Philip 'Pip’ Harding siedział przy kolacji z żoną Claire jeden wieczór, ponad dwa lata temu, gdy nagle zauważył dziwne postacie w pokoju. Było jasne z zakłopotanej reakcji Claire, że te postacie faktycznie tam nie były – więc czując się 'dziwnie’, Pip postanowił położyć się spać.
Jak wspomina: 'To było bardzo dziwne doświadczenie. Kiedy leżałem na łóżku, nagle zdałem sobie sprawę, że nie mogę mówić. Po chwili zasnąłem. Claire była zaniepokojona i kilka razy mnie sprawdzała. Ale następnego dnia czułem się świetnie, więc oboje założyliśmy, że musiała to być dziwna reakcja na szczepienie przeciwko Covid, które dostałem wcześniej tego dnia.’
Philip, dowodzący pilot helikoptera RAF, który wykonywał misje w Iraku, Afganistanie i Irlandii Północnej, wtedy 52-latek, był w najlepszym okresie życia. Jednak kilka tygodni później, po spotkaniu w Pentagonie w Waszyngtonie, nagle dopadły go silne nudności. 'Musiałem szybko znaleźć ciche miejsce w lesie,’ przyznaje teraz 54-letni Pip z Wallingford w Oxfordshire.
Po powrocie na Hawaje, spotkał się z lekarzem. Testy i skany nastąpiły. Kilka dni później Pip i Claire siedzieli przed konsultantem w Honolulu i dowiedzieli się, że Pip ma stadium zaawansowane glioblastoma – najbardziej powszechnego i agresywnego typu raka mózgu – i że bez leczenia może mieć zaledwie cztery bądź pięć miesięcy życia.
Nowotwory mózgu są największym zabójcą raka u osób poniżej 40 roku życia w Wielkiej Brytanii; w większości przypadków przyczyna jest nieznana. Średni czas przetrwania dla glioblastoma (z ponad 3000 przypadków diagnozowanych rocznie) wynosi 12-18 miesięcy, a jedynie około 5 procent pacjentów żyje jeszcze po pięciu latach.
Zdjęcie: Philip 'Pip’ Harding (środek), z żoną Claire i ich pięciorgiem dzieci, ma glioblastom.
Pip wspomina: 'Nie wiedziałem, co powiedzieć. Claire miała łzy w oczach. Nagle wszystko się zmieniło. Przeszedłem ze szczęśliwego życia z rodziną i interesującej, satysfakcjonującej pracy, na realność, że mogę się szybko pożegnać.’ Jego głos słabnie na wspomnienie.
Pip i Claire poznali się jako studenci na Uniwersytecie w Exeter i mają pięcioro dzieci: Ellie, 26 lat; Johnny, 24 lata; Bobbie, 21 lat; Harry, 19 lat; i William, 16 lat. Po dołączeniu do RAF w 1993 roku, Pip awansował na pułkownika grupowego i otrzymał Order Imperium Brytyjskiego (OBE).
Praktyczny i optymistyczny z natury, był jednak powalony diagnozą w marcu 2024 r.: 'Nie byłem gotowy się poddać – byłem zdeterminowany, aby walczyć,’ twierdzi.
Pip dowiedział się, że jego najlepszą szansą jest dziesięciogodzinna operacja, po której następują chemioterapia i radioterapia. Po sześciu tygodniach badanie wykazało, że guz się skurczył, i rozpoczął ciągłe pięciodniowe chemioterapie w każdym miesiącu, które nadal otrzymuje od powrotu do Wielkiej Brytanii we wrześniu 2024 r. Jednak ostrzeżono go, że nadal może spodziewać się żyć tylko kolejny rok.
Następnie w październiku tego roku, Claire, 55-letnia nauczycielka jogi, natknęła się na eksperymentalne leczenie – onkoterapię – gdzie skupione ciepło i pole elektryczne przechodzi przez tkankę nowotworową, podnosząc temperaturę guza do około 45°C.
Nie udowodniono go w badaniach klinicznych i jest dostępny tylko w niektórych ośrodkach w Europie i jednej klinice w Londynie, kosztuje około 1000 funtów za sesję.
Lekarz Pipa uznał, że warto to śledzić, a koledzy z RAF-u i rodzina staneli na wysokości zadania, zbierając 36 000 funtów na sfinansowanie 36 sesji (które odbył równolegle z chemioterapią). Po sześciu sesjach skan MRI wykazał, że guz skurczył się z 7 cm do 1,7 cm, mówi Pip.
Jego historia jest w pewnym sensie nadzwyczajna – ale sytuacja, w której się znalazł, nie jest.
Więcej informacji na stronie.




