Nowy raport dla Policy Exchange przeprowadził sondaż wśród ponad 1000 brytyjskich muzułmanów na szereg kwestii. Jego niepokojące wnioski, sądzę, powinny stanowić moment, od którego jako kraj zaczniemy uświadamiać sobie rosnące, choć powolne, podziały w naszym społeczeństwie – i zacząć działać.
Jak można się spodziewać, ogromna większość Brytyjczyków potępi Iranię, która w ostatnich tygodniach zimnej krwi zabiła tysiące swoich obywateli i przeprowadziła okrutne ataki zarówno na terytorium brytyjskim, jak i przeciwko naszym interesom wojskowym na całym świecie. Nic więc dziwnego, że zaledwie 8 procent szerszej brytyjskiej publiczności wyraża pozytywne zdanie na temat Iranu.
Jednakże wśród muzułmanów w Wielkiej Brytanii aż 39 procent wyraża pozytywne zdanie na temat Iranu: znacznie ponad jedną trzecią tej populacji. Jak doszło do tak niepokojącego stanu rzeczy?
Oczywiście, głównym problemem jest konflikt izraelsko-palestyński, który w ostatnich latach zjednoczył ogromny odsetek 4 milionów muzułmanów w Wielkiej Brytanii, i który, obawiam się, czasem był wykorzystywany przez osoby o złej wierze z zamiarem podziału naszego społeczeństwa.
Radykalni kaznodzieje, wpływowi internauci i inni komentatorzy często zachęcają brytyjskich muzułmanów do identyfikowania się przede wszystkim jako muzułmanie, a dopiero potem jako Brytyjczycy – i do solidaryzowania się z ich muzułmańskimi braćmi i siostrami w Palestynie, tkwiącymi w konflikcie z państwem żydowskim.
Iran, oczywiście, stoczył walkę z Izraelem – zarówno bezpośrednio, jak i poprzez swoje nie mniej zaangażowane proxy: Hamas w Gazie, Hezbollah w Libanie i Huti w Jemenie.
Nieważne wydaje się, że Iran jest rodzajem szyickiej teokracji, podczas gdy być może 85 procent brytyjskich muzułmanów to sunnici. W szerszym świecie muzułmańskim te dwie szkoły często stoją w opozycji do siebie: jednak takie podziały często są odstawione na bok w Wielkiej Brytanii, gdy przychodzi do Izraela.
Prawda jest taka, że jak pokazuje nasz raport, istnieją głębokie i rosnące różnice między tym, jak muzułmanie i nie-muzułmanie w Wielkiej Brytanii postrzegają świat.
Muzułmanie tu, na przykład, wyraźnie bardziej popierają Chiny i Rosję – oba państwa wysoce wrogie dla brytyjskich interesów – w porównaniu z resztą populacji.
Podczas gdy zaledwie 8 procent Brytyjczyków ma pozytywne zdanie o Rosji, u muzułmanów w Wielkiej Brytanii odsetek ten wzrasta do 29 procent.
Dla Chin, liczby te wynoszą odpowiednio 15 procent i 38 procent. To jest sytuacja, pomimo że oba kraje mają na swoim koncie poważne naruszenia praw człowieka wobec swoich własnych obywateli muzułmanów.
To nie wróży dobrze naszej narodowej jedności w coraz bardziej niebezpiecznym świecie.
Oczywiście, wielu brytyjskich muzułmanów, w tym młodszych, jest doskonale zintegrowanych społecznie. Jednakże martwi mnie głęboko fakt, że młodsi muzułmanie tutaj są bardziej skłonni identyfikować się przede wszystkim jako „muzułmanin” w porównaniu z ich starszymi. To, podejrzewam, wynika z tego, że ich rodzice i dziadkowie często urodzili się i wychowali w dysfunkcyjnych krajach z przewagą muzułmanów i doświadczyli ich trudności na własnej skórze. Są znacznie bardziej skłonni być wdzięczni za przyjęcie w Wielkiej Brytanii.
Młodsi brytyjscy muzułmanie, w przeciwieństwie do tego, nie znają niczego innego.
Islam ma realny wpływ w dzisiejszej Wielkiej Brytanii, jak pokazała ubiegłotygodniowa ceremonia iftar w Trafalgar Square, celebrowanie przerwania postu religijnego podczas Ramadanu. To wydarzenie zostało okrzyknięte przez burmistrza Londynu, Sira Sadiqa Khana, jako „największe na Zachodzie”.
Ale jak dowodzi mój raport, jednym skutkiem coraz bardziej oddanej publicznej religijności jest to, że musimy bardziej pracować nad integracją mniejszości.
Przez dziesięciolecia kolejne rządy – zarówno Partii Pracy, jak i Partii Konserwatywnej – były oddane doktrynie „multikulturalizmu”: priorytetem była każda kultura, z wyjątkiem rodzimej.
Było to głębokie błędem. Podkreślanie różnic między ludźmi, a nie ich wspólnąłości, jest pewnym sposobem na podział. Teraz, jak potwierdza mój raport, zbieramy smutne owoce.
Dr Rakib Ehsan jest starszym współpracownikiem Policy Exchange.





