Wizyta Harry’ego i Meghana w połowie kwietnia w Sydney i Melbourne zaczyna stawać się logistycznym problemem, gdy nikt nie jest gotowy powiedzieć, kto będzie odpowiedzialny za ochronę pary – ani kto za to zapłaci.
Rząd federalny i stanowy odmówili potwierdzenia, kto, jeśli ktoś, będzie dostarczał ochrony Księciu i Księżnej Sussexu podczas ich prywatnych spotkań w Sydney i Melbourne od 15 do 19 kwietnia.
Kilka agencji odsunęło się od podróży, a departamenty w zasadzie mówią albo w ogóle nic, albo po prostu: „Nie, nie my”.
Spodziewa się, że znaczący rachunek za ochronę, potencjalnie obejmujący eskorty policyjne, pojawił się jako jedna z nierozwiązanych kwestii dotyczących harmonogramu pary.
Zarówno Departament Kancelarii Premiera, jak i Departament Spraw Wewnętrznych powiedzieli „Daily Mail”, że nie mają nic wspólnego z wizytą Harry’ego i Meghana.
Australijska Federalna Policja powiedziała, że „nie komentuje ustaleń dotyczących ochrony”.
Żadne federacyjne ani stanowe władze nie ogłosiły żadnego planu dotyczącego finansowania z podatków, oficjalnego przyjęcia ani udziału w ceremoniach.
Organizatorzy wydarzeń, a nie organy rządowe, zajmują się logistyką, zakwaterowaniem i opłatami za udział.
[…]
Z powodów logistycznych, zakwaterowanie Harry’ego jest pokrywane przez organizatorów szczytu.
Po tym, jak zrezygnowali z roli członków rodziny królewskiej w 2020 roku, Harry i Meghan nie otrzymują już publicznie finansowanej ochrony przez policję Wielkiej Brytanii, lecz polegają na prywatnej ochronie.
Harry później twierdził, że ich ochrona i wsparcie finansowe zostały przerwane, zmuszając go do polegania na spadku po księżnej Dianie.
Po przeprowadzce do Kalifornii para zatrudniła prywatną ochronę zarówno dla siebie, jak i ich domu w Montecito.
Harry od tej pory prowadził długotrwałe wyzwanie prawne w Wielkiej Brytanii, próbując przywrócić finansowaną ze środków państwowych ochronę.
[…]
Dla wizyt zagranicznych odpowiedzialność spoczywa na krajach goszczących, ale tylko wtedy, gdy podróż ta jest sklasyfikowana jako oficjalna.
Ponieważ wizyta w Australii jest ściśle prywatna, finansowana przez rząd ochrona nie ma automatycznego zastosowania.
Z wieloma prywatnymi wydarzeniami organizowanymi przez różnych organizatorów, brakiem zaangażowania rządu oraz historią sporów dotyczących ochrony, prawdopodobne jest, że podatnicy nadal pokryją przynajmniej część rachunku, oraz każdy, kto płaci za udział w wydarzeniach, na których się pojawiają.
Jednak dodatkowym problemem jest firma organizująca rezydencję Meghan w Sydney.
Agencja Gemmie, prowadzona przez promotorkę Gemmę O’Neill, zbankrutowała w zeszłym roku, zadłużając się na ponad 540 000 dolarów wobec Australijskiego Urzędu Skarbowego.
W lutym O’Neill powiedziała likwidatorom, że nie może wpłacić żadnych składek zwrotnych ze względu na ograniczone dochody i brak oszczędności.
Teraz pozostaje zobaczyć, czy rezydencja w Sydney odbędzie się – i czy będzie wystarczająco dużo gotówki na pokrycie ewentualnych kosztów związanych z ochroną.




