedstawiciel ds. Wolności Mediów w Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, OBWE, powiedział w poniedziałek, że „przemoc i zastraszanie dziennikarzy osiągnęły niespotykane dotąd poziomy” podczas głosowania i zaapelował do władz o „publiczne i jednoznaczne potępienie” takich działań.



