W miarę upływu dnia podejrzenia rosły. W mieście znajduje się kilka kawiarni i restauracji, które są często odwiedzane przez zwolenników SNS z Kuli i okolicznej Vojvodiny, zaczęły się rozchodzić plotki, że wewnątrz mają miejsce formy łapówkarstwa lub innego rodzaju oszustw wyborczych.
Słysząc plotki, zwolennicy opozycji zaczęli zbierać się na zewnątrz, a policja utworzyła kordon, aby zapobiec kontaktowi między dwoma grupami. Protestujący oskarżyli policję o chronienie tylko zwolenników SNS.
„Dlaczego chronicie przestępców?” – zapytała jedna kobieta z grupy policję, a następnie zaatakowała niektórych osób wychodzących z jednej z kawiarni: „Nie odważycie się spojrzeć nam w oczy. Wciąż musicie tu żyć po tym.”
Po południu, około godziny 16, przed zamknięciem lokali wyborczych, grupa zamaskowanych mężczyzn z pałkami w rękach wybiegła z budynku będącego częścią lokalnego stadionu piłkarskiego i zaatakowała grupę osób na ulicy.
Jeden młody mężczyzna doznał obrażeń głowy; inni zostali trafieni rzuconymi kamieniami. Po ataku samochód bez tablic rejestracyjnych wjechał na teren stadionu. Policja przybyła później, ale nie po to, by aresztować napastników – tylko po to, by zatrzymać ludzi przed wejściem do budynku, gdzie się ukryli. Policja utworzyła kordon i skutecznie chroniła napastników.
Podobny incydent miał miejsce przed lokalą wyborczym, w którym pracował Aleksandar jako obserwator. Powiedział, że zauważył ludzi w samochodzie zaparkowanym niedaleko z duplikowaną listą wyborców – co jest zabronione prawem – więc wezwał policję i poinformował innych znajomych, którzy zaczęli się zbierać.
Policja przybyła w dużej liczbie, ale po rozmowie z osobami w samochodzie eskortowała je bezpiecznie. „Doszło do tego, że zostali wypuszczeni, a policja fizycznie osłaniała samochód, aż opuścił miejsce zdarzenia” – powiedział Aleksandar. Przeciwnicy SNS są coraz bardziej przekonani, że policja opowiada się po stronie partii rządzącej.






