Między dwoma ogniami. To starożytne kurdyjskie powiedzenie – i tak wielu Kurdów żyjących w autonomicznym regionie w północnym Iraku opisuje swoje obecne okoliczności, gdy wojna USA-Izraela przeciwko Iranowi zagraża wciągnięciem ich. Obozy mieszczące wypędzonych irańskich kurdyjskich rebeliantów, którzy od dziesięcioleci znajdowali schronienie w irackim Kurdystanie, nadal przyciągają zarówno gniew, jak i ogień Iranu, gdy Waszyngton rozważa potencjalną rolę rebeliantów w przyszłym wystąpieniu przeciwko reżimowi irańskiemu. Jednym z obozów, który został zaatakowany przez irańskiego drona w połowie marca, jest kwatera kurdyjskich bojowników w północnym Iraku o nazwie Sazmani Khabat.
Rahimi, 39 lat i matka dwójki dzieci, powiedziała, że rodziny bojowników i innych członków grupy mieszkających tu zostały przeniesione dla swojego bezpieczeństwa. Krater pozostawiony przez pocisk znajduje się na środku podwórza, a ściany trzech budynków otaczających go pokryły się od odłamującej się odłamu. Dwoje bojowników zostało rannych podczas ataku. Obóz, duży kompleks składający się z kolekcji budynków wraz z przestrzenią zewnętrzną, sąsiaduje z kurdyjskim miastem i jest wyraźnie oznakowany znakiem na bramie wejściowej.
Rahimi jest w towarzystwie kilku innych bojowników, wszyscy ubrani w mundury wojskowe, niektórzy z karabinami maszynowymi na ramionach. Jeden z bojowników siedział pod drzewem pije herbatę, dmuchając na nią, aby ją ostudzić. Pomimo ataków na irańskie obozy kurdyjskie, dla irańskich Kurdów wciąż jest to gra oczekiwania, mająca nadzieję na udział w zmianie reżimu po drugiej stronie granicy.
Jest to jedno z kilku grup irańskich kurdyjskich opozycjonistów ukrytych w Iraku, które mają wspólny cel pokonania islamskiej republiki. W lutym pięć z tych grup formalnie zjednoczyło się pod sztandarem Koalicji Sił Politycznych Kurdystanu Iranu. Mało kto zdradza, ile dokładnie wyszkolonych bojowników ma w swoich szeregach, ale ogólnie szacuje się, że jest ich kilka tysięcy. Ich poszczególne obozy są rozsiane po całym irackim Kurdystanie, niektóre blisko wysokich przełęczy górskich oddzielających Iran od Iraku. Rozmowy na temat wsparcia ze strony USA i innych krajów.
Informacje medialne na początku konfliktu sugerujące, że Stany Zjednoczone planują zbroić ich i przygotowywać do ataku z pogranicza lub destabilizacji na miejscu były zarówno przedwczesne, jak i nierealistyczne, według Baba Sheikha Hosseini, sekretarza generalnego Sazmani Khabat. „To niemożliwe, aby jedna mniejszość zdjąć reżim irański” – powiedział. „Jest 80 milionów ludzi. Pół miliona osób nie będzie w stanie usunąć rządu, jeśli 77 milionów innych się im nie przyłączy.”
„Hosseini z Sazmani Khabat upiera się, że kierownictwo w Bagdadzie i Teheranie jest jednolite. „W Iraku milicje kontrolują. Rząd nie kontroluje milicji. Reżim irański kontroluje Irak. W przeszłości wielu członków rządu była wypędzona do Iranu.”
Iranianin Kurdowie w obozie Sazmani Khabat niedaleko Erbil pozostają niepewni, jak długo Trump planuje prowadzić wojnę. Hosseini powiedział, że jest oczywiste, iż Izrael bardziej niż Stany Zjednoczone jest zainteresowany zmianą reżimu.
„W Iraku Kurdowie zdołali wywalczyć sobie pozycję względnej autonomii w ramach federacji irackiej i są zdecydowani utrzymać ją.”
„Mamy być realistami”, powiedział Dilshad Shahab, doradca KRG. „Staramy się pomagać wszędzie, ale na koniec dnia mieszkamy w tej okolicy i będziemy działać w zależności od sytuacji.”
Wielu Kurdów nie ufa USA, aby broniły ich długoterminowych interesów – Waszyngton był często postrzegany historycznie jako chętny do wykorzystywania sił kurdyjskich dla własnych celów i porzucania ich, gdy zmieniają się geopolityczne wiatry.







