Z radością myślę o osobach czytających Red Mars w 2026 roku. Jego historia rozpoczyna się w okolicach tego roku, ale książkę napisałem między 1989 a 1991 rokiem, więc naturalnie jednym z aspektów czytania jej teraz jest zauważenie wszystkich rozbieżności między tym, jak książka przewidywała ten dziesięciolecie, a jak jest naprawdę.
Tak zawsze dzieje się z powieściami science fiction: w miarę jak czas upływa, historia przestaje być o przyszłości i zaczyna dotyczyć przeszłego zestawu pomysłów na przyszłość. Jest to cenna okazja do zobaczenia, jakie to uczucia towarzyszyły ludziom w tamtych czasach, co nie jest łatwe do uchwycenia.
Czytając starsze powieści science fiction, poznajemy, jakie prognozy dotyczące przyszłości mieli ludzie wówczas, co było istotną częścią ich rzeczywistości. Stare teksty stają się więc nie tyle kwestią niepoprawnych przewidywań, co raczej trafnymi przedstawieniami ówczesnych przekonań co do nadchodzących wydarzeń.
Podobnie jak wszystkie inne dzieła literackie, science fiction jest zatem głównie o teraźniejszości, nawet jeśli akcja rozgrywa się w przyszłości, a w miarę upływu czasu staje się oknem w przeszłość. Zarówno w formie, jak i treści, służy jako rodzaj podróży w czasie, zarówno w przyszłość, jak i w przeszłość.
W tym kontekście, patrząc na Red Mars jako na próbę wyobrażenia sobie lat 2020 przez rok 1990, choć tego właśnie książka nie miała na celu, uważam, że dość dobrze się trzyma. Stany Zjednoczone i Rosja jako upadające imperia, łączące siły w desperackiej próbie powstrzymania nowych potęg? Sprawdzone. Chiny i Indie rosną na znaczeniu? Potwierdzone dwukrotnie.
I jest więcej, co wydaje się trafne, jak na przykład zagrożenia, jakie Ziemia staje wobec ekologicznie i ekonomicznie, dotknięta zmianami klimatu i konfliktami geopolitycznymi, aż do punktu wojny. Czy to wewnętrzny porządek społeczny, manifestujący się jako ogromna trwająca debata nad tym, kim powinien się stać? Nic z tego nie wymagało specjalnego wizjonerstwa; nasza sytuacja była od dawna bałaganem i coś nowego musi wyłonić się na powierzchnię, bo rzeczy nie mogą trwać w dotychczasowej formie. To, co nie może się wydarzyć, nie stanie się, a to, co się stanie, jest tym, co może się wydarzyć. Rzeczywistość gryzie, nie odejdzie.






