Strona główna Aktualności Zmęczeni, przerażeni czy celowo przeszkadzający: dlaczego ukraińscy parlamentarzyści odmawiają głosowania za reformami

Zmęczeni, przerażeni czy celowo przeszkadzający: dlaczego ukraińscy parlamentarzyści odmawiają głosowania za reformami

18
0

Prezydent Wołodymyr Zełenski przybywa, aby przemówić do parlamentarzystów w Radzie Najwyższej w Kijowie, na Ukrainie, 16 października 2024 r. (Agencja Prasowa Prezydenta Ukrainy / AP)

Gdy ukraińska Rada Najwyższa wchodzi w siódmą rocznicę bez ogólnych wyborów, niepokojąca narracja zaczyna dominować w kijowskich kręgach politycznych, że parlament jest zepsuty, sparaliżowany i niezdolny do wprowadzenia reform, o które proszą partnerzy międzynarodowi Ukrainy.

Posłowie i urzędnicy rządowi podają dwa wyjaśnienia dla tego rzekomego dysfunkcjonowania: osobiste wyczerpanie i strach przed dochodzeniami w sprawie korupcji. Żadne z nich nie wytrzymuje próby wartościowania.

Kryzys może być rzeczywisty, ale jego źródło nie tkwi w izbie parlamentarnej, lecz w Biurze Prezydenta. Prezydent Wołodymyr Zełenski ma narzędzia do jego rozwiązania i zdecydował się ich nie użyć.

Pierwsza narracja, że posłowie po prostu się zmęczyli po latach urzędowania podczas stanu wojennego, bez wyborów do odnowienia mandatu, ma ziarno prawdy i śmiertelną wadę.

Tak, istnieje grupa parlamentarzystów, którzy przybyli w 2019 roku z energią reformatorską i teraz czują się politycznie uwięzieni, niezdolni odejść i niechętni zaangażować się. Kolektywnie, ta zmęczona sytuacja może być rzeczywista. Ale w kraju w stanie wojny, argument ten zapada w chwili, gdy jest wypowiedziany na głos.

To żołnierze na tyłach obwodów zaporośkich i donieckich są naprawdę zmęczeni, ale nie mogą przestać walczyć. Ukrzyżowanie parlamentarzyści ukraińscy pobierający państwowe pensje, korzystający z biur w Kijowie i posiadający władzę instytucjonalną nie mają prawa powoływać się na zmęczenie jako powód dla braku działalności ustawodawczej.

Zdjęcie artykułu
Ukraińscy parlamentarzyści w Radzie Najwyższej w Kijowie, na Ukrainie, 22 lipca 2025 r. (Andrii Nesterenko / Global Images Ukraine za pośrednictwem Getty Images)

Jeśli cokolwiek, kontekst wojenny sprawia, że obowiązek ustawodawczy staje się bardziej palący, a nie mniej. ‌

Coraz częściej podawanym pretekstem jest, że posłowie są sparaliżowani strachem przed sądzeniem. Posłowie twierdzą, że Narodowe Biuro ds. Zwalczania Korupcji (NABU) i Prokurator Specjalny ds. Zwalczania Korupcji (SAPO) używają dochodzeń jako narzędzia do zastraszania legislatury po lipcowej porażce 2025 roku, gdy parlament najpierw zagłosował na ograniczenie niezależności NABU i SAPO, a następnie zmienił zdanie tydzień później pod wpływem nacisku ulicznego.

Jednak NABU i SAPO nie mogą i nie mogą ścigać posłów za to, jak głosują; jest to prawnie niemożliwe i fundamentalnie sprzeczne z tym, w jaki sposób instytucje antykorupcyjne działają.

Około 5% obecnie urzędujących posłów ma aktywne podejrzenia NABU, zdecydowana większość związana z przekupstwem, defraudacją i nieuczciwym wzbogacaniem się, a nie ich stanowiskami ustawodawczymi.

Obrzucanie antykorupcyjnych organów winą za bezczynność parlamentarną jest atakiem na instytucje antykorupcyjne, których Unia Europejska wyraźnie wymaga od Ukrainy, aby wzmacniała, i powinien być nazwany takim, jakim jest: próbą zrzucenia winy.

Ponadto dane zebrane przez posła opozycji Yaroslava Zhelezniaka, Wicenaczelnego Komitetu ds. Finansów, Podatków i Celnictwa, w sposób oczywisty pokazują, że parlament nie jest sparaliżowany. Przewodnicząca Komitetu ds. Antykorupcyjnych, Anastasija Radyńska, potwierdziła, że podczas każdego posiedzenia plenarnego prawa zostały rutynowo przyjmowane niemalże z blisko 300 głosami.

