Ministrowie gabinetu zostali nazwani „hipokrytami” wczoraj wieczorem po tym, jak ubiegali się o prawie 60 000 funtów na pokrycie swoich rachunków za paliwo, podczas gdy Partia Pracy odmawia pomocy kierowcom, nie rezygnując z podwyżki opłaty paliwowej. Jedenaście członków gabinetu Sira Keira Starmera korzystało z dotacji finansowanych przez podatników, aby pomóc w prowadzeniu swoich pojazdów w ostatnich latach – wynika z analizy paragonów za wydatki. Razem ubiegali się o 58 589 funtów na „miliage pojazdu” przez trzy lata, z niektórymi składającymi wnioski na sumy przekraczające 8000 funtów. Krytycy powiedzieli, że nie jest to „dobry wygląd”, podczas gdy Sir Keir i kanclerz Rachel Reeves odmawiają odwrotu, nie rezygnując ze swojej znienawidzonej podwyżki opłaty paliwowej. Opłata ma wzrosnąć o 5 pensów za litr od września, co doda kolejne 3 funty do kosztu tankowania. Wśród wnioskodawców był pan Reeves, który według analizy wydatków ubiegał się o nieco ponad 2000 funtów na pokrycie kosztów benzyny. Największym wnioskodawcą był sekretarz ds. pracy i emerytur Pat McFadden, który otrzymał 8766 funtów, za nim poszedł sekretarz Walii Jo Stevens (8724 funtów) oraz sekretarz skarbu parlamentarnego Jonathan Reynolds (8717 funtów), wcześniej był sekretarzem ds. biznesu. Sekretarz spraw wewnętrznych Shabana Mahmood ubiegał się o 7837 funtów, sekretarz obrony John Healey otrzymał 6412 funtów, a główny sekretarz Sira Keira, Darren Jones, wnioskował o niemal 6000 funtów. Ministrowie gabinetu ubiegali się także o dodatkowe 7000 funtów na opłaty parkingowe i za korki.
Strona główna Aktualności Ministrowie 'obłudnicy’ twierdzą, że potrzebują prawie 60 000 funtów, aby zasilić swój...