Należy zauważyć, że budżet państwa na 2026 rok przeszedł bez trudności, a w sposób zauważalny obejmował zwiększenie funduszu dyskrecjonalnego posła do kwoty 200 000 hrywien (około 4500 dolarów) miesięcznie. Ustawodawstwo w zakresie obronności i spraw społecznych również jest przyjmowane regularnie. Rejestracja obecności i głosowania pokazuje, że posłowie są obecni i funkcjonalni, gdy uznają to za stosowne.

Parlament odmawia głosowania nad konkretną i wymowną kategorią: ustawodawstwem przygotowanym przez Radę Ministrów i na tyle niewygodnym politycznie, że nikt nie chce go zaakceptować. Rada Ministrów z kolei chętnie na to pozwala. Albo przedkłada projekty ustaw, które wie, że się zatrzymają, albo w ogóle ich nie składa, po czym wskazuje palcem na Radę, gdy partnerzy międzynarodowi pytają, dlaczego zobowiązania nie są spełniane.

Prawdziwym kryzysem jest wewnętrzny upadek zaufania między Biurem Prezydenta a frakcją „Sluga Narodu”.

Uszkodzona przez skandal korupcyjny „Mindichgate”, frakcja wykorzystała zniszczenie nieformalnego systemu zachęt w postaci „kopert” – gdzie posłowie otrzymywali gotówkę za swoje głosy – jako wygodnego pretekstu do wstrzymywania się od głosowania nad politycznie kosztowną ustawodawstwem.

Zdjęcie artykułu
(Od L-P) Minister Sprawiedliwości Herman Haluszczeko, producent filmowy i współwłaściciel firmy produkcyjnej Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Kvartal 95, Timur Mindich, i Minister Energii Swietłana Hrynczuk są zaangażowani w trwający skandal korupcyjny na Ukrainie. (Getty Images/Social media/Koliaż przez Kyiv Independent)

Posłowie apelują o odpowiednie wynagrodzenie polityczne i dzielenie odpowiedzialności między gałęzi wykonawczą i ustawodawczą.

Schemat staje się jeszcze trudniejszy do zignorowania, kiedy spojrzy się na to, czego wykonawczy w ogóle nie składa parlamentowi. Reforma Państwowego Biura Śledczego (SBI) jest konkretnym wymaganiem w ramach zobowiązań integracyjnych Ukrainy z UE, zawarta w tzw. planie Kaczka-Kos.

Prezydent Zełenski osobiście nakazał, aby projekt ustawy o reformie SBI został złożony w parlamencie do końca stycznia tego roku. Ten termin upłynął, ale projekt nie pojawił się. Zamiast tego pojawiają się populistyczne propozycje, schematy cashback i wydatki budżetowe, z których – według danych rządowych – nie ma korzyści fiskalnych.

Prezydent Zełenski jest jedyną osobą, która posiada narzędzia do rozwiązania tego problemu.

Na przykład, mógłby podjąć bezpośrednią rozmowę z frakcją (ostatnie spotkanie z frakcją odbyło się w listopadzie 2025 r. w trakcie „Mindchgate”), użyć nacisku publicznego lub zwiększyć osobiste zaangażowanie w agendę ustawodawczą.

Żaden z tych środków nie został wdrożony w żaden zrównoważony sposób. Jego groźba z 15 marca o poborze do wojska niegłosujących posłów wywołała ogólne rozbawienie społeczne, ale była zasadniczo wymijająca. Powinna być postrzegana jako kawałek teatru politycznego, który odwraca uwagę od jego własnej odpowiedzialności za zarządzanie własną partią polityczną.

Osłabiony, zdyskredytowany parlament jest obiektywnie wygodny dla pionowej władzy prezydenckiej. Nie może generować niezależnej władzy politycznej, nie może być pociągany do odpowiedzialności za konkretne głosowania, których nigdy nie podejmuje, i zawsze można go przedstawić partnerom międzynarodowym jako powód niespełnienia zobowiązań reformatorskich, nawet jeśli projekty ustaw nie były nigdy formalnie składane w Radzie.

Proces przystąpienia Ukrainy do UE i jej relacje z MFW i innymi darczyńcami są zakotwiczone w określonych ramach ustawodawczych.

Kiedy te ramy ulegają naruszeniu, nie jest to wina zepsutego parlamentu. Jest to dlatego, że nikt z uprawnieniem do oddania głosu nie został poproszony o to zrobić. Wyczerpanie i strach są wygodnymi fikcjami. Kryzys parlamentarny jest kontrolowanym warunkiem, a osobą zarządzającą tym, czy to poprzez bezczynność czy celowe działania, jest prezydent Zełenski.

Uwaga redakcyjna: Opinie wyrażone w sekcji publicystycznej są wyłącznie opiniami autorów i nie pretendują do odzwierciedlenia poglądów Kyiv Independent.

Miniaturka filmu